środa, 30 października 2013

Pojęcie szczęścia.

Jechałam kilka dni temu autem i zasłyszałam takie słowa piosenki w wykonaniu  Plateau.Dawno mi ta piosenka latała po głowie,bo ma ciekawy tekst.

Album: "Mistrz Tupetu i Jego Bezczelny Cyrk" (2007)
Autor tekstu: Michał Szulim

"Zupa" czyli krótki kurs konformizmu

W szafie pośród starych zdjęć,
Dziś znalazłem przepis ten:
Kilka kartek, ciemna nić,
Tytuł: “Jak lubianym być”
W jasną noc, gdy pełnia jest,
gotuj i w kielich wlej!
Ref: A teraz pij, szczęśliwym stawaj się,
Gdy mało Ci- dolewkę sobie weź.
A teraz pij, szczęśliwym stawaj się,
Sam oceń, czy skuteczny przepis jest!
Dosyp soli, dodaj pieprz,
Wywar z paranoi wlej.
Wrzuć nałogu ziarna dwa
Każdy swoją słabość ma
W końcu wlej uległości moc,
Bo to zawsze pożądane jest.
Swej opinii nie dawaj bo,
Z własnym zdaniem świat odrzuci Cię…

 Tak się wtedy  zasłuchałam,że piłowałam auto na 3 biegu i z prędkością 90km/godz.

 Nieraz zastanawiam się co to jest to szczęście.Kiedyś tak słyszałam,że "znalazłaś szczęście" gdy się znalazło czterolistną koniczynę czy pięciolistny  kwiat bzu.Jako dziecko nieraz szukałam takich zmutowanych kwiatów i miałam "szczęście" znachodzić je w bzie.Były nawet więcej niż pięciolistne :))
Czy to dało mi szczęście...?I co to jest to szczęście?Wg mnie to pozytywne myślenie i pozytywne relacje ze światem.Ze światem czyli z ludźmi,z problemami ,z samym sobą.Albo jak opisują mądre źródła jest to(wg mnie punkt 2+ 3 były moją definicją szczęścia) :
" szczęście, filoz., psychol. pojęcie niejednolicie definiowane, używane w znaczeniu: 1) pomyślny bilans doświadczeń życiowych, powodzenie w realizacji celów życiowych; zdobycie najwyżej cenionych społecznie dóbr i przymiotów; w węższym znaczeniu — sprzyjający los, pomyślny zbieg okoliczności w jakiejś konkretnej dziedzinie czy przedsięwzięciu; 2) chwilowy stan emocjonalnej euforii, odczucie najwyższej radości, doznanie maks. przyjemności; 3) trwałe zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem, poznawcza ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego"(skopiowane z Encyklopedii PWN)
I w głowie mam znów  tekst zasłyszany kilka dni temu "tak pieniądze dają szczęście". Ja chyba dziwolung jestem bo patrząc na kwitek od poborów lub wydruk z bankomatu nie odczuwam czegoś co mogłoby być nazwane szczęściem.Owszem jestem zadowolona,że zarobiłam więcej,ale to tylko dzięki ciężkim nadgodzinom "wytyranym" w łikędy.W zamian za kasę mam bałagan w domu i brak czasu na cokolwiek zwłaszcza na odpoczynek. Zakupy też mi nie dają szczęścia/radości,a wręcz przeciwnie.Drażnią mnie tłumy ludzi co na wyścigi napełniają wózki w marketach ;/.Ale pieniądze lubię liczyć w sensie,że przeliczać i chodzi mi o większe sumy.Taki przyjemny dreszczyk emocji czuję jak składam na kupki i "pan do pana".I śmieszne to ,bo trwam przy swej teorii,że pieniądze szczęścia nie dają,mimo,że wkładam często do prac gospodarskich wytarte na piętach skarpety i wkładam piętą do góry  i myślę"zaoszczędzam kasę"  i jest mi wtedy śmiesznie i czuję się z tym dobrze  Czyli wg punktu 2 powyższej definicji jestem szczęśliwa ;D
Endorfiny dają znać o sobie gdy tarmoszę psa lub głaskam kota, gdy żartuję ze znajomymi śmiejąc się nawet do łez.Gdy jem gorzką czekoladę na wyścigi z Chłopem i sprzeczam się z nim czy lepiej zapić kieliszkiem wódki cytrynowej czy kieliszkiem  nalewki malinowej i czy od razu iść spać czy jeszcze się poprzekomarzać ;)
...gdy palę w piecu kaflowym i słucham bulgotania wina w gąsiorku;gdy wdycham zapach suszonych grzybów,ziół lub warzyw,gdy patrzę na półki w piwnicy zapełnione smakowitymi przetworami,gdy jem zupę ogórkową i ostatki wysiorbuję prosto z talerza ku wesołości obecnych domowników,
...gdy wracam po nocnej zmianie z pracy i myślę"już czeka na mnie moje wygodne łóżko" i ,że mogę spać aż się wyśpię,bo nic pilnego nie wygoni mnie z mego wygodnego łóżka,
...gdy wyrwę się rowerem na długą przejażdżkę i napstrykam ciekawych zdjęć i wspólnie z rodzinką oglądamy i komentujemy,
...gdy 17-latek na dużym parkingu mówi z radością :
 -Mamuchna daj pyska na powitanie.
...gdy 19 latka na odjezdne mówi:
-Ty nerwusie!Nie nakręcaj się i nie denerwuj się,bo brzydka będziesz,a ja nie chcę mieć brzydkiej matki.Ponadto mówisz,że głupimi sprawami nie denerwujesz się,więc jak z tym jest...?
...gdy ktoś ot tak po prostu mi mówi:-lubię cię,wiesz?
 Ponadto szczęście mi daje uszczęśliwianie innych.Ale tylko tych co chcą być szczęśliwi...
Ten post pisała chyba osoba szczęśliwa ? ;) 

 Tu można posłuchać (klik).   
Właśnie puściłam Chłopu na full ;]. Kazał mi ściszyć i opowiedział mi o planie na jutrzejszy dzień. Słuchając muzyki wywnioskowałam tylko,że nie będę musiała po powrocie z pracy z nocnej zmiany jechać do punktu skupu,by dostarczyć mleko w ten sposób wyręczając Chłopa,który ma i tak masę porannych zajęć.Będę mogła od razu wskoczyć do łóżka i spać do wypęku.Abym nie zapomniała  o wyciszeniu telefonu ;)


p.S.Bloger jest chyba nieszczęśliwy,bo nie mogę z nim się dogadać odnośnie koloru tekstu ;>

2 komentarze:

  1. Szczescie jest relatywne, wiec proba okreslenia jego definicji, zawsze spelznie na niczym. To tylko gdybanie i filozoficzne rozprawki.

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !