czwartek, 10 października 2013

Filozoficznie.

Tak sobie ostatnio filozofowałam...Wielu ludzi nieraz stwierdza,że w następnym wcieleniu chciałoby być np: kotem,ptakiem,Amerykaninem, a nawet "wiecznym dzieckiem" itd...Na szczęście reinkarnacja nie istnieje(przynajmniej nic konkretnego mi o tym nie wiadomo),ale ja sobie tak filozofowałam,że gdybym miała drugi raz  się urodzić to mimo wszystko chciałabym urodzić się sobą!
Przeżyć to ujowe dzieciństwo,by móc teraz cieszyć się życiem jak nawiedzona nastolatka.
Mimo,że ostatnimi czasy żyję w biegu(choć kiedyś i galop się zdarzał ...) to dobrze mi z tym.
Po pierwszej zmianie tuż po godzinie 14 wracam z pracy i  mam nadzieję,że szybko zjem i pobiegnę do lasu.
Jednak Chłop proszącym głosem mówi:
-Weź mi pomóż z godzinkę...
Pomagam nosić beton wiadrami.Potem Chłop żartuje,że koszyk już  poszedł do lasu i mam go gonić,bo nie będę miała w co grzybów zbierać.
Zbieram grzyby i raz po raz zaplątuję się we fruwające babie lato.Cieszy mnie to niezmiernie,bo gdyby to była pajęczyna to pewnie bym była zła;a tak se myślę:-babie lato zaplątało się  babie ze wsi we włosach ;)
Tak sobie rozmyślając nie wiadomo kiedy kosz się napełnia.Słyszę stukanie dzięcioła.Rozglądając się za nim mało się nie przewracam na wielkim prawdziwku.
Pstrykam foto dla grzyba ,a potem dla dzięcioła.



Grzyby same wskakują do koszyka.Będzie co suszyć i będzie co dusić na patelni oraz będzie trochę do zamarynowania.Kilka osób nimi obdaruję co będzie obupólną radością.Po równo darującemu jak i obdarowanemu :).



Marynowany mix.


Duszone na patelni i zapasteryzowane.

 

A to na susz.Pachnie oszałamiająco!!!


Wieczorem krzątając się w piwnicznej kuchni przy  piecu gadam z Chłopem o całym dniu,żrę gruszki przyniesione przez Chłopa z naszego drzewa,zagryzam je cukierkami czekoladowo-miętowymi i zapijam kieliszkiem śliwówki.Słucham polemizowania Chłopa,że jego prawa ręka założy się z lewą(  i ponadto wygra!),że jutro znów pobiegnę do lasu.

Tak sobie jeszcze filozofuję w miedzyczasie zbierając grzyby /czy je przebierając( ??? ) o kumpeli,która jakiś czas temu ostrzegała mnie przed "ryczącymi urodzinami" i mówiła jakie są kobiety po 40.Żartowałam,że nie wiem o co jej chodzi ;).Kumpela również opowiadała mi o swoim mężu co to po nocnej pracy i po powrocie do domu skacze lajkonikiem po sypialni i zagaduje:-Zbudzisz mnie za jakiś czas?Oczywiście wcześniej niż przed wyjściem do pracy.
Zapytuję po mi to opowiada,a ona,że po to bym wiedziała,że pięćdziesięciolatki też "robią sex" ;D
Ogólnie dumam o swej pracy,o ludziach z którymi pracuję.Wydaje mi się że od roku jesteśmy bardziej wyluzowani.Wszyscy żartują,pomagają sobie.Dobrze,że mobbing w naszej brygadzie to już tylko złym wspomnieniem.
 Gdzieś pomiędzy gotowaniem zalewy a pasteryzowaniem dzwonię do Młodych.Młoda się cieszy,że jej fajnie na studiach,a martwi,że pieniądze idą jak woda,a bankomat figę pokazuje.Samo życie -prawię jej i wzywam Młodego do telefonu.Ten się chwali,że smażył dziewczynom naleśniki ; że wspólnie robili sos do nich i jakiś tam wymyślny farsz.
Cieszy mnie to ich gadanie i myślę sobie jak to lata temu było ciężko,gdy "wredne bachory" nie pozwalały wyspać się po nocnej zmianie w pracy.Teraz mam kumpli z którymi mogę pożartować,pofilozofować i cieszyć się ze swego jestestwa.

Ot!!!I znów pisałam na raty.Przepraszam Pantero,ale w międzyczasie piekłam roladę serowo-łososiową ,paprykę na ajwar(lub coś na podobieństwo tego),i kombinowałam kruche ciasto z jabłkami,serem,chałwą i pianką z białek na wierzchu.Ponadto korci mnie znów pobiec do lasu na te 2 godzinki(aż się ściemni ;D ).
Chwała tym zajęciom co je sobie wynajduję,bo jesienna chandra ani depresja nie ma kiedy mnie dopaść.




Głos Nikoli wpadł mi do ucha.No i ten tekst też :)Posłucham sobie i biegnę na 2 minuty pomóc Chłopu,przygotuję koszyk na grzyby,włożę adidasy.Akurat ciasto się dopiecze :)

7 komentarzy:

  1. Chcialabym moc tak wpadac do lasu w miedzyczasie. My do naszego musimy kawalek dojechac, nie tak daleko, ale jednak. A to juz nie to samo.
    Takiego ciasta to bym sobie pojadla! Tylko upiec mi sie nie chce.
    I masz racje, dzieciaki sa znacznie fajniejsze na odleglosc ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm...jakby tu Cb tym ciastem poczęstować...???!
      A na grzybach byłam! A jakże!Suszą się już prawdziwki i podgrzybki,a gąski zielonki się moczą.
      Młode z utęsknieniem jęczą przez telefon:"Ja też chcę na grzyby!"
      A to,że Młodych nie ma w domu też ma swoje uroki ;)

      Usuń
  2. Też bym chciała wpaść sobie do lasu, nazbierać koszyk, a potem cieszyć oczy tym całym dobrem. Ale niestety, u nas więcej chętnych niż grzybów. Dzisiaj z moim pojechaliśmy do lasu, zebraliśmy trochę do reklamówki, będzie na obiad.
    Dobrze jest, gdy wszystko w miarę się układa :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jasia fajne masz te swoje Młode i jedno i drugie. Pozdrów i ucałuj przy okazji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taaaa. Ty to nawet nie zauwazasz wieku w pospiechu, choc grzybow wokol Ciebie pelno. Tez mysle, ze to nie depresja jesienna lapie ale czlowiek sam sie w nia pakuje :D myslac o grzybach: po grzyba mi te grzyby zbierac!? Lepiej wdepnac w depresje niz wejsc do lasu.
    Oczy tez przecieram ze zdziwienia; czterdziesci/piecdziesiat lat to dopiero polowa obecnego zycia czyli pelnia zdolnosci wszelakich a nie jakies kryzysy... no i medycyna proponuje rozne srodki... skuteczne, (skalpel tez i te botoksy...kosmetyczne). Ciekawe czym te osoby beda sie martwily majac lat 80/90/100? Nudno im bedzie, ze nie ma sie juz czym martwic na nastepne czterdziesci/piecdziesiat lat :)))).
    Duzo, duzo prawdziekow na drozkach lesnych!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pięknie Jasia :) Chciałabym kiedyś żebyś pokazała mi gąski i inne grzybki na żywo, cobym nie miała watpliwości i zbierała potem sama.
    Poza tym to pięknie, tak po prostu. Kocham Cię za to :*

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !