Przeżyć to ujowe dzieciństwo,by móc teraz cieszyć się życiem jak nawiedzona nastolatka.
Mimo,że ostatnimi czasy żyję w biegu(choć kiedyś i galop się zdarzał ...) to dobrze mi z tym.
Po pierwszej zmianie tuż po godzinie 14 wracam z pracy i mam nadzieję,że szybko zjem i pobiegnę do lasu.
Jednak Chłop proszącym głosem mówi:
-Weź mi pomóż z godzinkę...
Pomagam nosić beton wiadrami.Potem Chłop żartuje,że koszyk już poszedł do lasu i mam go gonić,bo nie będę miała w co grzybów zbierać.
Zbieram grzyby i raz po raz zaplątuję się we fruwające babie lato.Cieszy mnie to niezmiernie,bo gdyby to była pajęczyna to pewnie bym była zła;a tak se myślę:-babie lato zaplątało się babie ze wsi we włosach ;)
Tak sobie rozmyślając nie wiadomo kiedy kosz się napełnia.Słyszę stukanie dzięcioła.Rozglądając się za nim mało się nie przewracam na wielkim prawdziwku.
Grzyby same wskakują do koszyka.Będzie co suszyć i będzie co dusić na patelni oraz będzie trochę do zamarynowania.Kilka osób nimi obdaruję co będzie obupólną radością.Po równo darującemu jak i obdarowanemu :).
Marynowany mix.
Duszone na patelni i zapasteryzowane.
A to na susz.Pachnie oszałamiająco!!!
Wieczorem krzątając się w piwnicznej kuchni przy piecu gadam z Chłopem o całym dniu,żrę gruszki przyniesione przez Chłopa z naszego drzewa,zagryzam je cukierkami czekoladowo-miętowymi i zapijam kieliszkiem śliwówki.Słucham polemizowania Chłopa,że jego prawa ręka założy się z lewą( i ponadto wygra!),że jutro znów pobiegnę do lasu.
Tak sobie jeszcze filozofuję w miedzyczasie zbierając grzyby /czy je przebierając( ??? ) o kumpeli,która jakiś czas temu ostrzegała mnie przed "ryczącymi urodzinami" i mówiła jakie są kobiety po 40.Żartowałam,że nie wiem o co jej chodzi ;).Kumpela również opowiadała mi o swoim mężu co to po nocnej pracy i po powrocie do domu skacze lajkonikiem po sypialni i zagaduje:-Zbudzisz mnie za jakiś czas?Oczywiście wcześniej niż przed wyjściem do pracy.
Zapytuję po mi to opowiada,a ona,że po to bym wiedziała,że pięćdziesięciolatki też "robią sex" ;D
Ogólnie dumam o swej pracy,o ludziach z którymi pracuję.Wydaje mi się że od roku jesteśmy bardziej wyluzowani.Wszyscy żartują,pomagają sobie.Dobrze,że mobbing w naszej brygadzie to już tylko złym wspomnieniem.
Gdzieś pomiędzy gotowaniem zalewy a pasteryzowaniem dzwonię do Młodych.Młoda się cieszy,że jej fajnie na studiach,a martwi,że pieniądze idą jak woda,a bankomat figę pokazuje.Samo życie -prawię jej i wzywam Młodego do telefonu.Ten się chwali,że smażył dziewczynom naleśniki ; że wspólnie robili sos do nich i jakiś tam wymyślny farsz.
Cieszy mnie to ich gadanie i myślę sobie jak to lata temu było ciężko,gdy "wredne bachory" nie pozwalały wyspać się po nocnej zmianie w pracy.Teraz mam kumpli z którymi mogę pożartować,pofilozofować i cieszyć się ze swego jestestwa.
Ot!!!I znów pisałam na raty.Przepraszam Pantero,ale w międzyczasie piekłam roladę serowo-łososiową ,paprykę na ajwar(lub coś na podobieństwo tego),i kombinowałam kruche ciasto z jabłkami,serem,chałwą i pianką z białek na wierzchu.Ponadto korci mnie znów pobiec do lasu na te 2 godzinki(aż się ściemni ;D ).
Chwała tym zajęciom co je sobie wynajduję,bo jesienna chandra ani depresja nie ma kiedy mnie dopaść.
Głos Nikoli wpadł mi do ucha.No i ten tekst też :)Posłucham sobie i biegnę na 2 minuty pomóc Chłopu,przygotuję koszyk na grzyby,włożę adidasy.Akurat ciasto się dopiecze :)
Chcialabym moc tak wpadac do lasu w miedzyczasie. My do naszego musimy kawalek dojechac, nie tak daleko, ale jednak. A to juz nie to samo.
OdpowiedzUsuńTakiego ciasta to bym sobie pojadla! Tylko upiec mi sie nie chce.
I masz racje, dzieciaki sa znacznie fajniejsze na odleglosc ;)
Hmm...jakby tu Cb tym ciastem poczęstować...???!
UsuńA na grzybach byłam! A jakże!Suszą się już prawdziwki i podgrzybki,a gąski zielonki się moczą.
Młode z utęsknieniem jęczą przez telefon:"Ja też chcę na grzyby!"
A to,że Młodych nie ma w domu też ma swoje uroki ;)
Też bym chciała wpaść sobie do lasu, nazbierać koszyk, a potem cieszyć oczy tym całym dobrem. Ale niestety, u nas więcej chętnych niż grzybów. Dzisiaj z moim pojechaliśmy do lasu, zebraliśmy trochę do reklamówki, będzie na obiad.
OdpowiedzUsuńDobrze jest, gdy wszystko w miarę się układa :)
Jasia fajne masz te swoje Młode i jedno i drugie. Pozdrów i ucałuj przy okazji :)
OdpowiedzUsuńChłopa też i Teściową ;)
UsuńTaaaa. Ty to nawet nie zauwazasz wieku w pospiechu, choc grzybow wokol Ciebie pelno. Tez mysle, ze to nie depresja jesienna lapie ale czlowiek sam sie w nia pakuje :D myslac o grzybach: po grzyba mi te grzyby zbierac!? Lepiej wdepnac w depresje niz wejsc do lasu.
OdpowiedzUsuńOczy tez przecieram ze zdziwienia; czterdziesci/piecdziesiat lat to dopiero polowa obecnego zycia czyli pelnia zdolnosci wszelakich a nie jakies kryzysy... no i medycyna proponuje rozne srodki... skuteczne, (skalpel tez i te botoksy...kosmetyczne). Ciekawe czym te osoby beda sie martwily majac lat 80/90/100? Nudno im bedzie, ze nie ma sie juz czym martwic na nastepne czterdziesci/piecdziesiat lat :)))).
Duzo, duzo prawdziekow na drozkach lesnych!
Pięknie Jasia :) Chciałabym kiedyś żebyś pokazała mi gąski i inne grzybki na żywo, cobym nie miała watpliwości i zbierała potem sama.
OdpowiedzUsuńPoza tym to pięknie, tak po prostu. Kocham Cię za to :*