Dziękuję Ci Babciu za te wszystkie lata co dbałaś o mnie,bo gdyby nie Ty.................
Za odwiedziny w szpitalu gdy często chorowałam na zapalenia płuc(znam to z Twoich opowieści tylko)
Za ciastka katarzynki co mi je kupowałaś ,gdy byłam chora na anginę i nie miałam apetytu.(Kazałaś mi je chować pod poduszkę by nikt nie zobaczył i pamiętam jak mnie opatulałaś pierzyną ,mimo,że mój tapczan stał tuż przy gorącej ścianówce.)
Za to,że poszłaś ze mną do lekarza,gdy zwymiotowałam gofra na dworcu PKS(a tak błagałam Cię byś mi go kupiła!)
Za to,że woziłaś mnie rowerem na bagażniku(to nic,że wsadziłam Ci nogę w szprychy;miałam chyba z 5 lat )
Za to,że krzyczałaś na mnie,że nie chcę czytać w głos czytanki (pamiętam tytuł czytanki : Ali i jego osiołek. Ale i tak dostałam 5 z czytania i byłam w czołówce czytających najszybciej z kilku równoległych klas.Mówiłaś wtedy,że jestem uparta jak osioł...a to był mój bunt,że nikt mi nie wierzył,że czytam"śpiewająco" )
Za to,że chciałaś bym skończyła Technikum Ekonomiczne i pracowała za biurkiem(wszak miałam wszystkie świadectwa z paskiem)
Za to ,że pomogłaś mi "załatwić " szkołę,gdy wyszło ,że nie jestem na liście przyjętych(i nie było to T E...)
Za to,że dałaś mi pieniądze na prawo jazdy o którym marzyłam.(jakaż dumna byłam po latach,gdy mogłam Cb zawieźć swoim autem na zabiegi do okulisty w odległej miejscowości)
Za to,że pomogłaś mi się przenieść do innej szkoły po której od razu przystąpiłam do pracy(być może w ten sposób uratowałaś mnie....Przed czym...? Nie napiszę. Ale tyram w tej pracy do dziś dnia.
Za to,że martwiłaś się:"Chyba biedy ten twój chłopiec...Ma taką wytartą bluzę...Ale to dobry chłopiec,bo miałam dobry sen."
Za Twoje prawdziwe łzy gdy wychodziłam za mąż za tego biednego chłopca...i za to,że chciałaś dla nas jak najlepiej...
Za to,że cieszyłaś się ,że budujemy dom,że kupujemy samochód,że jest nam dobrze.
Za to,że martwiłaś się gdy było źle...
Wogóle za to,że broniłaś mnie jak lwica przed złem tego świata!
I ,że za tę obronę zbierałaś zawsze razy...
Kilka dni temu dostałam wiadomość od Twej córki( a mej matki)by Cb odwiedzić.
-Cześć babciu!-zawołałam.
Odwróciłaś się swymi niewidzącymi już prawie oczyma i patrzyłaś w kierunku mego głosu.Ucieszyłaś się!
Dostałaś ode mnie buziaka(a nie znoszę całowania się na powitanie czy pożegnanie...) i mocnego przytulańca.
-Ojjjjj! Nie duś ,bo zadusisz-mówiłaś śmiejąc się.Pogadałyśmy trochę,bo byłaś ciekawa wiadomości o swej prawnuczce i prawnuczku.Zdziwiłaś się,że prawnuczka nie będzie dentystką tylko lekarką.Zaczęłaś czegoś szukać macając rękoma na stole.Widziałam,że leżą tam pieniądze i gorzka czekolada.Zapytałam czego szukasz domyślając się z góry,że to dla prawnuczka na urodziny.Pomogłam Ci w poszukiwaniach.Ponadto obiecałam,że odwiedzę Cb. Jak jakiś czas temu,gdy gadałyśmy chyba ze 3 godziny.Śmiałaś się wtedy i wydawało mi się że młodniejesz.Nawet Ci zdjęcie wtedy zrobiłam.
I aż wstyd się przyznać było to w listopadzie 2012 roku.Ale sama mówisz,że jak byłaś w moim wieku to na nic nie miałaś czasu jak obecnie ja.Chciałabym z Tobą znów tak pogadać.Mam nadzieję,że znajdę czas.
Dziś kończysz 89 lat.Nie kupiłam Ci gruszek(a uwielbiasz je) w tajemnicy przed matką(Twoją córka),bo wiem,że cukrzyca nie pozwala.Nie kupiłam Ci kwiatów,bo jak twierdzisz i tak ich nie widzisz(cholerna jaskra i zaćma nie pozwalają).Gdy narzekasz na żywot to zazwyczaj stwierdzam,że :"Babciu!Cieszmy się,że dasz radę powoli chodzić,ubrać się itp." Cieszysz się,że tak Cię pocieszam.Chciałam Ci złożyć życzenia,ale nie umiałam.Wiem,że gdybym powiedziała:"żyj 100 lat!" mogłabyś to różnie przyjąć...a nie umiem życzyć "aby życzyć"...
Na pożegnanie głaskam babcię po policzku mówiąc:Trzymaj się babcia!
Dołączam się do życzeń dla Babci - bez wielkich słów - niech żyje jak najdłużej i jak najzdrowiej :)
OdpowiedzUsuńWzruszyłaś mnie :)
Ja tez mialam taka babunie, wychowywala mnie do czasu pojscia do szkoly. Moglabym napisac na Jej czesc podobny pean. Kruszynko, odwiedzaj babunie tak czesto, jak tylko mozesz. Zrobisz nie tylko Jej ogromna przyjemnosc, ale i sobie oszczedzisz ewentualnych wyrzutow sumienia, bo w Jej wieku moze sie wydarzyc wszystko. Masz niepowtarzalna okazje zadac jej jeszcze, nigdy wczesniej nie zadane pytania, wyjasnic frapujace Cie niepewnosci, dowiedziec sie rzeczy, ktorych nikt wiecej nie zna. Wykorzystaj te okazje, nie odkladaj jej na pozniej, bo to pozniej moze nie nastapic.
OdpowiedzUsuńJa juz niestety nie mam mozliwosci, babunia odeszla kiedy mialam 35 lat. Zdazyla jeszcze latem poznac najmlodsza prawnuczke, te urodzona na emigracji, a jesienia dostala wylewu i koniec. A ja bylam od Niej tak daleko...
Pantero!Wszystko jest piękne jak się nie wie wszystkiego.Pomiędzy mną i babcią jest jeszcze jedno ogniwo czyli moja matka.Matka ma do dziś pretensje do babci(czyli jej matki ),że źle ją wychowywała i wielu rzeczy jej nie powiedziała.Kiedyś chciałam by babcia zamieszkała u mnie,ale z prozaicznych przyczyn nie było to możliwe.Ponadto o matce mogę napisać całkiem co innego niż o babci...ech...życie,życie
UsuńMam to szczęście, że poznałam Twoją Babcią osobiście. Ucałuj Ją i ode mnie :D
OdpowiedzUsuńKruszynko, Twoja Babcia to wspaniala kobieta. Madra i kochajaca - wszystkiego najlepszego dla Niej.
OdpowiedzUsuńPrzywędrowałam w roku dwa tysiące dziewiętnastym... piękne myśli, wspomnienia dobroci serca tak bardzo aktualne....
OdpowiedzUsuńdzień Babci- zawsze bardzo celebrowałam.
Czas- dzis ja już jestem Babcią. Zdumiewające...