...gdy stwierdzasz,że masz dobry dzień.Co ja mówię/piszę!Dobre dni!
W sobotę rano po pracy na nocnej zmianie grzybobranie,a potem wypad do miasta.Szybkie spanie i wspólne sortowanie,suszenie i gotowanie grzybów.Mimo,że snu ciut mało stwierdzam,że sobota była dobrym dniem i gdzieś tam stuka w głowie,że jutro będzie podobnie.Niedziela podobna.Poranna czarna i mocna kawa doskonale budzi i daje kopa. 2 kosze grzybów "przychodzi z lasu". W pewnym momencie śmiać mi się chce,bo stwierdzam,że rozmawiam z 4 Chłopami !
Ze swoim osobistym Chłopem i z drugim Chłopem,który akurat jedzie do nas pociągiem i który nakazał nazbierać pełne kosze grzybów dla niego(dlatego miast spać podarłam do lasu w podskokach).Z innym Chłopem(czyli trzecim) rozmawiam dzięki wynalazkom cywilizacji jakim jest internet.Czyli jest dwóch Chłopów jakby przy mnie ;).Nagle "wpada" czwarty i z uśmiechem na gębie(uśmiech jak duża kiść bananów,bo,że ma banana na gębie to mało ;D) mówi:-"Mam coś dla Ciebie".No i tak prowadzimy sobie wspólną konwersacje przy kawie,gdy drugi Chłop dzwoni do drzwi.Zgrywus nie powiedział o której godzinie będzie pociąg i od dworca PKP przyszedł pieszo.Jeszcze i trochę grzybów nazbierał co by nie było,że tylko rozkazy wydaje.
Osobisty Chłop wiadomo-czasem wkurzy,a czasem przytuli.Czasem da reprymendę,czasem pochwali... ;)
Chłop z pociągu to dusza człowiek i taka pomocna dłoń co zawsze pyta gdy do nas przyjdzie:-Co Ci zrobić czego Ci twój Chłop nie zrobił?
<I tu bez podtekstów proszę ;)>
Chłop następny to taki serdeczny kumpel co to mam z nim przejechać się bardzo szybko jego autem i on ma nie bać się mimo ,że ja będę "powozić" ;D
Chłop co ma banany na gębie to bratucha.Jako dzieci byliśmy sobie obojętni,a teraz często gadamy o życiu jakby to je trochu ulepszyć.Cieszy mnie ten Chłop bardzo,bo widać jak się zmienił przez ostatnie lata,miesiące.A był o krok od tego,by spaść na dno.
Tak mi w niedzielę te Chłopy zawróciły w głowie,że nie chciało mi się nawet spać po pracy na nocną zmianę i wytrwałam do godziny ok 23.W tym sympatycznym rozgardiaszu nie wiadomo kiedy mijął dzień.
Siedzieliśmy w kuchni,przykładaliśmy do pieca,wdychaliśmy aromat suszonych grzybów i słuchaliśmy muzyki.Czerwone gitary leciały cały wieczór. Chłop co do nas przyjechał gwizdał w rytm Dobrych Dni . Jak do nas przyjeżdża to są jego dobre dni,bo taki wyjazd to odskocznia od trudnej dla niego codzienności w jego własnym domu.
W poniedziałek też miałam doczynienia z Chłopami,a to dzięki temu,że ten Osobisty wydumał bym sobie 2 dni urlopu wykorzystała na odpoczynek.Dobra rada nie jest zła,więc skorzystałam,bo 13 dni pod rząd w pracy przestaje cieszyć nawet pracoholika.
Teraz jestem jakby na luzie.Czyli bez pośpiechu,bez świadomości,że muszę na czas zdążyć.Zamieniłam parę słów z Chłopami swymi,co tyrają przy budowie.Jednego tylko Chłopa nie "złapałam" by pogadać,bo pewno nie ma czasu.Jak mam czas ja to on nie ma i odwrotnie.Trudnoświetnie!Z braku rozrywki idę na grzyby :)
Fajnie masz, dookoła mnie to same baby
OdpowiedzUsuńTen osobisty chłop to o Ciebie dba, masz sobie urlop zrobić, fajnie tak posiedzieć przy piecu wdychać aromat grzybów i słuchać Czerwonych Gitar, a ja ani ich płyty nie mam ...grzech :)
OdpowiedzUsuńŚciskam Kruszynko.