wtorek, 12 lutego 2013

3 życzenia?


Tak sobie rozmyślałam przed chwilą słuchając muzyki...
I stwierdziłam,że nie potrafiłabym wymienić 3 życzeń ,które mogłyby mi się spełnić ,gdyby np jakiś dobry dżin wyszedł z lampy i w ten sposób chciał umilić mi życie.
Chyba bym mu powiedziała:
-Chcę zostać czarownicą!
-Dlaczego?
-Niech to będzie tajemnicą...

Jak by mi się udało przechytrzyć dżina to by dopiero się działo ;D ;D ;D
Zaczarowałabym  życie  dobrym i serdecznym ludziom,głupim otworzyłabym umysły i/lub oczy.Wszyscy by mieszkali w małych własnych domkach z ogródkami i jeździliby rowerami.Samochody też mogą być ,ale rowery to dla zdrowotności ;)
Wokół domków musiałyby być zwierzęta.Czyli taki mały raj by był :)
  Chytrym i próżnym,zazdrosnym i przemądrzałym,leniwym i kłamcom zrobiłabym niespodziankę ;)
Musieliby nurkować w Bugu i wyławiać wszelkie odpady i zanieczyszczenia :D
W ramach dobrej pracy dostaliby kromkę chleba ze smalcem,kielon wódki i nocleg na kilkuletnim sianie w nieużywanej stodole co jest w pobliżu rzeki.
W ramach złej pracy musieliby sobie sami przygotować żarło :D. Np ryb nałowić ;D
Bez wędki ;D .
Spaliby w nadrzecznych zaroślach.Żadne ulgi nie byłyby brane pod uwagę!!!
Ale dość ironii i szydery ;),bo zaraz poczuję moc jakbym była Ingrid z Sagi o Ludziach Lodu i jeszcze się spełni ;D

     Będąc małą dziewczynką bardzo dużo czytałam.To co czytałam zapadało mi często w pamięci.Do dziś pamiętam  Legendę o kwiecie paproci.
Jako mała dziewczynka  chodziłam na grzyby z koszyczkiem od święconki i byłam bardziej zajęta zobaczeniem owego kwiatu niż zbieraniem czerwcowych kurek.Nie! Zerwanie kwiatu paproci mnie nie interesowało, a wręcz się bałam tego.Pamiętam jak leżałam w łóżku i rozmyślałam o legendzie i drętwiały mi nogi ze strachu.Nie pamiętam życzeń,które  miałby mi spełnić kwiat paproci.Może ich w ogóle nie było? Dręczył mnie fakt,że kwiat jest taki niedobry i spełnia życzenia tylko dla jednej osoby i nie można się dzielić z innymi.
   Kilka dni temu rozmawiałam z koleżanką.Koleżanka mi opowiadała o swoich problemach,które nagromadziły się przez pół roku naszego niewidzenia się.Ona gadała,a ja słuchałam.Nie wiedząc kiedy zjadłyśmy ok 1/2 kg marcinka(to takie regionalne ciasto).
-Nie dramatyzuj-gadam jej-bo wg mnie przesadzasz i to ostro.
Popatrzyła na mnie ciut nie z płaczem i pyta:
-Naprawdę przesadzam,że chcę się uwolnić od problemów?Naprawdę przesadzam,że chcę jak najlepiej dla mego dziecka?Że mam wszystkiego dość!? Gram w totolotka i jak wygram to stąd spierdalam jak najdalej się da!!!
-A kupisz mi laptopa?-zapytałam z miną niewiniątka.
-Kupię!kupię! -wykrzyknęła ze śmiechem-Ty to potrafisz człowieka rozładować.Przecież Ci kiedyś obiecałam.Pamiętasz jak twój młody nie dopuszczał cię do komputera by ze mną pogadać na gg?
-No pamiętam.I wtedy mi mówiłaś ,że kupisz mi laptopa jak wygrasz w totolotka.Pamiętam! I ponadto często mi się to przypomina jak rano podkradam lapka swoim dzieciom spod łóżka,gdy jeszcze smacznie śpią :).Pamiętam nawet o tym jak mój stary stacjonarny łapnie zawiechę i ani w tę ani we tę.Ale wtedy nic chciałaś stąd wyjeżdżać...?
-No nie-odpowiada z przekąsem
-A co ty byś zrobiła z kasy gdybyś wygrała?
-Ja???
-No a jest ktoś inny oprócz nas dwóch?
-No nie...Co ja bym zrobiła...?
Zakładając że byłoby to ok 100 000 banknotów polskich sfinansowałabym:
-budowę nowych pomieszczeń gospodarczych dla naszych zwierzaków i garażo-wiaty na maszyny itd ( to tylko dofinansowanie potrzebne czyli niewiele)
-terapię dla chorego dziecka  wraz specjalnymi koloniami w okresie wakacyjnym(czyli twojej córci)
-pobliski  ZOL dla dzieci i młodzieży by coś skorzystał zapewne i zapewne najbliższy dom dziecka
A gdyby to była duża wygrana to mam jeszcze plany.Np fundacja dla głodujących dzieci.Nie znam się na tym,ale zapewne znaleźliby się ludzie co by pomogli.
-No a sobie?
-Dla siebie zafundowałabym przejazd po torze wyścigowym Bugatti Veyron GrandSport( tylko przejazd,bo wolę stare auta bez komputera pokładowego i tylko po torze  wyścigowym,bo na drogach to ze względów bezpieczeństwa innych uczestników nie będę ryzykować ).
-Kiedyś gadałaś ,że ferrarii ! :P Hahahaha! Co jeszcze dla siebie?
-Pobyt w górach wraz ze zdobyciem Czerwonych Wierchów i kilka nocy w domu góralskim krytym drewnianym gontem.Oczywiście tym razem bym pojechała z Chłopem. A gdyby tej kasy było dużo to koniecznie nastawiłabym się na agroturystykę i rzuciłabym swą pracę(masowa produkcja żywności) na konto obsługi agro wraz wyżywieniem.
-Hahahahaha! Ja też bym do ciebie przyjeżdżała.Za dzień ,dwa świętego spokoju bym ci warzywa pieliła i trawnik kosiła.
-A w pole byś poszła?
-No niech stracę.Pójdę.Tylko nie znam się.Co bym miała robić?
-Byś kombajnem jeździła z moich Chłopem jako nadzór czy on równo kosi zboże.Ale kasy nie będzie i ciul z marzeń,bo ostatni kupon  skreślony był skreślony przeze mnie 20 lat temu w dniu mego ślubu.Kupon należał do jednego z gości,który liczył,że mu coś szczęśliwego skreślę.
Nawet nie wnikałam czy była wygrana czy nie.Może dla wyłącznie swoich zachcianek poszukam kwiatu paproci,a te inne spełnię z  Twojej wygranej w lotto ?
-Hahahaha.Jak znajdziesz kwiat to sama musisz w góry jechać .Hahahahaha.
-No tak.Ale kwiat będę szukać! Z aparatem fotograficznym ;D ;D ;D





P.S.
Jak znajdę to na pewno pokażę ;D




wtorek, 5 lutego 2013

A kot siedzi ipaczy ;)



...a ja składam drzewa.
Ponadto słucham głośno muzyki,którą lubię;
Ponadto głośno fałszuję (zwłaszcza przy piosence SnL. Grabaż  wybacz <prosi> Pogrzeb króla )
Ponadto wykonuję dziwne ruchy -ni to taniec ni to ćwiczenia.
A kot siedzi ipaczy...
Przynoszę kawę,by mieć przyjemne z pożytecznym.By składać drzewa i w międzyczasie siorbać kawę.Kawa stoi na piecu C.O.
-Znów ci się kawa wyleje.Gdzież to w kotłowni kawę pić ?! Wypij normalnie w kuchni i wtedy składaj drzewa.
-A ty mnie nie pouczaj,bo i tak będę robić jak chcę!
-Ooo! Jaki fajny kawałek!


-Kota wystraszasz tak głośną muzyką!
-Okienko otwarte,pogoda ładna,może iść na podwórko.

A kot siedzi ipaczy...
A ja śpiewam w głos inny kawałek

Zajebiaszczy jest!

Kot dalej siedzi ipaczy...


Nawet gotycki metal z elementami opery nie rusza go.
Siedzi ipaczy...

Nie ma jak to człowiek ma głupawko-śmiechawkę ;)
Też tak macie czasami ?
Czy to tylko ze mną tak źle ?



Aaaaaaaa...Ponadto będę z premedytacją słuchać głośnej muzyki w swoim aucie jadąc do pracy. Mam koleżankę co dojeżdża ze mną i bardzo namiętnie lubi plotki,a ja tych plotek  nie lubię słuchać.Zawsze moja muzyka górą jest!