niedziela, 13 października 2013

Mam dylemat...

Kto jest w życiu mądrzejszy? Ten co cały czas  coś robi ;czy ten co nic nie robi ...?-takie pytanie zadał mi kiedyś starszy pan,który tyrał od świtu do zmroku zarabiając ciężkie pieniądze na tarciu drzewa obwoźnym trakiem.To pytanie zadaję sobie nieraz.I już tłumaczę.Chodzi o to,że są tacy co starają się jak mrówki,by jakoś przetrwać na tym padole i by godnie żyć (mimo wszystko!),a są też tacy co czekają,aż inni im pomogą(żeby nie było,że ja nie pomagam,bo pomagam jeśli uznam ,że trzeba) i mają w dupie pracować.
Bardzo dobrze być "nie zaradnym życiowo " i czekać na wypłatę z Gminnego/Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej lub mieszkając na wsi nie mieć ogródka,bo się nie opłaca pielić,bo w markecie jest wszystko tanie.Dobrze jest szydzić z innych,że pracują na dwa etaty i mówić:to wszystko i tak ci wylezie z czasem. Swoją drogą nie rozumiem co ma mi wyłazić...
Ale wracając do tematu...Najlepiej jest żyć ,pić i lulki palić.Przy okazji dobrze jak są tańce,hulanka,swawola.
Nawet psu ogona nie podwiązując można przeżyć i wcale się nie martwić o innych.W sumie i tak trafimy tam samo lub tak samo skończymy.Więc chyba nie warto starać się,zamagać....A może jednak stwierdzenie,które kiedyś utkwiło mi w pamięci w czasie zwiedzania Muzeum Rolnictwa w Ciechanowcu ma swój sens?



Mam dziś zły dzień.Za oknem smętnie,szaro i ciemno jakby wieczór się zbliżał.O mały włos nie pokłóciłam się z każdym z domowników(z każdym oddzielnie i z każdym o coś innego).Tylko moje samozaparcie wstrzymywało mój niewyparzony język przed celnymi uwagami(a miałam rację!). Nie czuję się zmęczona,mimo ,że wczoraj był pracowity dzień.Odpoczęłam,wyspałam się po miło spędzonym sobotnim wieczorze.Mimo to coś we mnie siedzi i się rządzi,by nie tryskać humorem i optymizmem.Patrzę na to co powinnam zrobić ,a nie zrobiłam z braku czasu i na to co powinnam a nie robię ,bo mi się nie chce.Patrzę na to co muszę zrobić i dziś zrobię.Dopilnuję wędzenia mięsa,upiekę chleb i mięso w piecu chlebowym.Płyn do spryskiwaczy szyb w aucie zaleję,bo Chłop ciągle zapomina lub nie ma czasu,a ja zapominam mu przypomnieć jak ma ten czas.

Aaaa!!! i nie mam akurat ZNP i stan w jakim jestem jest niezależny od pory roku.Choć przyznam ,że jesień i zima ma to do siebie,że wszystko bardziej drażni i widoczne jest jak czas ucieka.Ale przypływu wściku można dostać i wiosną .Myślałam o tym wszystkim dwa dni temu wracając z grzybów.



 Niby dwie drogi i niby podobne,ale jakże różne...I można pójść w prawo i można pójść w lewo.I można pójść w pole...Można też pojechać jak się ma czym...Tu są ładniejsze zdjęcia
Ja poszłam do domu przerabiać nazbierane grzyby.

Pozdrawiam Panterę!
Sobie mówię:jutro będzie lepszy dzień,bo mam w planach rano pójść z Chłopem na grzyby ;),a potem do pracy na 14.
I w sumie to czego chcieć?Wiem,że jestem potrzebna w życiu kilku osobom i powinnam się cieszyć.To nic ,że przez 2 dni te osoby zgubiły 2 telefony( w tym jeden nówka).Ponadto  fakt,że Młoda się uczy anatomii siedząc pod kocem na kanapie;kot mruczy tuż przy lodówce,bo coś chce by robić zapasy tłuszczu na zimę;a słońce wychodzi zza chmur i świeci mi prosto w oczy nie powinien ucieszyć...?










 zamagać-słowo chyba znane tylko w moim miejscowym narzeczu/dialekcie i oznacza-starać się,robić coś z niczego,walczyć o dobry byt;podobne znaczenie do słowa zmagać

4 komentarze:

  1. I chyba sama sobie na te dylematy odpowiedziałaś na końcu posta :) I to świecące słońce prosto w oczy ... korzystaj, póki jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja, dla odmiany, mam dzisiaj nieco lepszy humor, bo zechcialo wyjsc slonce po kilku dniach wichur, ciemnoty i deszczu. Takie slonce dziala cuda, zaraz zapomina sie, ze to juz jesien, bo kolorowe drzewa ciesza oczy, chce sie spacerowac i chce sie zyc.
    Przeto sle Ci troche tych promyczkow na zwisly nastroj i mam nadzieje, ze sie poprawi :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Odwaliłam pańszczyznę kucharzenia i odpalam rower,bo coś mi mówi,że on rdzewieć zaczyna ;)
    Pozmagać się z pedałami też trzeba ;D
    Może coś ciekawego sfotografuję ? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli masz dylemat: garb czy garb. On sam wyrosnie z pracy czy z wygodnictwa. 'Wsio grzyb!' Albo jesien, albo cztredziestka na liczniku rowera. :D
    Zdjecie piekne; wylonienie sie dwu rownoleglych z jednej prostej przy zakretach, byle nie o 180 stopni :D.
    Szerokiej drogi! Z dzialajacym spryskiwaczem!... na aucie.

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !