Kilka dni temu Chłop zagaił :-Może trawy przywieziemy w niedzielę ?
-O nie!!!Ja się buntuję! Chcę mieć normalną niedzielę-powiedziałam z lekka awanturnym głosem.
-Wiem,że budowa,ale ja tyram na okrągło i nie mam ochoty na grabienie.
No i się umówiliśmy,że zamiast zielonej trawy rogate dostaną siana.No i damy se siana też ;>
W związku ze zmianą czasu można było dłużej pospać.Bez pośpiechu można było się wybudzić,wydoić krowy,dostarczyć mleko do punktu skupu.W punkcie okazało się,że jak zwykle jestem ostatnim dostawcą(tzn najpóźniej przyjechałam).Starszy pan stał i polemizował w chachłackiej gwarze:-Ja prywioz dziś małoko chuczej,bo czas zmieniali a maju staruju babu to tem chuczej,a tyje szto majut mołoduje baby mohut trochu dołsz poleżati.
Wzbudziło to moją wesołość i do obecnego momentu chce mi się śmiać ;D
W ramach buntu zrobiłam wykręt,by uwiecznić nadburzańską mgłę i wschód słońca okolicach rzeki.
Następnie w ramach buntu dokończylam sobotnią zabawę z winogronem i oto jej skutki.
Śmiać mi się chciało z szalonego wina ,które w końcu zakorkowałam i schowałam za piec by bulgotało.Młody dostał instrukcje co gdzie leży w zamrażarce i polecenie samodzielnego spakowania się.Chłop zadeklarował się wcześniej,że Młodego odwiezie na bus.Więc mi zostało pójście do lasu,by(jak mi się rymnęło) podgrzybki i zielonki chwytać za ogonki ;D
W lesie ciekawostek co niemiara.A to robocze mrówki lub (chyba) osy lub dzikie pszczoły (też chyba).A to dzięcioł w korę sosny kuje,a to do ślimaka siedzącego na podgrzybku trzeba mówić:hej ślimak!spadaj!miałeś czas się najeść!teraz ja biorę grzyba!
Zbierając grzyby doszłam do drogi,którą przeszło rok temu szłam z wirtualnymi znajomymi.Tak mi się pomyślało o forumowym życiu (post wcześniej),ale by zająć myśli poeksperymentowałam z aparatem
Takie grzyby zostawiam na pastwę ślimaków!
Doszłam do drogi na rozstaju tylko trochę za rozstajem.Tak zajęłam się robieniem zdjęć,że nie słyszałam nadjeżdżającego samochodu,który "pipnął" aż podskoczyłam.Widoki za rozstajem
I tak z braku rozrywki nazbierałam kosz grzybów.Około 6 litrów gąsek zielonek,podgrzybki i kilka rydzów.
Zielonki poszły do moczenia.podgrzybki do suszenia i część do lodówki na smażone lub duszone.Krótka przebieżka do lasu jeszcze była,potem drzemka około godzinna,potem obowiązki gospodarskie,potem załadowanie pomagaczki(czytaj pralki),potem czas na komputer.Gdzieś tam kawa jeszcze była,czas spędzony pod prysznicem i pilnowanie pieca by grzyby schły.W ramach buntu nie było niedzielnego ciasta,ale uważam,że każdy umie zagnieść kruche i je rozwałkować i wg fantazji coś dodać ;).
Bunt zrekompensuję jutro gołąbkami z farszem mięsno-ryżowo-kaszowo-grzybowym i być może ciastem.
Ponadto mam zbuntowaną pomagaczkę,bo sama nie chce powiesić prania.Zbuntowałam się przeciw marnotrastwu prądu i wyłączyłam TV.Ogłądacz i tak chrapie,aż są zakłócenia odbioru ;)
Coś pewnie pominęłam z czynności,ale w ramach buntu trzeba iść wcześniej spać.
Dziwne toto...Im dłużej śpisz tym wcześniej znów idziesz spać ;)
Ale z tej przyczyny buntować się nie będę!
Dziewczyno...
OdpowiedzUsuńPisałaś niedawno o reinkarnacji :) Podejrzewam, że jestem ciut młodsza, ale mnóstwo Twojego życia reinkarnowało do mojego :)))))
Są pewne duże różnice, ale gdy czytam, oglądam zdjęcia, to jakbym była u siebie....
"Ja pierdziu" jak mawia ciocia Lucynka ;))))
czasem nie bardzo trudno spotkać podobnych do siebie.Wystarczy trochę się rozejrzeć ;)
UsuńSpanie dodaje urody - podobno, więc nie ma sobie co żałować, jak można :))
OdpowiedzUsuńCytat gwarowy też mnie rozśmieszył, chyba go zrozumiałam, aczkolwiek dla mnie to coś zupełnie innego, co słyszę na co dzień u siebie :) Z przyjemnością posłuchałabym tego na żywo, bo lubię słuchać, jak ludzie mówią.
Piękna jesień u Ciebie, a grzyby .....
Czasem dobrze się zbuntować :)
Lubię tutejszą gwarę,a nawet umiem co nieco powiedzieć.Np:jop joho mać!To tutejsze przekleństwo ;)
UsuńZakląć by należało z powodu tego,że za mało śpię chociaż jestem raczej śpiochem ;D
Niby na wybieg dla modelek nie wybieram się,ale... ;)