piątek, 24 lipca 2015

Wszystko da się przeżyć...

I wcale nie wzoruję się na cytacie Wojciecha Kuczoka:

 "Przeżyć da się wszystko, oprócz własnej śmierci."

Można przeżyć...
... gdy Ci zaserwują zupę z kurek z dodatkiem fasoli po bretońsku(gotowiec ze słoika) i groszku konserwowego...
...gdy osoba chora na schizofrenię twierdzi,że zgrubiały naskórek na piętach nie da się usunąć(???);kawa jest dobra na kości(!!!),a coca-cola na mózg(!!!!)
...gdy sztućce rzekomo umyte są tłuste...
...gdy przez otwarte na oścież drzwi wlatują wstrętne muchy (w sypialni skrupulatnie je tłukę łapką na muchy,bo nie lubię jak ktoś zagląda mi do oczugdy śpię)
...bałagan w łazience,kilka kubków po kawie na blacie kuchennym,zalana płyta kuchenna...

             "Ludzie wojnę przeżyli i żyją i my musimy przeżyć problemy,które nas dotykają"

Do takiego wniosku doszłyśmy dziś w nocy z koleżanką.W nocy,bo pracowałyśmy na 3 zmianę.Zapierdol był niemiłosierny,ale przeżyliśmy wszyscy ;)
Na spokojnie i nie nerwowo.

Wczoraj (w dzień jeszcze) pocieszałam panią,która bała się badania endoskopowego.
Trzęsły się jej ręce i cała była spocona.
-Spokojnie.Przeżyje pani gastroskopię.Wszyscy przeżyli to i pani przeżyje.Niemiłe jest to badanie-fakt,ale trzeba to przeżyć-próbowałam pocieszyć.
-Wiem-odpowiedziała drżącym głosem-A pani nie boi się?-zapytała mnie z zaciekawieniem.
-Nie.Czuję się jakbym szła do koleżanki na kawę i pogaduszki-powiedziałam za śmiechem widząc zdumienie w oczach kobiety.Z sympatycznym lekarzem też żartowałam,bo zdumiały go moje duże oczy( z niewyspania zapewne) i to,że pracuję w nocy zamiast spać.
-Ja bym tego nie przeżył! Gdzież to pracować w nocy! Ratować życie ludzkie to rozumiem,ale pakować mrożonki!?-wykrzykiwał bardziej sam do siebie,bo nie mogłam już z nim polemizować,gdyż badanie było już w toku...
Przeżyłam je i mam się dobrze!

...przeżyłam i przetrawiłam zupę kurkowo-fasolowo-groszkową.Przemyłam sztućce i całą resztę. Przesortowałam kopiec ubrań.Zaraz zawieszę świeżo uprane firany i z ośmiolatką (jest u nas na wakacjach ) urządzimy akcję kryptonim <mucha>.


       Wszystko można przeżyć. I dobre i złe.
       Jak twierdzi Jan Twardowski:
       "W życiu mu­si być dob­rze i niedobrze.
       Bo jak jest tyl­ko dob­rze, to jest niedob­rze."


Trzeba tylko z dystansem patrzeć na świat,a czasami z przymrużeniem oka.
Czasami odpuścić,by nie zwariować.Martwić się tym co jest naprawdę ważne,a nie tym co mało istotne.
Wiem,że muszę przeżyć natłok wielu spraw i mnóstwa pracy.Wiem...
Dziś była pierwsza próba na polu...


Przeżyję!
Nie dam się zwariować!


p.s.
ośmiolatka wcina zupę z której wyławia kurki,
firany pachną,
a z komputera leci muzyka


tylko muchy są nadal złośliwe ;>

niedziela, 3 maja 2015

Sprzątanie szajsunga ;)



Od kiedy mam swego szajsunga staram się utrzymywać w nim siako taki porządek.I tak:
-nazwy własne osób mam zawsze(!) zapisane od nazwiska.
-nazwy najbliższych mam wpisane jako pierwsze kontakty(da się tak zrobić mimo,że ten ktoś nie jest na A ;) )i zapisane w całości są dużymi literami np:CHŁOP,MŁODY,MŁODA(oczywiście są to imiona)
-na koniec miesiąca kasuję wszystkie połączenia i ich czas i ilość wiadomości
-niektóre wiadomości chomikuję w "moich katalogach"
-osoby z którymi najczęściej mam kontakt telefoniczny mają przypisane melodie np Chłop-Enej-Myła moja,Młoda-Poparzeni Kawą Trzy-Kawałek do tańca,kumpel z którym często rozmawiam -Dżem-Żyj z całych sił,moja rodzinka-Świat wg Kiepskich Big Cyc.
Nie używam budzika,bo telefon mi za niego służy i wtedy mam go pod poduszką (wiem,że zdrowe to nie jest...)
Menadżer połączeń za m-sc kwiecień:
Połączenia wykonane: 2.35
Połączenia odebrane: 4.34
Wiadomości wysłane: 277
Wiadomości odebrane: 248

Wiadomości odebrane:
-Już w Białymstoku ;)
-Wiosna jak wiosna,dobrze że śniegu nie ma.
-106/120 z koła z antybiotyków :D szósty wynik na roku ;D
-Przejebane mieć mądre dzieci bo można się ze szczęścia posrać;))) Gratulacje!
-Śniło mi się,że byłam w Warszawie i wracałam do domu metrem bo zrobili połączenie aż do naszego domu ;D i teraz jest stacja metra u nas za garażem.Dostałam mandat za jazdę bez biletu,kosztował 42 zł chociaż schowałam się do kibla by uniknąć tego mandatu.Okazało się,że w kiblu są wielkie szyby i kanar podchodzi i dawaj bilet.W drodze rozkminiłam,że w W-wie świnie i pizza są dużo tańsze niż u nas i można je tu sprzedać i zarobić.Wróciliśmy do W-wy całą grupą,bo każdy dostał mandat.Każdy miał kupić po 2 prosiaki i po 2 pizze maxi ;D ;D ;D i wrócić i sprzedać.Miły sen bardzo;D.A i jeszcze ta W-wa to było Zakopane a na miejscu był jakiś psychopata,który nas hipnotyzował xD.

Wiadomości wysłane:
-Schab pieczony mogę zaoferować i flaki,które lekko słone są ;/
-Wyśpię się kiedyś,a w pracy nie było tak źle.Zresztą był czas przywyknąć ;.
-Kup 2 kg ogórków i kawałek kiełbasy cienkiej.
-Kurde!Ja Cb nie pobiję na sny.Ostatnio śniło mi się,że siedzę z kolegą na przystanku autobusowym w mojej rodzinnej miejscowości  i mamy gdzieś jechać razem,a jego żona mówi,że nie boi się nas razem puścić ;D.Wszystko było realne jak nie wiem co<szok>
-Dziś śniło mi się,że jechałam golfem bez włączonych świateł i fotoradar zrobił mi zdjęcie  hahaha.
-Maść na odciski Aflfarm.

Moje katalogi(wybiórcze ) :
-Znasz 3 kłamstwa studenta?Od jutra się uczę,od jutra nie  piję i dziękuję nie jestem głodny! ;)
-U nas tak waliło,że z przerażenia w trakcie jedzenia teściowej łyżka z rąk wypadła.Nie wiem czy nie walnęło nam w instalację,bo huknęło i błysnęło przy skrzynce z automatami od prądu.
-Wiesz coo? dzięki wielkie za życzenia,za portfel i za zawartość i wgl za wszystko kurde ;) ;***
-A za tego marcinka(ciasto) będę nosił Cię na rękach!!!!!
-Abyśmy zdażyłi zwieść 7 i 8 przyczepę słomy,bo burza idzie.Trzym kciukasy czym i jak się da!
-Jejku! Zasnęłam na siedząco w pracy w trakcie przerwy i śniło mi się,że "Chłop"(zamiennik imienia)  wynosi radio z piwnicy na strych bo zepsuło się.
-Nie dzwonić do 11,bo ubiję!! Bo śpię!!!
-Uważaj na siebie,bo śniło mi się,że miałaś wypadek samochodowy.
-Są wyniki z anty.Zdałam! 3,5 ;D Cud! ;D
-Są wyniki z pp.Mam 4.
-Na 100 m jestem na 6,na 400 chyba na 5 a sztafetą zajęłyśmy 2 miejsce i w następnym roku mam dodatkowe stypendium z tej okazji! xD.
-Dobry prezent dla ojca na urodziny mi się udał ;)
-Pewnie w pracy jesteś.Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.Miałam zaśpiewać,ale torturować Cię nie będę w tym dniu.Buziaki od wszystkich babek na te urodzinowe 2*18+vat ;D
-100 lat mamuśka! ;D
-Najlepszego stara dupo !;****
-Wyniki takie: polski podst  83%,angielski podst 98%,matma podst 96%%,biologia rozszerzona 80%,chemia rozszerzona 87%,angielski rozszerzony 71%.
-"Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi,bo nie jesteś sam(a)".Uśmiechnij się! Miłego dnia kumplu z wojska :)
-Niby nic się nie zmieniło,a dla XXXX lat przybyło.Noc ta sama ten sam dzionek a 40 ma skończone.Z tego powodu nie musi ryczeć,lecz z przebojem iść przez życie.
-Toć ja nie lekarz i to samo ci mówiłem:).Zmęczenie materiału i dlatego czekoladę gorzką kazałem ci jeść.I melisę parz,bo to dobrze działa na nerwy.Mniej roboty,więcej snu,a przed snem dziki sex i na uj ci doktory.Ty mnie słuchaj a zimą w trampkach chodzić nie będziesz;).Aaai jeszcze jakbyś spotkała tego co mi net i tel spier***** to mu walnij ode mnie ;)
-A co ty taka jak jakieś emo? Ciesz się kurde,lato przyszło,wszyscy weseli a ty narzekasz.
-Hahaha ;D aleś zabawna ;D  z tą starością to przesadzasz;>.My z Młodą mamy stosunkowo młodych rodziców;)















Kolejno:
-biały rower jaki chciałabym mieć-rozmawiałam z właścicielką,bardzo sympatyczną zresztą,widzę ją często jak "pomyka" na rowerze po mieście.
-wstawianie oktabina w windę bunkra zasypowego-z pracy.
-pieczone ślimaki i grzanki z masłem czosnkowym-smaczne było ;)
-pozostałości po motorze,który Młody zdecydował się sprzedawać na części.
-nielogiczny napis-fotka z pracy
-siew zboża jarego
-auto dostawcze(właśnie tak dowozimy zboże na odległe pola tzn zazwyczaj ja dowożę)
-kotka Karamba,
-mieszanka chińska,przy której produkcji pracowałam czyli fotka z pracy,
-prezent od kolegi zgrywusa-też fotka z pracy
-prezent od kolegi zgrywusa-fotka z pracy,
-testy skórne na alergię,
-napis na garażu w pobliskim miasteczku(ciekawe jak do tego ma się właściciel garażu),
-niespodzianka w pracy ;)(kolejna !)

Moje uwagi po sprzątaniu:
-bez telefonu trudno by było,ale by się przeżyło,
-chyba sentymentalna jestem,bo niektóre wiadomości mają nawet po 3 lata!!!
-bardzo lubię telefony rozsuwane tzw slajder i lubię się nim bawić rozsuwając i zsuwając(rzekomo to tik nerwowy...? )
-następny telefon ,będzie z lepszym aparatem do zdjęć,bo lubię fotografować dla samego fotografowania i jednocześnie poznawania i ewentualnie dyskusji np z Chłopem?czasami przechodzącej w sprzeczkę  ;)
-szajsunga mam od 6 września 2011 roku,a używany jest w dość drastycznych warunkach np niska temperatura w pracy,kurz w gospodarstwie rolnym,ogródku itd, duża wilgotność np w lesie podczas grzybobrania.

Chyba mało kto wyobraża sobie życie bez telefonu ;)
Przeżyłoby się,ale jak  jest to jest łatwiej.



piątek, 1 maja 2015

Świętować czy nie,a jeśli już to co i jak?

Wiele mam do powiedzenia na temat 3 dni świąt,ale  nie chcę się uruchamiać przed nocą ;>
Moje uwagi do świąt:
   Święto Pracy. Przepracowałam pilnie noc z 30 kwietnia na 1 maja w ramach 8 godzin pracy,przespałam się ok 5 godzin, potem pracowałam motyką w ogródku, potem przejechałam się traktorem MF 255 (by nie wyjść z wprawy-jak twierdzi mój Chłop/niech mu będzie że ma rację ;) ),w kuchni straciłam ok 3 godzin swego cennego czasu.Wystarczy tej pracy na 24-godzinną dobę!
  Dzień Flagi.  Nie posiadam flagi.Na pytania znajomych,dlaczego nie wywieszam wzruszam ramionami i niedbale mówię o wolności obywatelskiej.Proste.Nie chcę,nie mam ochoty to nie wywieszam.I nie życzę sobie,by ktoś twierdził,że nie jestem patriotą z powodu braku flagi na balkonie w dniu 2 maja.Rzekomo żyjemy w wolnym kraju...Rzekomo ...
  Święto Narodowe Trzeciego Maja. Czyli uchwalenie konstytucji 3 maja. Zbiór wyznaczników, praw,norm prawnych,moralnych itp. Gwarancja swobody i wolności obywatelskiej.
Można dużo pisać i mówić.Tylko...(patrz 1 linijka tekstu)










I żeby nie myśleć,nie mówić i nie pisać wypiję szklankę wina i pójdę spać.

sobota, 25 kwietnia 2015

Lubię robić dobrze ;D

Jakiś czas temu kolega z pracy w trakcie przerwy obiadowej wspomniał,że zjadłby swojskiego chleba.Oczywiście chodziło mu o taki pieczony w domu.
-Nooo...Taki świeży z masłem.Mniam,mniam...-mówię.
-A jeszcze jak pieczony w piecu chlebowym...-dodaję.
-No coś ty!!!!Taki chleb jeść z masłem!!!!? Toć to grzech!!!!
-A jak?-pytam.
-Sam.Bez żadnych dodatków.
Bez namysłu odpowiedziałam,że przy najbliższej okazji przyniosę mu kawałek.
Właśnie wczoraj to było.Kolega był wniebowzięty jak wynikało z tego co mi napisał w smsie. Rzekomo nie jadł nawet obiadu ;).
Uraczył się trzema pajdami chleba i stwierdził,że "chleb miodzio".
Czyli zrobiłam mu dobrze co skwapliwie potwierdził ;)
(Chleb wyglądał podobnie)



Moja koleżanka z pracy jest na zwolnieniu lekarskim.Odkleiła się/czy rozwarstwiła się siatkówka w  oku.Postanowiłyśmy ją odwiedzić.Koleżanka była przeszczęśliwa z tego powodu.Wspólnie przygotowałyśmy miejsce(ma bardzo małe mieszkanie),zrobiłyśmy kawę,nakroiłyśmy ciasta i zajęłyśmy się gadaniem na babskie tematy.A to o zdrowiu,a to o pracy,a to o tym,że takie spotkania to odskocznia od codziennego rejwachu. Zrobiłam/zrobiłyśmy dobrze i koleżance i sobie :)


I tak sobie pomyślałam...Niby nic ,a jak cieszy.Z 3 upieczonych chlebów połowę jednego oddalam koledze.Nie ubyło mi,nie zbiedniałam,a kolega zadowolony jak nie wiem co :)
Koleżankę odwiedziłam.Straciłam ogólnie ok 4 godzin,które poświęciłabym na....?
Nie wiem konkretnie co ;)

Lubię sprawiać ludziom przyjemność.Radość w oczach osoby,której zrobiłam dobrze jest nie do opisania.Poza tym dzielę się tym czym mogę się podzielić I co nie kosztuje mnie wiele.Chleb upieczony osobiście,jakiś sok lub syrop na przeziębienie,nalewka,wino,grzyby suszone lub marynowane.Lubię się zajmować tym co wymieniłam i lubię się tym dzielić.
Oczywiście nie oczekuję niczego w zamian!


Poza tym staram się robić dobrze sobie.Od kilku dni intensywnie używam roweru.I to nic,że jadę dość późno,bo ok godz 19.Nawet o tej porze zdążę nawdychać się zapachów przyrody,która ze zdwojoną siłą wybucha zielenią w różnych odcieniach,pachnie oszałamiająco młodymi trawami i kwiatami czeremchy. Jadąc w ciemnościach mogę patrzeć w niebo i jednocześnie nasłuchiwać szczekania lisa,trzasku łamanych gałęzi(zapewne jakiś większy spłoszony zwierz).Nie wiem jak to się dzieje,ale takie wypady rowerowe dają siłę do codziennej egzystencji.

Wczoraj żartowałam z Chłopem,że muszę mu zrobić dobrze.Narzekał,że boli mu głowa,bo wkurwiło go to co zobaczył na polu,a mianowicie ok 1,5 ha zboża jarego stratowały dziki.Zryły,zdeptały itp.Zboże jeszcze nie wzeszło,więc jest nadzieja,że materiał siewny nie poszedł na marne.
-Pamiętasz?-mówiłam-rok temu,a może nawet wcześniej też widywaliśmy zdeptane i zryte pola.Ale zboże porosło,bo przecież nie wybiorą z ziemi wszystkich ziaren.
-Dobrze,że posiałem dość gęsto-powiedział smętnie.
-Chyba trzeba pomyśleć o ogrodzeniu pól,bo nie ma innego wyjścia.
I opowiedział mi o planach i swoich pomysłach...

Uraczyłam Chłopa czekoladkami,które dostałam od koleżanki. A koleżanka sama je dostała wcześniej,a że niezbyt czekoladkowa jest,więc "puściła je w świat",a dokładnie przeze mnie przekazała je dla mego Chłopa.Coś tam marudziła,że skąpa jestem,że nie chcę swemu facetowi dogodzić i inne brednie,których nie będę powtarzać ;)
A Chłop jak to Chłop czekoladki skwapliwie ukrył,a dziś obdzielił nimi wszystkich pijących kawę ;)

Aaaaa! I znajomi wpadli dziś do nas na poranną kawę.Odkryli sklep gdzie sprzedają dobre ciasto i to za niezbyt wygórowaną cenę za kg. Oczywiście bez pieczenia mam ciasto w lodówce,bo znajomi kupili sobie i dla nas. Miłe to,nieprawdaż?











niedziela, 19 kwietnia 2015

O dzieciństwie, o zazdrości i o marzeniach...

Kilka minut temu wróciłam z podwórka.Wieczorne obrządzanie zakończone.Gdy wchodziłam do domu kot Dżon niespostrzeżenie wbiegł przede mną.Żartujemy z Chłopem,że wydaje mu się,że robi to niespostrzeżenie ;)
-Hehehe.Nie możesz sobie miejsca znaleźć,to siedzisz w kotłowni na kocu lub roboczym polarze,to gdzieś w czeluściach kombajnu(kombajn nakryty plandeką stwarza zaciszne miejsce dla kocich drzemek),to na posłaniu pod kaloryferem.Cwaniak jesteś-powiedziałam głaskając seniora kociej ferajny.
Otwierałam lodówkę,by sięgnąć po samorobny jogurt,który zażywam w ramach terapii antybiotykowej.Kot rozwrzeszczał się jakby ktoś ze skóry go obdzierał.
-Dostałeś już swoją dolę.Teraz możesz spać aż do znudzenia!
Zajrzałam do blachy z upieczonym dziś sernikiem.Ubyło!
Zajrzałam do miski w której "rośnie" rozczyn na chleb.
Zajrzałam do lustra.Zbyt krótko przycięte włosy są obecnie w sam raz.Blond grzywka kwalifikuje się do ponownego malowania.Zmarszczyłam brwi.Potem je uniosłam do góry jakbym była zdziwiona.Potem puściłam prawe oczko do odbicia w lustrze.Potem zrobiłam minę z serii głupio-śmiesznych.Czasami jest tak ,że oboje z Chłopem myjąc zęby  przepychamy się pod lustrem(a niby przed umywalką) i robimy głupie miny do siebie.Czy raczej do odbicia w lustrze...? Czasami wygłupy przybiorą miarę i Chłop ustępuje kończąc mycie zębów w WC,gdzie jest mała umywalka lub pod prysznicem.Czasami ja dostaję nagłego wściku i idę precz z łazienki.Wtedy On mnie prosi:
-No nie wygłupiaj się...i idź umyj zęby...
Oboje mamy takie nieplanowane "naloty"
Często nasze dzieci  (21 i 19 lat) śmieją się i żartują mówiąc:
-Jak dzieciaki się zachowujecie!
-A czy to czemuś lub komuś szkodzi?-pytam
-No nie-odpowiadają skruszeni.

Wiedzą jakie było nasze dzieciństwo,bo często o tym rozmawiamy.I wiedzą też jak można mieć spartaczony umysł poprzez błędy rodziców w wychowaniu dzieci.I wiedzą jak trudno wszystko poskładać,by nie zepsuć jak zepsuli  Ci co nas wychowywali.
Dla mnie dzieciństwo było bardzo trudne.Ja jako bękart,moja wyrodna matka i ojczym alkoholik sprawiały,że nieraz bałam się spać,oddychać i w ogóle żyć.Przykładów przytaczać nie będę,bo są zbyt drastyczne.Gdyby nie moja babcia możliwe,że nie pisałabym tego co w tej chwili piszę (tu było o Babci).
Chłop też nie miał wesoło,bo priorytetem jego ojca było nicnierobienie.I to w pełnym sensie znaczenia tego słowa.Takich leni,złodziei domowych(kradnących z własnego domu i podwórka) i alkoholików nie znam. Chłop w wieku ok 13 lat "robił jak stary".Matka Chłopa pracowała w pobliskim zakładzie ,by zarobić na podatki,chleb dla rodziny i na papierosy dla męża...Dobra kobieta,ale  też miała swe priorytety,z którymi niekoniecznie się zgodzę.M.in Chłop pozostał na roli,bo jak zostawić  siedlisko i pole o które polało się tyle potu,znoju i łez.Polu i siedlisku,z którego babkę,a potem matkę Chłopa chcieli "wysiedlić" sąsiedzi,znajomi czy nawet rodzina...Wszystko dlatego,że te kobiety nie miały oparcia w normalnie(na tamte czasy) myślącym mężczyźnie...

Czy ktoś jest w stanie sobie wyobrazić jak trudno jest żyć dwóm takim potargańcom...? Tzn. nie jest...BYŁO! Nie wiem co sprawiło,że nie zwariowaliśmy ze sobą.Może to jakaś wola życia...?
Życia innego jakie znaliśmy? Normalnego życia...?A może to ukryte gdzieś marzenia...O normalnej rodzinie.O rodzinie gdzie sobie wzajemnie się pomaga,podtrzymuje na duchu w razie niepowodzeń,rozmawia,śmieje się.Gdzie otwarcie rozmawia się o problemach...O rodzinie gdzie nikt z nikogo nie szydzi i nikt nikogo nie wykorzystuje fizycznie i psychicznie.Wiem,że Chłop mój o tym marzył mimo,że mówił mi ,że myślał "że będzie normalnie"(i chodzi tu o moją rodzinę).Nieraz o tym rozmawialiśmy i rozmawiamy.Oboje wiemy,że normalność  jak każde pojęcie jest pojęciem względnym i że każdy ma swoją normalność. Naszą normalnością jest to,że nieraz ja mu ulegam, a On nieraz ulega dla mnie (jakkolwiek śmiesznie to brzmi).

"Dwa wariaty"-nieraz słyszę.Jest to mówione zarówno w kontekście pozytywnym jak i negatywnym.
Gdy ktoś przedstawia to negatywnie to uśmiecham się pobłażliwie.Nie zamierzam się tłumaczyć wszystkim dookoła ze swego życia.

Sporo rozmawiam z ludźmi.Nie wiem jak to się dzieje,ale często wysłuchuję zwierzeń.Często są to dość intymne zwierzenia i dość złożone problemy.Często problem rozbija się o dzieciństwo i sposób wychowania,a ja mam jakieś wyczulenie na te sprawy i szczególnie zwracam na to uwagę.Jedni rodzice wychowywali brutalnie,jedni trzymali pod kloszem.Inni pokazywali świat z dobrej i złej strony.
Gdzie jest tajemnica w wychowaniu dzieci?   I czy jest...?
Gdzie jest tajemnica szczęśliwego dzieciństwa? I czy jest...?
Czy dziecko wyrwane spod pręgierza rodziców  zdoła samodzielnie egzystować?
Czy będzie  "wychowane na ludzi" i dla ludzi ...?
Zazdroszczę  rodziców co wychowują dzieci na ludzi i dla ludzi.I nie ważne czy żyją skromnie czy opływają w dostatki.Ważne jest spojrzenie na świat jakie przekazują dzieciom.
Nie mam marzeń co do swoich dzieci.Jedynie marzy mi się,by pomagać spełniać im ich marzenia.

Młoda studiuje medycynę.Jako mała dziewczynka chciała być policjantką.Nie wiem co lepsze,a co gorsze.To jej wybór.W sumie to ją podziwiam za ten wybór mimo,że tego nie okazuję.Chociaż do samozachwytu nad swoją osobą jest jej daleko.(O Młodej)
Młody niedawno zakupił stare auto za pieniądze,które dostał od cioć i babć na 18 urodziny.
Odradzaliśmy mu zakup,bo to 3 stare auto jakie posiadamy.
Ale kupił.I cieszy się z tego faktu i ubolewa,że utrzymanie auta kosztuje.
Ale wie ,że wszystko ma swoje dobre i złe strony. O Młodym i tu też o Nim.

Mam jeszcze jedną głupią zazdrość w sobie.
Zazdroszczę sama sobie!




P.S.
Post powstał na podstawie przemyśleń po przeczytaniu  Nie zawsze może być kawior i odpowiedzi na ten post Droga....
Chciałam skomentować,ale jakoś nie składało mi się.
Chciałam napisać u LAVIOLETTE,że słucham z Młodymi piosenek z youtuba,że Młoda bardzo lubi T.Love i To wychowanie. I,że nieraz chciałabym wiedzieć co myśli słuchając tej piosenki...Bardzo wsłuchuje się i ... " zawiesza się"...
Tak na marginesie to lubię Turbo i Dorosłe dzieci.
Oraz Perfect i Bla bla,bla
Słucham też nieraz Krystyny Prońko i jej Modlitwy.
Wiele przemyśleń tłucze się w mej głowie,gdy słucham muzyki.Tak wiele,że nie da się tego spisać.
Wiem jedno:szczęście to stan umysłu i jestem szczęśliwa,że to wiem.
Kolejne błędne stwierdzenie...?