środa, 1 kwietnia 2015

O planach i zmianach i to nie prima aprilis!

Z piwnicznej kuchni wyrzuciłam szafkę RTV.Wcześniej tę szafkę wyrzuciłam  z dużego pokoju (który moja czcigodna młodzież zwie salonem ;) ),bo nie pasowała do nowego TV.
I z braku rozrywki szafka powędrowała do piwnicznej kuchni.I tam stał na niej stary komputer.A że często odmawia ze mną współpracy,więc się na niego obraziłam i pójdzie w kąt.Łaskawie posłucham sobie z niego muzyki ;)
A szafkę wyrzuciłam.Tj.wyniosłam ;)
I szafka sobie stała i czekała,aż werwa do przemeblowań mi powróci.I ,że przyjdzie czas.Tzn.znajdzie się czas na porządki ;)
Nie wiem kto wpadł na pomysł,by z piwnicy wnieść tę szafkę na 1 piętro i przypisać se prawo do zrobienia w niej burdelu spożywczo-kwiatowego.
Tzn.wiem.Pomysł był mojej teściowej,a i zapewne jakieś dobroduszne krasnale jej pomagały.
Krasnale te nie wiedziały,że mam swoje plany.
Że chcę conieco zmienić.
Że chcę wykorzystać mebel wyrzucony po raz drugi.
Że to co rok temu wydawało mi się dobrym  tymczasowym rozwiązaniem obecnie drażni mnie niemożebnie!
Bo ileż czasu może trwać ten tymczas!?
Bo ileż czasu komputer może stać na ławostole?
A tyleż,ileż nie zachodzi potrzeba wykorzystania owego ławostołu.
Ewentualnie tyle na ile ma się czas i chęć by ten komputer zdejmować i stawiać najnormalniej w świecie w kącie na podłodze,gdy tymczasem wokół kręcą się dzieci w wieku przedszkolnym,szkolnym,babcie,ciocie,kot i osoby pod  lekkim wpływem (bo pod mocnym wpływem  to średnio sobie wyobrażam takich delikwentów w moim domu-ale to nie o tym temat ;] ).
Ewentualnie komputer mógłby stać na biurku.Genialne! Po co kombinować!?
Problem tkwi w tym,że biurka sztuk 2 pojechały do mieszkania studentów,a mi ktoś wybiera pieniądze z bankomatu i nie mogę zrealizować swego planu zagospodarowania kuchni.Plan jest tylko kasy brak.Mi brak kasy? Wszak mam jej tyle co włosów na głowie (a mam gęste!).Jestem przecie obrzydliwie bogata,bo pieniądze leżą mi pod łóżkiem.Dlaczego?A dlatego,że nawet nie znam mechanizmu działania tego czegoś,ale po udanym seksie pieniądze mam pod łóżkiem ;D pisałam tu
Nie każdy tak ma!.I nie zawsze te pieniądze jednak mam <załamka*nie wiadomo z jakiego powodu>
I tak z powodu  braków tego co wymieniłam nie mogę zrealizować swego zapotrzebowania!Na mebel ;) Jakież to błędne koło! I aby wyjść z tego obłędu wymyśliłam na kolejny "tymczas" .
Szafkę z 1 piętra sama zniosłam na parter.Kolejne błędne koło!!!!Mam wrażenie,że jestem w jakimś obłędzie ;]

Ale ileż mam dzielić swą uwagę pomiędzy wrzeszczące reklamami TV,wrzeszczącego Chłopa(w sumie gdyby nie paczał TV byłyby spokojniejszy,a to co rusz jakąś głupotę opatrzy lub usłyszy),wrzeszczącej teściowej ,która zazwyczaj skanduje słabszemu bokserowi(tak ! 75-latka uwielbia oglądać boks!). W pracy noszę słuchawki,ale w domu to bym wolała obyć się bez nich.No chyba,że około 00:00 w nocy zamiast robić pieniądze słucham muzyki(cholera-błędne koło znów,bo wybór pomiędzy muzyką a sexem jest trudnym wyborem ...)
I by ciut zniekształcić błędne koło w kuchni ustawiłam szafkę RTV.A na niej komputer,który zazwyczaj  chce ze mną współpracować.

Mam 2 kuchnie i w każdej z nich klikadło. I jak to mój Chłop mówi,że mam 2 królestwa.Najgorzej,że koronę i berło zgubiłam i sługi uciekły.Trudno.Dam se radę.Jakoś ogarnę.
I jeszcze mi Chłop marudzi,że powinnam po 22 już spać.Nic tylko pieniądze mu w głowie ! Wymówiłam się tym,że muszę osuszyć stopy po wymoczeniu,posmarować nagniotki magicznym preparatem,dojeść marchew,dopić zieloną herbatę i wypić lampkę wina.Ileż to wymówek jest,by nie być przy kasie! ;)

Ale tak zanim dopiję tę herbatę...;)
Jakiś dziki szał we mnie wstąpił,bo sporo sobie naplanowałam.Przede wszystkim przemeblowania.Kuchnia piwniczna-przemeblowana.
Kuchnia (jak ją nazwać-nie piwniczna? my mówimy "na górze" )-przemeblowana.
Duży pokój też.Pozostał mi jeden pokój.Jest sporadycznie używany,bo młodzież jest sporadycznie w domu i zrobiłam tam składzik szycia.Ile czasu to zalega to nie będę się chwalić,bo mi ktoś medal przyzna.Ale mam plany by to uporządkować czyli poszyć.Na razie najbardziej zadowolony z bałaganu jest nasz pupil Dżon i z grzeczności nie prezentuję bałaganu,bo w sumie mam sporo medali.To nic,że to Młodej i,że za bieganie ;D


Dżon zaraz zakłaczy moje szycie i to z tego powodu zaplanowałam szycie ;).A jak wszystko poszyję to wreszcie schowam maszynę do szycia i....zrobię przemeblowanie ! I lekkie porządki wiosenne.Okien myć nie muszę,bo jeszcze wszystko widać przez nie i nie muszę wydawać na płyny i męczyć się.Pajęczyn zbytnio nie ma,a babie lato niech se jeszcze powisi...do jesieni  zapewne ;)

Dobre wino zrobiłam,oj dobre!
Zaplanowałam sobie zmiany na blogu.Wszystko się zmienia to i bloga też wypadałoby.
W tzw międzyczasie będę eksperymentować z blogerem,a jak uda mi się współpraca to czas pokaże i okaże się czy jest ten czas.Plany na bloga mam tylko w głowie.Może nie wywieje z wiosennym wiatrem.Planuję też zmiany formy pisania.Może będzie trochę mądrzej ,ciut poważniej,mniej chaosu,mniej zdań złożonych współrzędnie podrzędnie i łącznie i nie wiem jak jeszcze.Tak piszę zawile i wiem o tym sama.

 Planuję sobie czas i z mego punktu widzenia wydaje mi się,że w miarę dobrze.
Jak pracuję na 3 zmianę i wiem,że mogę być skołowana po pracy w nocy to spisuję sobie na kartce co mam do zrobienia w najbliższych dniach np:
zrobić sok z żyworódki-nie zrobiony do dziś
poskładać drzewo
wyczyścić kabinę prysznica
wsypać trociny do worka i przywieźć do kotłowni
szycie- zostało tylko ok 60-70 % !!!
rozliczyć pit kolegi
przejrzeć karton z instrukcjami obsługi sprzętów wszelakich-wywalić niepotrzebne
zmielić grzyby suszone
posegregować nasiona
poszukać na strychu klosza oświetleniowego

Uffff! Zwariować można od tego wszystkiego  !
Ale mam satysfakcję,że na razie bez nakładu finansowego dopięłam swego!
W miejscu trefnej szafki RTV stał(pierwsze foto) stolik okolicznościowy(który zarekwirowaliśmy pod TV)


Pokrowiec na krzesło też w planie i najlepiej jak najtańszym kosztem ;)
Bo obecna narzuta nie podoba mi się,a to co jest pod narzutą  to jeszcze bardziej nie.
Krzesło jest dobre,ale jego obszycie pożałowania godne!
Więc kolejny plan...

Nic mi innego nie pozostaje jak umyć zęby i iść namiętnym szeptem powiedzieć,że w piątek idę na malucieńkie zakupy.Ciekawe czy mi odpowie,że karta do bankomatu jest w portfelu... ;)

A tak przy okazji to Kabaret Potem i Kochane pieniądze" mi się przypomniał.













2 komentarze:

  1. Aaa, czyli spac poszlas po polnocy, zwazywszy godzine, o ktorej opublikowalas post. Maz musial juz chrapac.
    Ja mam dzis ostatni dzien pracy, bo jutro ustawowo wolne i cztery dni do kupy walkonienia sie swiatecznego.
    No to aleluja! :))))

    OdpowiedzUsuń
  2. Czy można nic nie robić? nie zmieniać? najbardziej podobały mi się te sługi co zwiały...
    Ja ciągle coś kombinuję, aby z tego co jest coś przerobić. Wyrzucam -a i tak po "przydasiach" miejsce się nie zwalnia, Zwariować można.
    Miłego święowania w nowych okolicznościach :) Ładnie wyszło!

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !