niedziela, 9 lutego 2014

O prezentach i marzeniach i przemyśleniach.

Wczoraj dostałam prezent od gości,którzy się sami wprosili na "wieczorek".Nie skakałam z radości na fakt gości,bo byłam po nocnej pracy,ale nie chciałam być zgryźliwa.Tak więc siostra z mężem,3 dzieci i przesympatycznym starszym,samotnym panem zaszczycili mnie swą obecnością.Wieczór był sympatyczny,a co się uśmiałam z dowcipów starszego pana to moje :))
Dziś oglądałam kosz z pysznościami i słuchałam planów teściowej co można zrobić z koszem po opróżnieniu jego zawartości.Taaa...następny kurzozbieracz na moją głowę-pomyślałam sobie,ale cierpliwie słuchałam wywodów o suszonych kwiatach itp...Przecież kiedyś mi się marzył duży dom w którym będzie dużo kwiatów zarówno żywych(chodzi o doniczkowe) jak i suszonych bukietów.Z czasem te marzenia wydają się głupie,a zwłaszcza jak widzę przesuszoną paprotkę albo przelaną(nie przeze mnie!) palmę :/
A oto i prezent,z którym się nosiłam jak kot z pęcherzem;>
A to na stoliku...


A to na blacie kuchennym...


Co do stolika okolicznościowego to też jest moim marzeniem i zarazem prezentem  na nowe mieszkanie.I też mnie drażni te moje spełnione marzenie,bo dom potrzebuje nakładów finansowych,by stolik miał godne miejsce np przy czarnej kanapie ;). Na razie zajmuje znienawidzony przez mnie kąt w kuchni(znienawidzony,bo meble kuchenne miały być od ściany do ściany,ale z pewnych powodów nie wyszło ).Stolik i kąt się skumplowały,a ja zmieniam coraz wystrój(oczywiście jak mam nastrój ;P)

I tak sobie myślę........
Marzymy o wielu rzeczach,a potem jak je mamy nie jesteśmy z nich zadowoleni.Czy to jest żałosne?Czy warto wypowiadać swoje marzenia na głos?A jak je ktoś nieopatrznie spełni w sposób mało zadowalający?
Kiedyś koleżanka żartowała,że jak wygra w totka to kupi mi laptopa.Jak na razie nie wygrała ;)
Mój komputer jest rzęchem z jednym dyskiem i najgorszym z możliwych procesorem.Karta graficzna była w nim reanimowana.Działa tak,że czasami mam niewzmożoną chęć wyrzucić go przez okno lub walnąć o podłogę.Tzn już tak nie działa,bo Beztroski Synek załatwił mi procesor i tym samym pozbawił mnie wkurwów przy korzystaniu z komputera.Klikam i mam!Wszystko się od razu otwiera,nic się nie wiesza!
I żeby było śmiesznie to po kilku dniach dostaliśmy nowy komputer!
Ale po kolei...Pracownicy gminnego OPS namówili mnie na udział w projekcie
"Przeciwdziałanie cyfrowemu wykluczeniu cyfrowemu w gminie".Dostarczyłam informacje o dochodach(nie ma się czym chwalić...) i ksero świadectwa maturalnego córki ( tam było się czym pochwalić!) i po jakimś czasie dostałam pismo informujące,że mój wniosek został pozytywnie rozpatrzony.Nie wierzyłam w powodzenie projektu,ale w kilka dni po tym jak mój stary komputer śmigał jak trzeba pod dom zajechał bus dostawczy i pan z busa wywołał mnie imieniem i nazwiskiem i oznajmił,że ma komputer.Akurat robiłam obiad i nie miałam czasu zastanawiać się nad tym co mi we łbie się skłębiło.Wiem tylko,że pomyślałam:-Kurde!a gdzie ja go podzieję????
Panowie złożyli sprzęt,ja podpisałam stosowne umowy jako biorca(beneficjent ostateczny).Szczerze mówiąć bardziej mnie cieszyły pochwały wygłaszane przez panów na temat żeberek w sosie pomidorowym,kapusty z czosnkiem,kompotu z suszu czy maślanymi ciastami.Chłop mój hołduje zasadzie:pochwal babę ,a 3 dni godny będziesz,więc samo przez się mówi ;)
A oto i "sprzętbeneficjent" -tak go nazywam ;>



Beneficejnt zajmuje miejsce maszyny do szycia,stąd towarzystwo nici itp.
Poniżej sprzęt na którym właśnie klikam ,zwany pospolicie klikadłem.


 (uznajmy,że sprzątaczka strajkowała lub miała lenia :P )

Gdy wróciłam z wieczornych obowiązków w oborze zastałam Młodego Beztroskiego przy ustawianiu beneficjenta na miejsce klikadła.
-NIEEEEEE!!!!!!-rozkrzyczałam się-Nie chcę go!
-Czemu???-zapytały wybałuszone ze zdziwienia oczy.
-Ten śmiga dobrze,mam na nim swoją muzykę,swoje notatki,swoje zdjęcia.To mi wystarczy.Ten będzie da was,bo żeby nie dobre świadectwo Młodej to by go nie było.
-Jak chcesz...A gdzie go postawić?
Pytanie za setki punktów,bo biurka pojechały do mieszkania studentów.Beneficjent koczuje więc na ławo-stole,a maszyna do szycia używana jest w kuchni.


Trudnoświtenie!Trzeba se radzić-rzekł baca zawiązując buta stringami ;D
Aby takie problemy były jak brak biurka lub maszyna do szycia w kuchni.Trzeba stosować się do zasady:
Naucz się nie życzyć sobie zbyt wiele,a będziesz szczęśliwy.
Co do maszyny to zawsze jak szyję to Chłop wpada w dumę:widzisz jak fajna z ciebie dziewczynka,podłożysz ucięte spodnie,wszyjesz zamek do bluzy,przyszyjesz pasek do torebki itd...
Już 20 lat cieszę się z posiadania maszyny do szycia i to jest też moje spełnione marzenie.I z niego jestem bardzo,ale to bardzo zadowolona;tym bardziej,że umiem się nim posługiwać(choć nie często to robię ;) )
Marzenia się spełniają rzekomo.Czasami jest tak,że niewinny prezent jest spełnionym marzeniem.I czasami jest tak,że 2 osoby spełnią te same marzenie.Marzył mi się porządny młynek do pieprzu.Kupiłam ich chyba ze 3,ale żaden mnie nie zadowolił.W końcu dostałam w prezencie(był to prezent bez okazji) mały i zgrabny młynek,który jest dla mnie niezastąpiony w kuchni.Za jakiś czas dostałam jeszcze 2 młynki.Też są fajne,ale ich wadą jest,że baterie się zużywają.I tak dzięki temu,że wypowiedziałam na głos swe marzenia mam swoje 2 kuchnie wyposażone w dobre młynki do pieprzu.
Jednak największym moim spełnionym marzeniem jest normalne,stateczne życie,w którym nikt nie zarzuca mi,że cokolwiek zrobię to zrobię źle.Nawet odrobiny wariactwa nikt mi nie zarzuci,ani odrobiny lenistwa.
Dlatego cieszą mnie chwile,gdy siedząc/leżąc na kanapie z Młodą pijemy wino z jednej lampki i gadamy o facetach.Gdy na kanapę wkracza jeden z obgadywanych ;) proponujemy mu rozstrzygnięcie spornej kwestii-które wino lepsze:z jabłek prezentowe czy winogronowe w moim wykonaniu.Spór rozstrzygnięty jest w sposób,że niekoniecznie trzeba robić wino z jabłek,by się go napić.Wystarczy tylko mieć dobrych znajomych co to potrafią zrobić dobre wino jabłkowe ;)


...takie przyziemne sprawy jak dom do którego zawsze chętnie się wraca,jak wygodne łóżko,przytulna poduszka.
... fakt,że w tym domu są zaufane osoby z którymi można zawsze porozmawiać opowiedzieć,popłakać ,wyrzucić stos kurw i bladzi 
...fakt,że ktoś wysłucha i pokiwa ze zrozumieniem głową i że z tym kimś dzielisz łóżko,poduszkę,kubek kawy i kanapkę z serem
i ten ktoś powie:uspokój się,nic ci nie grozi
 ...że można ubezwłasnowolnić swe myśli,a ten ktoś mimo wszystko potraktuje Cię jak człowieka.
...że mogę pospać w dzień jak mam spadek formy
...że jak śpię to odpoczywam bardziej niż czytając lub klikając przy komputerze 


Kilka dni temu nie mogąc zasnąć po pracy na nocnej zmianie bawiłam się przy fotografowaniu hiacyntów.
Głupia jestem,bo zamiast spać robiłam zdjęcia.Dziś komisyjnie wybraliśmy najlepsze.







 -Co to za kwiaty!-wypytywał mnie Chłop.
-Prezent-judziłam się.
-Od kogo?
-Od marketu w którym za sztukę zapłaciłam po 2 z kawałkiem.Sam mówisz,że sama sobie robię najlepsze prezenty,więc zrobiłam.
-A no...Byś je do kuchni przeniosła,by wszyscy widzieli
-Hehehe...zapach drażni zmysły chyba ;D( prośbę spełniłam jak widać na początku postu )

Tuż za hiacyntami mam taki widok:


Garaż,przy którego budowie osobiście pomagałam,samochód jaki JA wymarzyłam,kombajn,który wymarzył sobie Chłop.Wszystko jeździmy oglądać czy kupować zazwyczaj razem.I pomyśleć,że moim marzeniem było mieć dwoje dzieci bez męża ...
Jak się zbiorę to napiszę więcej o moich marzeniach,bo obiecałam kiedyś pewnej sympatycznej blogerce.Dawno to było,ale pamiętam!

P.S.Chaotycznie piszę i o wielu sprawach naraz,ale taki już ze mnie popapraniec z rozstrzelanymi wiecznie myślami.I co poradzę,że i do śmiechu i do płaczu mi jednocześnie ;>
Może to ryczący wiek ma trochę do siebie....?








3 komentarze:

  1. Bez meza? Jak dobrze, ze to zyczenie sie nie spoelnilo. Kto by przyslowiowe gwozdzie wbijal?
    Wiem, wiem, umiesz sama! Jednak sa jeszcze inne czynnosci domowe, ktore bez chlopa, takiego wymarzonego - ani rusz!
    A w ogole to wszystko, o czym piszesz, jest wzruszajace... Chlip... chlip...

    OdpowiedzUsuń
  2. witaj dziewczyno ze wsi :)
    tak mnie poruszyło: ... (trzy kropki) i że (chodzi o fragment tekstu), że postanowiłam przywitać się. Takie bliskie te słowa i takie ważne :)
    pozdrawiam Ala

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !