piątek, 7 lutego 2014

Matka ratuj!

Możesz przelać nam trochę kasy?Przejedli my wsio...-to treść smsa,którego nie słyszałam,bo ucięłam sobie popołudniową drzemkę w ramach odsypiania tyrania w godzinach nocnych.Potem było telefon.
-Mama?
-Nie! Orangutan wściekły,bo spać nie dajesz!
-Aaaaaa...nocki masz?
-Taaa...-odpowiedziałam zniesmaczona(bo któż by się cieszył z telefonu od córki,gdy poduszka pachnie jak nie wiem co;wtedy nawet na odległość nie tęskni się za kontaktem z rodzonymi  )
-Co się urodziło?-zapytałam rzeczowo,bo wiem,że jak dzwonią to zazwyczaj coś chcą
-No kaska nam się skończyła....-odpowiedziała słodko jakby to był miód i malina zarazem
-A mówiłam,że za mało będzie tych pieniędzy,a ty się uparłaś,by wziąść mniej niż ci dawałam!Poza tym niedawno wróciliśmy z miasta to mogłaś wcześniej powiedzieć,bo byłam tuż przy banku.Jutro mi się nie zechce niedospanej  po nocy jechać by ci kasę wpłacić na konto.Nie masz od kogo pożyczyć?
-Od kogo?Studenci to biedne ludzie.Jedna ma 5 dych na tydzień,a druga 3,a my golasy z Beztroskim.A na internetowym nic nie masz ?-nieśmiało zapytała
-Halny hula.Mam z 5 dych.Jak nic nie wypali to zrobię przelew.
Potem zasnęłam błogim i długim snem.Oprzytomniałam dopiero w pracy i zaczęłam myśleć jakby tu pieniądze dostarczyć,by młodzież mi nie pomarła z głodu.Wymyśliłam sposób i co najlepsze w tym sposobie nie musiałam jechać do miasta po śnieżno-śliskiej-wyboistej drodze.Porozmawiałam z kumpelą,która zrozumiała moją złość bo ma 3 studentów i też do niej dzwonią co jakiś czas:"mamo przelej mi kasę,bo nie mam na bilet..."
Kumpela szybko zadecydowała:-Dam pieniądze swojej,ta zadzwoni do twojej,a ty mi pieniądze oddasz jak przyjdziesz do pracy.Daj mi numer telefonu i się zdzwonią.
Uffffff....bardzo głęboki oddech wyrodnej matki... ;)

Dziś znów rozmawiałam z Młodą.
 -No bo wiesz....Nie chcę Was obdzierać z finansów,bo wiem jak jest.A poza tym Beztroski w końcu się ubrał normalnie.Pojechaliśmy na wyprzedaż,wybraliśmy kilka koszul i mierzy.
Pierwsza po wycenie 40 zł.Jak leży? Dobrze! Drugą mierzy.I jak? Super!Jaka cena? 29 zł.Zmierzył jeszcze ze 2 i te co mniej kosztowały to lepiej w nich wyglądał :)))))-opowiadała mi ze śmiechem.-Kupił 3 i w końcu zdejmie te prostackie bluzy z kapturem.
-A  w zamrażarce coś macie jeszcze?
-Co ty matka! Nawet pingwinów nie ma i lodu nie ma!Kartofle na 5 sposobów robimy ostatnio,a do picia chlornik ( czyli woda z kranu ;D)
-Trzeba pokombinować by wam dostarczyć słoiki i jeszcze inne jedzenie.
-Ale jak?
-Normalnie! Ferie się kończą,więc kolega Beztroskiego autem będzie jechał,więc zadzwońcie do niego co i kiedy ,a ja dostarczę mu do domu i wam przywiezie.
-Ale ty masz zajebiaszcze pomysły!!!Hura! będziemy mieć w końcu korniszony i przeciery!Hura!-darła się do telefonu
-Nie wrzeszcz,proszę Cię!
-Aaaaa!Mamo! kserowaliśmy książki zamiast kupować,dopłaciliśmy właścicielom do czynszu,bo zużycie gazu duże było w zeszłym miesiącu.Właścicielka znów w szpitalu,wiesz? I egzamin z anatomii na 4 zaliczyłam.Kurde jak ja się cieszę!!!!
-Super-wcięłam się w świergolenie Młodej.
-Dobra.Kończę,bo ziemniaki obieramy.
-He,he.U nas dziś szczawiowa z jajkiem i kiełbasą.
-Ojej! Toż to rozpusta normalnie!!!I jajko! I kiełbasa!!!Szczaw....ja już chyba 100 lat nie jadłam szczawiowej...
-Zapakuję słoik szczawiu,kapustę kiszoną też.Co jeszcze?Szynkę,mielone?
-Dobra,pomyślę i zadzwonię.
-Tylko nie wtedy jak będę spać.
-Dobra! Do tatuśka zadzwonię.Niech się ucieszy,że wyrodna córka dzwoni hahaha

4 komentarze:

  1. No tak, moja tez szczęśliwa dzisiaj pojechała bo matka nie dość,że okupiła to jeszcze zapowiedziała,że coś tam prześle :) Hasło, mamuś nie wiem, ile mam na karcie zbija z nóg hahaha

    OdpowiedzUsuń
  2. Ach, odwieczne dylematy i dramaty uczacych sie z daleka dzieci. Znam, sama przechodzilam te procesy. Czego sie nie robi dla latorosli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak patrzę na zapasy w piwnicy to sama nie wierzę,że ja to wszystko zrobiłam !!!
      "Student wszystko zeżre" motywowało do produkowania przetworów i "słoiczki naszej mamy ratują naszą wspólną kieszeń" rozbrajają ;).
      Jednak,gdy nie ma w domu dzieci też ma swoje zalety ;D

      Usuń
    2. Ja wreszcie oddycham pelna piersia. Dom bez dzieci ma same zalety, a ich wizyty sa wytesknione. I wystarczy! Znow ulga, kiedy udaja sie z powrotem do swoich domow. Nie mam w sobie tej zaborczej matczynej milosci i zupelnie nie odczuwam syndromu pustego gniazda, wprost przeciwnie, to cudowne uczucie ponownej wolnosci :)))

      Usuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !