-Ja pierdolę!Zaspałam!-wrzeszczę patrząc na telefon,który odruchowo namacałam i nacisnęłam by wyświetlił czas.Jest 5.27 a ja zazwyczaj o tej porze wyjeżdżam do pracy na 1 zmianę!
Szybko szczotkuję zęby,robię fioletowo-perłową kreskę na powiece,ciągnę rzęsy brązowym tuszem,wskakuję w wycieruchy i w pierwszy-lepszy sweter z wywleczony w biegu z szafy.Buty,kurtka,czapka i torebka i biegiem otwierać garaż.
-Musiałam wyłączyć budzik o 5.10...kurde! nie pamiętam tego!...bo ten o 4.55 pamiętam jak wyłączałam...-myślę w międzyczasie.
-Dobrze,że droga sucha i nie jest ślisko-myślę osiągając prędkość niczego sobie...
-Patrzcie jakie ma małe oczka!
-Pewnie chłop jej koszulę przyspał!
-Napewno spała na książce!
-Skąd wiesz...?-focham się "na niby"-nie spałam na książce,bo pamiętam jak Chłop mi ją wyjął z rąk i położył na parapecie-odpowiadam udając złość.
I zła jestem sama na siebie!Lubię spać,a nie mogę tego robić rano "do wypęku"!Muszę zostawić przytulną poduszkę,przytulną kołdrę,przytulnego Chłopa i muszę wyjść z łóżka,bo tyrać trzeba.I mimo,że nie urodziłam się śpiącą królewną to zazwyczaj jestem tylko śpiąca ;).Najdziwniejsze jest to,że jak jestem u kogoś(tzn nocuję) to nie mogę długo spać rano.Wstaję przed wszystkimi i się nudzę.Chyba,że jest jakieś zajęcie to coś robię,np kawę i zmywam czy coś w tym rodzaju.Wywołuję tym zdziwienie,że"co ty oszalałaś wstawać tak wcześnie..???" Tak! jestem szalona,bo w domu śpię jak nawiedzona,a u kogoś nie mogę.Trudno!
Jestem śpiochem u siebie w domu.Jednak muszę wstawać rano z racji na obowiązki na wsi(albo ze względu na pracę na 1 zmianę) i zaznaczam,że bardzo,ale to bardzo nie cierpię rano wstawać!
Najbardziej ze wszystkich na pewno !
Kilka lat temu,gdy nie było komórek to obszukałam całe miasto,by kupić najgłośniejszy budzik jaki tylko jest.Ustawiałam go na małym talerzyku i kładłam łyżeczkę.Ale było głośno i mnie drażniło!!!
Potem wymyśliłam ,by kumpel,który dojeżdżał ze mną do pracy mnie budził.Z domowego telefonu puszczał strzały na mój domowy(trza se radzić ).
Teraz mam do budzenia telefon ,a Chłopa budzi rano już drugi najgłośniejszy w mieście budzik.
Nastawia go wcześniej i ten dzwoni co 5 minut jak nawiedzony.Zazwyczaj by wyłączyć zdejmuje go z szafki i kładzie na poduszkę.Wkurzony i trochę stłumiony budzik dzwoni nieraz spod poduszki.Często też zalicza upadki i dzwoni nawet spod łóżka...
Zawsze rano sprzeczamy się.
Ja:-wyłącz to cholerstwo...!
Chłop:-wstajesz czy nie???
-No wstaję,wstaję...
Ale są tysiące pretekstów,by Chłop wstał pierwszy ;)
W telefonie mam ustawione na budzenie energetyzujące melodie.
Zazwyczaj budzi mnie Raissa Grabaża
Z tą "Raissą" to miałam kiedyś niezły przebój.Miałam sobie rano pospać po nocnej zmianie i ustawiłam budzik na 11.Ale wyszło,że nie spałam tylko pojechałam coś załatwiać.Byłam nieźle zamroczona i zanim wyłączyłam telefon to przesympatyczny pan w sklepie z częściami zamiennymi do maszyn zapytał:
- Czy pani coś sugeruje...?
Chyba takiego buraka nie spaliłam od czasu szkoły podstawowej i mój niewyparzony jęzor też zamarł w tym momencie...
Kiedyś rozmawiałyśmy w pracy jak,kto i o której wstaje i co robi,by się wybudzić.Np mała czarna i kawałek czegoś słodkiego.Tak właśnie doradziła mi kumpela.Miałam wtedy szczere chęci tak zrobić.Był to wiosenny czas,bo kojarzę,że miałam liczyć pit koleżance(na co nie miałam ochoty i odwlekałam w nieskończoność...).I tak sobie zaplanowałam...Wstanę wcześniej,zrobię kawę,umyję się,ubiorę i raz,dwa policzę to gówno podatkowe.
Tak planowałam wczesnym wieczorem.Akurat wtedy odparzałam pasztetową i rozmawiałam przez telefon.Pasztetowa zagotowała się ,a ja zmniejszyłam płomień by "doszła".Przez telefon gadałam dość długo i jak dobrze pamiętam podczas rozmowy snułam plany na najbliższy poranek (czyli pit i kawa).Godzina była już późna,więc Chłop rzucił hasło:"chodź spać!". Jak Chłop zaprasza spać to trzeba się słuchać ;) co skwapliwie uczyniłam ;D
Opisów "spania" niestety nie będzie,bo to nie temat ;). Zresztą wszystko przebija fakt,że chyba mi się śniło,że dom jest cały spowity we mgle...I to nie to,że z zewnątrz. Ta mgła jest wewnątrz! A może to dym...?!
Około godziny 4 rano wyrwałam z łóżka w stanie takim jak się narodziłam na ten świat i terenując drzwi sypialni i potem kuchenne chwyciłam garnek z kichą i w te pędy na zewnątrz.Też chyba sterenowałam drzwi wejściowe zamknięte od środka,bo nie pamiętam jak wydostałam się na zewnątrz z kichą.Nie wiem jak mi moja świadomość śpiocha pozwoliła się obudzić.Czy ten dym już drażnił nozdrza?Czy mi się śniło?A może to w sypialni już śmierdziało?
Śmierdzący obiekt "wypił" wodę i pozostały gęsty sosik zaczynał śmierdzieć.
-Dobrze,że się obudziłaś...-mamrotał zaspany i z deka zaczadzony Chłop.
Piłam kawę,drżącymi rękoma wypełniałam formularz podatkowy i myślałam:-Ale ze mnie pinda! Tak leciałam spać,że gotujący się garnek zostawiłam na kuchence.Ale pierwszy raz na 100 lat nie będę zaspana rano w pracy.Dostałam powera ;)
Moje poranne przebudzenie jest już wspomnieniem i legendą wśród moich znajomych z pracy.Wtedy po powrocie z pracy chciałam ocenić straty tzn stan garnka.Ledwiem go znalazła,bo teściowa wstydziła się moich wyczynów i skutecznie go ukryła przed widzami i świadomie nie czyściła,by śpioch miał nauczkę.
Co ja poradzę,że lubię spać !!! Że rano trudno mi się zwlec,bo ...tak mam po prostu.Nie mogę się nadziwić ludziom jak wstają bez budzika (a znam takich trochę! ).Ja wstaję,bo muszę.Bo mam obowiązki w domu lub świadomość,że "tyle do zrobienia jest".
Nie lubię pierwszej zmiany( na 6 rano),bo trzeba rano wstawać...
Nie lubię drugiej zmiany(na 14),bo po pracy w hałasie,w chłodni i zazwyczaj "na tempo"(czyli na czas) nie mogę zasnąć,a rano trzeba mnie ciągnąć za nogi,ściągać kołdrę lub nawet "puścić zjebkę" ;))
Nie lubię trzeciej zmiany(od 22 do 6 rano) ,bo w nocy powinno się spać a nie tyrać.
Wskazania :D
Nie powinnam pracować,bo to działa przeciw mnie ;D
No chyba,że rano w radiu jest energetyzująca muzyka ;). To zmienia postać rzeczy,bo humor się poprawia,gaz mocniej wciskam przez co muszę szerzej otworzyć oczy...
...bo zazwyczaj budzę się dopiero przed firmą by znaleźć miejsce do parkowania ;)
A to,że dla śpiocha śnią się różne dziwne rzeczy powinnam napisać wkrótce ;)
Jak nie prześpię wieczorów ;)
Dziś zamiast drzemnąć po pracy poklikałam sobie ;)
;)

Znam ten bol, bo moja pierwsza w zyciu praca byla na 6 rano. Wytrzymalam tylko 10 miesiecy wstawania w srodku nocy, ale nigdy nie zaspalam. Mialam zwyczajny budzik, ale tez wielkie poklady samodyscypliny, co nie znaczy, ze takie wstawanie stalo sie moim hobby, wprost przeciwnie. Teraz wstaje o 6 i nawet to jest dla mnie za wczesnie, ale ratuje sie drzemka po poludniu.
OdpowiedzUsuńJaska, jak ja Ci wspolczuje i jak bardzo rozumiem, bo ja tez stworzona jestem do wyzszych celow niz robota :)))
hehe...też dosypiam kiedy tylko mogę ;)
OdpowiedzUsuńSpanie spaniem,ale jak zamiast spać śnisz głupoty to już za wiele.A ja ponadto śnię dziwaczne "cuda i dziwy" i przez to często się nie wysypiam.
No cóż...najlepiej to szybko spać i być wyspanym ;D
Ponadto mędrcy tego świata mówią:
OdpowiedzUsuń"Dobrzy ludzie śpią lepiej niż źli, ale złym lepiej się wstaje."-Woody Allen
Ja wiem jedno- w spaniu nie ma prawdy ;)
Ja tam spie dobrze. Maz mowi wprawdzie, ze chrapie, ale to nieprawda, bo damy nie chrapia, one w ogole nie maja fizjologii. Od tego sa damami. Nie wiem, dlaczego maz zarzuca mi takie przyziemne zachowania, przeciez to on chrapie :)))
OdpowiedzUsuńA ja mam pytanie- co znaczy "odparzać pasztetową " ? Nijak nie mogę się domyślić. Co do przypalenia- zdarza się, wiesz jak cuchnąć potrafią spalone na węgiel jajka gotowane na twardo ? Ja, niestety, wiem. Też mi się zdrzemnęło...
OdpowiedzUsuńI jeszcze chciałam dodać, że bardzo lubię poranne godziny, bo do pracy chodzę na 11 i za nic nie chcę tego zmienić :)
Współczuję konieczności wstawania po piątej i pracy na zmiany .