Długo wypatrywałam.
Długo czekałam.
Martwiłam się.
Domyślałam się,że intuicja podpowiadała opóźnienie i że kapryśna natura jest tego przyczyną.
Dziś zobaczyłam!
Z radości o mało nie przewróciłam się na prostej drodze asfaltowej.
Odechciało mi się spać i zmęczenie odpuściło.
Lubię na nie patrzeć.Lubię obserwować jak wspólnie dbają o swe potomstwo ; jak walczą o przetrwanie...
Pogoda niezbyt wiosenna,bo lekki przymrozek "przeszedł" w lekkie opady śniegu z deszczem.
Zimno,chmurno i jakby jesiennie.
A on (lub ona) stoi i paczy.
-Jakieś babsko przebiegło i błyska mi tu ! Lecę se na stare gniazdo...
Historia bocianiego gniazda (klik)
Pierwszy bocian w tym roku (klik).
No i wszystko sie kręci...
OdpowiedzUsuńa musi jakoś ;)
UsuńSuper, że są :) Ja w tym roku jeszcze nie widziałam boćków .... Tylko, żeby już się trochę ociepliło.
OdpowiedzUsuńAle zmian u Ciebie na blogu ..... nie byłam pewna, czy dobrze trafiłam ;)
Mnie tym bardziej cieszy,że gniazdo jest na platformie,którą rok temu założyli(nie wiem jaka firma i kto) przed "bocianim" sezonem.Już drugi sezon bociany bezpiecznie mogą bytować na swym gnieździe.
UsuńCiekawe ile będzie bocianiątek? ;)
Ile ten bocian ich przyniósł? ;D
A druga połowa, dotrze z opóźnieniem. Miałam na balkonie gołębie ale wyczekiwałam kiedy zaczną latać a teraz mi smutno....ale bociany to jednak coś innego!
OdpowiedzUsuń