Wczoraj były moje urodziny.
Czterdzieste pierwsze.
Nie,nie fetuję tego dnia i nie mam żalu gdy ktoś zapomni mi pożyczyć "najlepszego",nie oczekuję prezentów i dowodów....(właściwie nie wiem jakiego słowa użyć-pamięci...? )...
Wiem,że ktoś zadzwoni,napisze smsa lub okaże w jakiś inny sposób ....co...(sympatię,że mnie lubi,że...)?
Rano standardowo zajęta byłam dniem codziennym,a telefon (też standardowo) spał (jeszcze) pod poduszką.
Dwa połączenia nieodebrane i 2 smsy.
"Pozdrawlaju z dniom rozdżenia mnogo zdarowja i mnogije leta.
Ja z babką u R. a pijany dziadek sam od 10 dni"
Ja-moja matka.
R.-moja sister.
Dziadek-mój ojczym.
Osoby z którymi niekoniecznie jest mi po drodze.
Osoby ,których staram się unikać.
Udaje mi się to przeciętnie.
A babcia?Jak to babcia.Jej zawdzięczam wiele.
Zajebiste życzenia,nie ma co.W sam raz by wkurwić z rana tym,że ktoś jest głupi.
Miało być bez odpowiedzi...
A jeśli już to powinna być dobitna,bo do niektórych ludzi docierają tylko ostre słowa...
Dziś byłam umówiona z koleżanką.Na jej prośbę podwiozłam ją na cmentarz.Chciała po zimie uporządkować groby rodzinne.I zapewne chciała się wygadać...Rozmawiałyśmy na bardzo trudne tematy...
Poszłam cmentarną alejką,na końcu której jest grób mego dziadka.Zmarł,gdy jego córka,a moja matka miała 3 lata.Nieraz bywałam przy tym grobie.Nawet kiedyś uczestniczyłam w listopadowej pielgrzymce po cmentarzach.Na prośbę matki.
Moje myśli wróciły do opowiadań babć,do tego co widziałam i słyszałam jako dziecko i nastolatka.
-Też byłeś takim zwyrodnialcem?-zapytałam w myślach patrząc na zdjęcie dziadka na nagrobku.
Odpowiedziała mi cisza,szum aut na pobliskiej drodze i gwar oddalonego miasta ...
Alejką od grobu dziadka podążała starsza pani.W jednym momencie wyrzucałyśmy worki ze śmieciami do wuka .
-OJEJ!!!!!-wystraszyła się koleżanka-Nie widziałam tej pani.
-Szłaś jako pierwsza i nie zauważyłaś...
Wsiadałyśmy do auta.Odpaliłam silnik jednoczenie zapinając pasy.Koleżanka szarpnęła mnie za rękaw i wskazała wzrokiem.
Tym razem ja nie zauważyłam ...Też byłam zamyślona...
Pani zapytała czy nie jedziemy na drugi cmentarz.Pojechała z nami.
-Dużo zdrówka paniom,że zechciały mnie podwieźć.
-Pani zapytała,a my i tak jechałyśmy,więc i pani zajechała-odpowiedziałam bezbarwnie.
-Ale wie pani jak to dzisiaj jest...
Wysiadły obie.Ja pojechałam załatwiać sprawunki.
W radio nadawali wiadomości.Przy nowo otwartym sklepie był rwetes i mnóstwo ludzi.
Zrobiłam zakupy w sąsiednim mini-markecie.Zakupy wg listy.którą miałam w torebce.
Szybko się uwinęłam i skrótami na cmentarz. Rozległy parking zapełnił się samochodami.Postanowiłam zadzwonić.
-Hej! Masz chwilkę?Bo idę na cmentarz i pomyślałam,że zadzwonię do Ciebie.
-Aaaaaa! Zaznaczę,że jeszcze żywa jestem-i roześmiałam się z wymyślonego na poczekaniu dowcipu.W międzyczasie telefon dawał mi jakieś sygnały.Synek się pewnie dobija-przemknęło mi przez myśl...
"Ja chce Ciebie przeprosić że głupie wiadomości dołączyłam i zepsułam Ci urodziny żałuję i proszę wybaczenia.kiedy mogę zadzwonić i pogadać" + trzy połączenia nieodebrane.
--Tego nie da się obgadać przez telefon-pomyślałam....
Poszłam po koleżankę.Nieruchoma siedziała na ławce przy grobie dziadków.Zapewne płakała.Czekałam na nią w pobliskiej alejce...
-Zawieź mnie do jakiegoś sklepu.Muszę zrobić zakupy.Nawet nie mam czym Cię poczęstować.
-Kupiłam serek waniliowy w wiaderku i kajzerki.Możemy jeść maczając kajzerki w serku.Ja tak często jem ze swoim.
-Hahaha!!!Jak dobrze,że dziś akurat ty jesteś ze mną.Może nie wpadnę bardziej w doła.
-Masz tam w bagażniku gracę do spulchniania.Twoja graca jest w bagażniku mego auta ,więc mogę jej użyć.Chcesz w łep?
-Nie! nie chcę! Wiem jaką masz parę!
Po zakupach jechałyśmy w kierunku jej domu.Na skrzyżowaniu auto przede mną skręcało w prawo.W międzyczasie z prawej do ruchu włączyło się inne auto.
-Jakie numery ma te czerwone auto,bo stara jestem i ślepa.
Podała mi numery,które i tak widziałam.Chciałam się tylko upewnić.Bez namysłu skręciłam w najbliższy zaułek.Był tam parking przykościelny.
-Co ty odwalasz?-wykrzyknęła
-To moja matka jechała.Nie chcę nawet jechać za nią!Kurde! Chyba nie włączyłam kierunkowskazu!
-Moje dziecko!!!!!!Co ona sama robi pod kościołem??????
-Rekolekcje mają?-zapytałam,ale tej już nie było,bo cała apatia z niej wyszła i z szybkością nieodpowiadającą tuszy biegła przez kościelne trawniki.Poły rozpiętego prochowca wyglądały jak skrzydła samolotu.
-Nosz kurwa! To jest ironia losu-pomyślałam-O autystyczne dziecko matka się troszczy ....
Zagryzłam zęby do bólu...
-Weź oddech-skarciłam sama siebie.
Dziecko szło pod rękę z jakąś panią.Koleżanka szła obok i widać było,że panie rozmawiały.Wskazała na moje auto.Nie pytałam nawet co powiedziała opiekunce dziecka....
-Nie chciała wejść do kościoła.Tradycyjnie.Jutro będę na językach.
-To twój największy problem?
-Dobrze by było.
Jadłyśmy lazanię.Piłyśmy kawę.Ja jadłam serek maczając kajzerki.
Na ławie stał mały laptop.Na zmianę rzucałyśmy muzyką.Nie plotkowałyśmy.Wymieniałyśmy poglądy.Na temat życia.Doszłyśmy kolejny raz do wniosku,że trudno ocenić kto ma życiu bardziej przejebane.
Cała kwintesencja życia.
W pracy robiłam swoje.Obserwowałam monitor komputera automatu,który powinien zrzucić 10 kg mrożonych warzyw do kartonu.Kartony przeważałam i zamykałam.
Gumową ściągaczką ściągałam wodę z posadzki.
Spokojnie,bez pośpiechu wypiłam kawę.
Nikt ze współpracowników nie podniósł mi ciśnienia.
-Aleś czerwona !Jak burak!
-Tak mam jak intensywnie o czymś myślę.
-A o czym tak myślisz?!
-Lepiej ,żebyś nie wiedziała!
Myślałam o tym czy umiem wytłumaczyć,że pobożność nie jest wyznacznikiem człowieczeństwa...Że w imię pobożności czyni się wiele zła.Że trzeba żyć z myślą o innych a nie tylko o sobie ...że...
Nosz kurwa! Mam 41 lat i wiele jeszcze nie jestem w stanie zrozumieć i nazwać...!
Koleżanka zapewne nie śpi.Nie wiem czy wysłać jej link z piosenką Lubię to-śniła mi się łąka.
Zrozumiec powinnas jedno, ze poboznosc jest odwrotnie proporcjonalna do dobroci.
OdpowiedzUsuńTrochę się działo w Twoje urodziny, tak czasem jest.
OdpowiedzUsuńŻyczę Tobie wszystkiego najlepszego na urodziny :) Zdrowia przede wszystkim - i duszy, i ciała ♥
Trudno poukładać czy pobożny lepszy, który otrzymał rozgrzeszenie czy ten,kto po prosu jest normalnie dobry..?
OdpowiedzUsuńŻycie, rodzina jakie to trudne, uwierz nie ty jedna....
Urodziny traktuję jako mój dzień i robię sobie przyjemności albo nic nie robię i też się cieszę...To jest jednak wyjątkowy dzień, coś się zaczęło! Młoda jesteś ale nie głupia. Trzymaj się, dostojna jubilatko. Ściskam Cię mocno i spełnienia marzeń :)
Znam takiego człowiek (choć trudno go nazwać człowiekiem) w kościele śpiewa najgłośniej, a w domu rodzinę terroryzuje :-(
OdpowiedzUsuńPS: Wszystkiego co najlepsze :*