Lubię tak pracować,bo mam dużo czasu na wszelakie zajęcia.Ale jest jeden duży mankament,bo sypiam mało. Ja,odwieczny śpioch(tu o tym pisałam kiedyś) nie mogę spać!!!!!Apogeum mego niespania było 3 marca.Położyłam się tuż po 23 po wcześniejszym obmyciu swego grzesznego ciała,wyszczotkowaniu zębów i odzianiu a'la koszuli do spania.Chłop spał już,więc bezszelestnie weszłam do łóżka i ułożyłam się wygodnie do snu.Zazwyczaj zasypiam zanim zdążę cokolwiek pomyśleć o minionym lub nadchodzącym dniu.A tu......
Leżę....
Leżę...
Obracam się na drugi bok...
Przysuwam się do Chłopa....(a ten zaspany zapytuje:-czego się wiercisz?robaki masz w dupie?"...)
Odpowiadam mu coś ciętym żartem.
Leżę...
Leże na plecach....
Mam chęć wstać i coś zrobić.Poczytać...? Włączyć komputer...NIE! Spać trzeba!
Ale która to godzina...
Gadamy z Chłopem,bo ten nie śpi skoro ja nie śpię ;)
Jest godzina 00:44.Jaka fajna godzina-myślę sobie.Tylko dlaczego ja nie śpię????
Słyszę ujadanie psów przytłumione odległością...Słyszę przejeżdżające auto...
Jestem na przystanku pks w swojej rodzinnej wsi.Nie! Nie teleportowałam się.To mi się śniło.
W sypialni jest dość widno.To łysy zagląda.Czy świadoma jego patrzenia nie mogę spać...? Nigdy mnie to nie ruszało.Czyżby teraz tak?
Rano zadaję sobie pytanie.Dlaczego ja nie mogę spać? Czy:
-solidaryzuję się z pewną znajomą,którą męczy bezsenność?
-czy to wina pełni księżyca?
-czy wykonywana praca dokłada swoje (płyny myjąco-dezynfekujące do mycia linii produkcyjnych drażnią mi nozdrza i czuję mega suchość w nosie )
-zbyt gorąco w domu(wina Chłopa,bo zbyt późno wyłączył ogrzewanie na dom)
-wina pracy w systemie 3-zmianowym(bo po wcześniejszych nockach spałam przecież w dzień)
-skutek zażywania leków(sprawdzałam ulotkę-jednak nie ma skutków ubocznych w postaci bezsenności)
-czy po prostu SWS(czyt.syndrom wczesnej starości)
Czy wszystkie czynniki składają się na moją bezsenność lub bardzo mikrą ilość snu?
Nie pomaga ciepły prysznic i gorące kakao.
A rano....
Bez komentarza.
Czuję się jak niewolnik we własnym ciele.Mam chęć spać i spać. I czasami sobie dosypiam z godzinkę.Zazwyczaj jest to power do działania.Teraz działa odwrotnie :(
Chłop proponuje mi "przełazić mi dzień bez dosypiania".
Próbowałam.Przechodziłam dzień,a w pracy trafił mi się lekki zapieprz.Skutek był taki,że drgały mi mięśnie łydek,ledwo powłóczyłam kończynami i robiło mi się słabo.Zasnąć też nie mogłam po powrocie do domu :(
I jak tu funkcjonować? Dobrze,że to ostatni dzień pracy na 2 zmianę.
Na jutro mam sporo planów roboczych i nadzieję na normalny sen.
p.s.bardzo lubię tę piosenkę
Ferben Lehre - Nowy dzień
Kiedyś przez kilka lat pracowałam na 3 zmiany i muszę Ci powiedieć, że miałam podobnie. Po nockach - które wydawałyby się najtrudniejsze - spałam i przede wszytkim wysypiałam się a po popołudniówkach... jakaś "czarna magia" nie mogłam usnąć do 01:00 02:00 ...
OdpowiedzUsuńNależę do tych nie mogących spać. Budzę się też tak bez powodu no i wtedy przemyślenia, wszystko nie pozwala spać. Nawet kot jest jakby przeciw mnie bo przychodzi i łapą zaczepia mnie i chce aby go głaskać, głaskać a ja patrze na zegar...czas ucieka :0
OdpowiedzUsuńpełnia i owszem ale ja nie zależnie od fazy. Kiedyś próbowałam melisę, rumianek, ba nawet nie brać prysznica ale nic nie działa...
Nigdy nie pracowalam na zmiany, wiec ciezko mi sie odniesc. Miewam jednak takie noce, kiedy za nic nie moge usnac. Wtedy wstaje, bo nie ma nic gorszego, jak wiercic sie na lozku i wciaz spogladac na zegarek, liczac godziny, ktore mi jeszcze pozostaly i denerwujac sie, ze sie nie wyspie. Pelnia zawsze zaburza sen, to calkiem normalne.
OdpowiedzUsuńJa wtedy też nie mogłam spać, więc pewnie to wina pełni. Jutro będzie lepiej :))
OdpowiedzUsuńSpokojnych snów Tobie zyczę :))
Jestem z tych co śpią dobrze mimo "minionego dnia".Nawet stres itp nie zakłócały mi nigdy snu...Robiłam wielkie oczy jak ktoś mi opowiadał,że nie może spać! Pełnia nigdy mi nie przeszkadzała ,by spać jakbym była zabita.A tu masz!!!
OdpowiedzUsuńNa zmiany pracuję już prawie 23 lata. Zapewne na moją bezsenność składa się 2w1 lub 3w1(jak nie wszystko wymienione po trochu i to nie wymienione).
Dobranoc i normalnej se życzę :)
Ponadto Chłop mi marudzi,że czas do łóżka,a ja nie lubię jak chłop mamrocze,więc posłucham ;)
Nie jest tajemnicą, że urodziłam się niemal dokładnie w połowie ubiegłego wieku. A piszę to dlatego, że zawsze należałam do tych, co jak przyłożą łeb do poduszki, to kamieniem śpią do rana. Coś się zmieniło w nowej erze :( Fakt, że miało to też związek z pewnymi zdarzeniami, które mocno zburzyły i burzą mój spokój. W każdym razie śpię o wiele gorzej. Zwłaszcza źle zasypiam, gdy dłużej posiedzę przy komputerze. Jednak nawet jak już zasnę, to budzę się czasem i co godzinę. Nie wstaję, bo nie chcę organizmu odzwyczaić od spania w nocy, no i chłopa budzić. Jeszcze by mu głupie myśli do głowy przyszły i bym już wcale nie spała :) Mam wrażenie, że to tak może przychodzi z "tym" czasem niestety...
OdpowiedzUsuńKupiłam sobie lekkie środki na sen, nomen omen "Tonasen", ale żadna rewelwcja i w dodatku nawet wina nie mogę się napić, jak bym chciała to łyknąć. Tak więc nic Ci nie poradzę, a tylko użalę się razem z Tobą. Pozdrawiam!