niedziela, 15 lutego 2015

Bla,bla,bla,blablanie ...

Tak wiele chciałoby się napisać o swoim potarganym życiu,a jest ono tak potargane,że szok!!!
Bunt miesza się z pokorą,złość zamienia w radość,radość gaśnie w kilka sekund przez kilka niepotrzebnie wypowiedzianych słów.A ja z tych mają trudności z utrzymaniem słów w gębie...i z tych co zdają sobie z tego sprawę...Także nieraz zamiast wypuszczać te słowa z gęby zaciskam zęby(o kurde! rymuję!).Bardziej krzywe już nie będą jak są,zgryz prawidłowy też nie będzie,więc mogę se cisnąć do woli ;D. A na casting się nie wybieram xD(zresztą nie tylko z powodu zębów).A z powodu tychże zębów może boleć głowa>Ale jak to moja koleżanka mówi:-boli ,bo głupia.A wie to ode mnie ;)
Ale tak bez brechy...
Zastanawiam się czy ktoś ma tak rozstrzelane myśli jak ja...?
Już myślę,że muszę zrobić zdjęcie kasku do sprzedaży ; już myślę,że jutro będzie "chory" dzień w pracy: że muszę pamiętać odebrać leki z apteki ;że zadzwonić do koleżanki ;że popruć sweter i zrobić z niego czapkę czy se darować ; czy w końcu wziąźć się za szycie (-Mamo! Jesteś niemożliwa! Weź odżałuj dzień i poszyj ten szmateks-karci mnie Młoda.-Nosssz kurwa!Wiesz jak ja tego nie lubię robić...). Czy wystarczy mi sił na ogarnięcie tego co chcę ogarnąć? Czy znów zapadnę w kilkudniowy letarg? Czy zajmę się czytaniem kolejnej książki(zaczęłam "Trzecia strona medalu-Dariusz Baliszewski , a Romuald Wernik też czeka...)
I nieraz myślę...Czy ja nie chcę na raz złapać zbyt wielu srok za ogon? Czy mi się nie popierdoli do reszty w mej jasno-ciemnej blond głowie? Jak to mówi pewien mój znajomy: "człowiek ma tyle czasu ile chce mieć" i "lepiej pogadać niż się narobić".
I tak stosując się do rad starszego osobnika płci ludzkiej co niedziela funduję sobie spacer z psem(około 10-15 km).Robię zdjęcia ze spacerów,ale nie mam czasu by je uporządkować,bo wolę pogadać ;).A żem gaduła i to wrzaskliwa to wie wielu.Najbardziej mój Chłop,który mówi,że powinnam być adwokatem.Tenże Chłop wyciąga mnie z marazmu życia.Gdy tylko widzi moją załupioną minę zaraz udaje klowna z ADHD.Albo jakiś kochliwy się robi.Albo mnie tak po polsku opierdala( po rusku/chachłacku też umie jakby co ;> ).
Ale ja sama wiem,że moja chęć do życia musi być silniejsza niż mój marazm.Nie musi.JEST!
Czasami bardzo dziwnie się czuję  sama ze sobą.Z różnych powodów.Czasami wychodzę sama z siebie i patrzę jakby z boku.

-Komputer nie będzie już stał na ławostole w salonie.
-A gdzie?
-W kuchni.
-W kuchni?????
-Tak.Będzie zamówiony nowy mebel,takie a'la biurko.
-Ty chyba oszalałaś.U nikogo nie ma komputera w kuchni.
-Ale u nas będzie.
-A co ojciec na to!?
-Mamy wspólnie pomierzyć i zaprojektować szafki.
-Matka! Ty czarownica jesteś! Toć on gotowy był się poszastać by  nic nie zmieniać.Jak go przekonałaś?
-Nawet nie przekonywałam.I nawet nie ustąpił tylko się zgodził po wysłuchaniu moich argumentów.
Moje pierworodne dziwnie na mnie paczało.Pewnie widok walącej mnie pięścią w stół stał jej nadal przed oczami . Kłóciliśmy się wtedy o kolor ściany w kuchni.......na którą teraz nikt zbytnio nie zwraca uwagi...Tak.Ciut pokory potrzeba.
O tę pokorę lata temu też się sprzeczałam.Chodziło o jakąś sytuację z mej pracy (nie pamiętam szczegółów,ale mnie osobiście dotyczyło).Chłop mój wtedy głosił:pokorne cielę dwie matki ssie.
Ja głosiłam:albo cielę jest chytre albo głupie,a ja nie będę nikomu 'lizać dupy'...
Chłop:Sama jesteś głupia.
Ja:Nawzajem!
Więcej tego nie cytował,a czy do mej prostej nauki się zastosował...?
I o zgrozo 13 w piątek usłyszałam:"dobrze,że masz w sobie conieco pokory"
No mam. I w ramach mej pokory poszłam kolejny raz do lekarza,by miał być -ten raz- ostatnim razem. Celem wizyty miało być uzyskanie opisu/historii choroby a okazało się,że w końcu znaleziono przyczynę mej choroby.
Wiem,że szybko się unoszę/złoszczę(ostatnimi czasy jakby bardziej),ale wyobrażam sobie jak trudno znaleźć przyczynę uporczywego kaszlu,nawracającego kataru i przewlekłego bólu lub podrażnienia gardła czy krtani.I rozumiem,że lekarz może błądzić obstawiając mi dychawicę oskrzelową lub alergię .Badania wykluczały i wreszcie znalazły.Mam nadzieję na wyleczenie się i może wreszcie nie będę szczyć w majtki od porywistego kaszlu.

Poza tym fajnie moczy się nogi w naparze z nagietka i lawendy.Fajnie moczy się owe nogi sztuk 4 w 1 misce.I fajnie się leży na kanapie mając pod głowami stos poduszek-nie wiem ile-nie liczone.
I fajnie się zastanawiać ile boczku można naraz obgryźć;)
I zęby można wspólnie myć nad jedną umywalką(ale nie jedną szczoteczką ;D).
I można deptać sobie po placach i klepać się po jakichśtam częściach ciała.
Można też wszystko zepsuć używając ostrego jęzora,nobo woda może wylać się na dywan lub sosnową podłogę i jak zwykle zlew jest opluty i nieumyty.
Można,ale po co? Złośliwości w takich przypadkach niczemu nie służą.Tzn służą,ale niczemu co by przyjemne było.Kłaniam się więc uniżenie swej złośliwej naturze,bo jestem tego świadoma,że złośnica mi na imię.Może bardziej nerwus...
Echhh...Miało być bla,bla i wyszło bla,bla.
Jak w piosence Perfectu:



Ja nie mogę słuchać muzyki,bo wraz z słowami piosenek przelatuje mi moje życie przed oczami.Jakby w kalejdoskopie w którym zmienia się układ szkiełek...

..."Znajdujcie dla nich czas i próbujcie je zawsze zrozumieć 
Na nic bicie w twarz, bykowiec albo kij... 
..Daj swemu dziecku to czego dziś tobie brakuje...
... tylko serca brak... "



Istne bla,bla,bla wyszło mimo wszystko...Śmieszno-głupio-ironiczno-prawdziwe  i zaplątane jak nie wiem co! Czy ten mój bełkot da się zrozumieć?

6 komentarzy:

  1. Przeczytałam, zrozumiałam chyba i ...westchnełam nad tyloma podobienstwami.
    Mysli tez mam na zmianę leniwe, na zmianę tak szybkie i poplątane.
    Ech...
    Pozdrowienia zasyłam pokrewnej istocie!:-))*

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba kazda z nas jest taka, bo i ja zauwazylam wiele podobienstw. Taka rola matki, zony, corki, gospodyni domowej, pracobiorcy. Nikomu zycie nie sciele sie rozami, a czlowiek jest tylko czlowiekiem, nie idealem, nie robotem. Ehhh, Jaska, jestes pokrewna i nic tego nie zmieni, nie ma co sobie zarzucac. Bla, bla bla.... :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Da sie zrozumieć, da się, bo każdy jest na swój sposób dziwny ;)
    A w kwestii komputerka w kuchni, to jak u nikogo nie ma, jak jest?? U mnie jest! Mam taką szafę zrobioną do niego, ale nie jestem z niej zadowolona. Wolałabym biurko w tym miejscu. Ale na razie jest, jak jest.
    Zdrowiej więc, a robota nie zając - nie ucieknie. Lepiej z psem spacer uskutecznić, moim zdaniem ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. "...moje zycie potargane.."witaj w klubie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda baba chyba tak ma, ja się zastanawiam czasem kiedy mój procesor dostanie zwarcia i dym mi uszami poleci;)

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !