W/w czas rozpoczęłam w bardzo dziwaczny sposób ;)
A to przytykami koleżanek z pracy,że : ...dziś dzień przytulania... a że jutro dzień seksu
;D
Po powrocie do domu na kuchennym stole oczekiwała mnie micha sałaty że śmietaną zrobiona przez Chłopa mego i Szwagra mego.Ponadto zobaczyłam dziwnie błyszczące oczy u panów co było znakiem kontynuowania tutejszej tradycji zwanej "wiankowym" (czyli zakończenie pracy, odebranie roboty i sowite opicie w/w)Jako,że na drugi dzień zaplanowane było bielenie obory szybko poszliśmy spać.
Przez dwa tygodnie codziennie chodziłam szybko spać ;)
Ale i robiłam wiele innych "rzeczy" (że tak rzeknę ;) )
zbierałam kurki
jadłam poziomki prosto z krzaczka w lesie
słuchałam stukania dzięcioła
cykania świerszczy w trawie
patrzyłam na niebo
patrzyłam na portale pogodowe by "przepowiedzieć" czy będzie padać
niecierpliwie wyglądałam bocianków w gnieździe by stwierdzić że jest ich 3 sztuki młodych
obserwowałam jaskółki budujące gniazdo w w nowej oborze i w garażu
zasypiając słyszałam świergolenie ptaków wszelakich;czasem szelest deszczu w rynnie
jeździłam autem z otwartym szyberdachem i przy okazji fałszowałam przeokrutnie wraz jakimś DJ co mi "leciał" ze starego kaseciaka
robiłam twaróg
robiłam ser (o taki)
piekłam drożdżówki czasem chleb
robiłam masło ze śmietany od swoich krów (ziołowo-czosnkowe najlepsze! )
warzywa w ogrodzie wypieliłam tak,że nigdy tak nie było
nasadziłam kwiatów w donice,by teściowa miała zajęcie przestawiać je coraz w inne miejsce ;)
w oknach piwnicznej kuchni samodzielnie zrobiłam moskitiery od wstrętnych much
zaplanowałam przemeblowanie w tejże kuchni
czytałam książki(Poradnik pozytywnego myślenia,I będę żyć, i coś jeszcze(nie pamiętam tytułu ;))
z ironicznym uśmieszkiem patrzyłam na rozpacz Chłopa gdy zepsuł się telewizor
z nieukrywaną radością szybko wyłączałam komputer,gdy z braku wieczornej rozrywki przy TV padała propozycja "idziemy spać"
;D
wkładałam dziurawe skarpety piętą do góry/wyrzucić szkoda,szyć się nie chce,a na robocze mogą być ;)
wkładałam zbyt obszerne spodnie dresowe i z uwag Chłopa wnioskowałam ,że wyglądam jak Sindbad/nie sprawdzałam nawet ;)
robiłam soki i dżemy z truskawek
robiłam soki z kwiatów bzu czarnego/przy okazji nalewkę z dodatkiem cytryny i arcydzięgla
głaskałam cielęta drażniąc się z Chłopem/on nazywa cielęta Kraśniaki(od ich koloru) a ja (przekornie) Koźlaki
wspólnie z teściową doglądałyśmy kury siedzącej na jajach
ja pierwsza odkryłam,że już wykluły się kurczęta!!!!
uczestniczyłam w akcji ratunkowej młodych kociąt,które nie potrafiły zejść z dachu starego domu
nazwałam je Kajtki( 2 chłopczyki i 1 dziewczynka)
gadałam z bocianem co przyleciał na dach mego domu/by leciał se srać gdzie indziej ;>
dotrzymałam towarzystwa Chłopu w bardzo niemiłej wizycie u pewnego cwaniaka
jeździłam z Chłopem autem po okolicznych polach i słuchałam jak piał z zachwytu,że nasze zboże najładniejsze w okolicy
leżeliśmy z Chłopem na polnej drodze porośniętej wysoką trawą i wygłupialiśmy się jak małolaty
z premedytacją musiałam wtedy ( i nie tylko wtedy! ) mordować!
...komary,muszki i inne brzęczące plugastwa
rozmawialiśmy o naszym dzieciństwie
Chłop mówił do mnie:"dzieciaku ty mój"
a ja do niego:"tak tatusiu"
rozśmieszał mnie wtedy w dość wyszukany sposób jeśli zważyć powagę sytuacji
grabiłam siano na podmokłej łące
podrzucałam siano do dmuchawy,a ta dalej w czeluście stodoły
po zmroku chodziłam do ogródka po sałatę i rzodkiewki(świeciłam sobie telefonem) by zjeść spóźnioną kolację
fikałam fikołki radości na trawie gdy Młoda powiadomiła,że zdała najgorszy egzamin jakim jest anatomia
zbierałam zarobkowo kurki by zarobić na opłacenie abonamentów za nasze telefony komórkowe i 2 przeglądy techniczne traktorów
w trakcie zbierania kurek prowadziłam dość długie rozmowy telefoniczne
dałam się namówić na zakupy w taniej odzieży (second hand)
w związku z powyższym zrobiłam ostre wietrzenie szafy polegające na naładowaniu worka ubrań(za luźnych lub nie używanych przeze mnie przez ostatnimi czasy)
gotowałam namiętnie kompoty -jabłko,cytryna,odrobina cukru i mięta-mój ulubiony smak
pojechałam z Chłopem do metropolii wojewódzkiej, by w Media Markt Nie Dla Idiotów kupić nowe TV(kupiliśmy w innym sklepie RTV ;) )
pomyłam okna,poprałam firanki,powycierałam,powymiatałam
jadąc na przyczepie z sianem upatrzyłam na polu drzewo jarzębiny(będzie ekologiczny jarzębiak jesienią)
o poranku Chłop wypatrzył stado dzików
kolejne stado,które przebiegło przed traktorem(ok 30 sztuk różnej wielkości/wieku) wywołało moje kolejne zdziwienie-dlaczego nigdy nie spotykamy się w lesie?
w trakcie wędrówek za kurkami wypatrzyłam rumiankowe pole-ale jeszcze nie nazbierałam ;>
nie naprawiłam klik-klak w zlewie
nie poszyłam-drobiazgi,ale kopiec leży do dziś
nie posortowałam słoików i nakrętek
nie zrobiłam inwentaryzacji piwnicy z przetworami i nalewkami
za mało było czasu na tym urlopie ;)))
wszak od 9 czerwca byłam na 2-tygodniowym urlopie wypoczynkowym płatnym...
i jeszcze by się przydało do tych pór ;)
I pomyśleć ,że już 2 tygodnie pracy za mną <szok>
Mini relacja foto z urlopu.
Więcej zdjęć na takie tam pstrykanie i z wiejskiego podwórka.
Moje przemyślenia,wspomnienia,radości,smutki,rozterki... Trochę o mnie, trochę o życiu i o całym "bałaganie" z nim związanym... Stosuję bardzo prostą filozofię Alice Roosevelt Longworth : Napełnij to co jest puste. Opróżnij to co jest pełne. Podrap tam gdzie swędzi. Lubię poznawać świat i ludzi.
niedziela, 6 lipca 2014
niedziela, 27 kwietnia 2014
Obiecanki cacanki.
-Nie będziesz denerwować się bezpodstawnie?...Obiecujesz?
-Postaram się....ale nie mogę obiecać...
Składamy sobie wiele obietnic.Nieraz są to czcze obietnice czyli tzw. "obiecanki cacanki,a głupiemu radość".
Nieraz je dotrzymujemy,a nieraz stają się one naszą obsesją...
Taa... obiecałam sobie,że będę regularnej pisać na blogu,ale coraz mam ku temu jakieś przeszkody...
Ale piszę przecież...
Nawet zdjęcia dodaję ;) (nawet dziś)
Jakiś czas temu obiecałam sobie,że będę jeździć autem bardziej rozważnie. Dwa mandaty za przekroczenie prędkości i punkty karne zrobiły swoje.Gdy dojeżdżam do miejsca,gdzie zazwyczaj stoją "psy" zwalniam gaz i "psy" mijam z półuśmieszkiem...
Czy dotrzymuję danej sobie obietnicy...?
W marcu obiecałam sobie,że będę robić coniedzielne wypady rowerem i dodawać zdjęcia na blogu.
Dodałam tylko jedną relację .
Dziś złamałam obietnicę pedałowania w niedzielę,bo wczoraj sobie obiecałam,że dziś muszę wyspać się i odpocząć po kilku dniach ciężkiej pracy.
Po porannych zajęciach spałam prawie do południa,a potem czytałam.Danuta Gryka W "Pół świata z plecakiem i mężem" zakończyła swą książkę takim zdaniem: Obiecałam sobie.
Jako małolata obiecałam sobie,że będę dobra żoną,matką i synową(kolejność przypadkowa).
Że nauczę się tego czego nie umiem...
Że nie będę osobą,która sprawia,że życie z nią jest udręką...
....że będę robić wszystko co jest w mojej mocy,by Chłop patrzył na mnie wesołym wzrokiem zamiast .......(ehhh,nie o tym miało być...)
Wczoraj dzień spędziłam na pracach ogrodowych.
Obiecałam sobie jakiś czas temu,że zrobię miniplantację borówek i szparagów. Borówki zakupiłam i posadziłam rok temu.Jednak po roku nastąpiły zmiany planów i postanowiłam je przenieść w inne miejsce,gdzie będzie im lepiej.W miejsce,w którym nie będę uprawiać już żadnych warzyw,bo warzywa niezbyt się udają.
Tam posadziłam jakiś czas temu przekopane borówki.Jeden krzew kwitł nad podziw okazale.Do wczoraj....
Został przejechany i złamany przez traktor,którym Chłop wykonywał zabiegi spulchniające w pobliżu miniplantacji.Inne zostały przysypane ziemią.Moja złość była nie do opisania i słowa,które cisnęły się na usta były bardzo niereformowalne.Shamowałam się słuchając tłumaczeń,że nie zauważył i że i tak nie dam rady tego utrzymać jak należy,bo zielsko rośnie tam niesamowicie szybko.
-Ale ja chcę mieć własne borówki...-wyjęczałam
-Ale nie za wszelką cenę!Toż to ponad Twoje siły.
Skapitulowałam.Nie chcę,by obietnica była prawie obsesją i powodem do kłótni.Jutro obejrzę dokładnie uszkodzenia i ewentualnie opatrzę złamanie....
A szparagi....?
Mam miejsce upatrzone na nie.Kiedyś eksperymentowałyśmy z Młodą jedząc młode pędy asparagusa.
Mnie i Młodej smakowało i jednocześnie bawiło,że zostałyśmy krowami,bo przecie krowy jedzą kwiaty ;)
Spróbuję uprawy,bo obiecałam sobie,że będę mieć swoje szparagi, a nie chcę nadal być krową i nie chcę drażnić teściowej.Ma kobieta swoje lata i ma prawo do "niewiedzy".
Jutro poniedziałek,więc u mnie dzień bez internetu i bez komputera....choć różnie bywa z tą obietnicą daną samej sobie ;)
Obiecałam Chłopu,że nie będę długo klikać,więc wypada dotrzymać słowa ;)
Wystawię tylko do chłodzenia gar z bigosem.Obiecałam babci,że ugotuję specjalnie dla niej.I że ją odwiedzę!
A ileż to można sobie obiecywać????
-Postaram się....ale nie mogę obiecać...
Składamy sobie wiele obietnic.Nieraz są to czcze obietnice czyli tzw. "obiecanki cacanki,a głupiemu radość".
Nieraz je dotrzymujemy,a nieraz stają się one naszą obsesją...
Taa... obiecałam sobie,że będę regularnej pisać na blogu,ale coraz mam ku temu jakieś przeszkody...
Ale piszę przecież...
Nawet zdjęcia dodaję ;) (nawet dziś)
Jakiś czas temu obiecałam sobie,że będę jeździć autem bardziej rozważnie. Dwa mandaty za przekroczenie prędkości i punkty karne zrobiły swoje.Gdy dojeżdżam do miejsca,gdzie zazwyczaj stoją "psy" zwalniam gaz i "psy" mijam z półuśmieszkiem...
Czy dotrzymuję danej sobie obietnicy...?
W marcu obiecałam sobie,że będę robić coniedzielne wypady rowerem i dodawać zdjęcia na blogu.
Dodałam tylko jedną relację .
Dziś złamałam obietnicę pedałowania w niedzielę,bo wczoraj sobie obiecałam,że dziś muszę wyspać się i odpocząć po kilku dniach ciężkiej pracy.
Po porannych zajęciach spałam prawie do południa,a potem czytałam.Danuta Gryka W "Pół świata z plecakiem i mężem" zakończyła swą książkę takim zdaniem: Obiecałam sobie.
Jako małolata obiecałam sobie,że będę dobra żoną,matką i synową(kolejność przypadkowa).
Że nauczę się tego czego nie umiem...
Że nie będę osobą,która sprawia,że życie z nią jest udręką...
....że będę robić wszystko co jest w mojej mocy,by Chłop patrzył na mnie wesołym wzrokiem zamiast .......(ehhh,nie o tym miało być...)
Wczoraj dzień spędziłam na pracach ogrodowych.
Obiecałam sobie jakiś czas temu,że zrobię miniplantację borówek i szparagów. Borówki zakupiłam i posadziłam rok temu.Jednak po roku nastąpiły zmiany planów i postanowiłam je przenieść w inne miejsce,gdzie będzie im lepiej.W miejsce,w którym nie będę uprawiać już żadnych warzyw,bo warzywa niezbyt się udają.
Tam posadziłam jakiś czas temu przekopane borówki.Jeden krzew kwitł nad podziw okazale.Do wczoraj....
Został przejechany i złamany przez traktor,którym Chłop wykonywał zabiegi spulchniające w pobliżu miniplantacji.Inne zostały przysypane ziemią.Moja złość była nie do opisania i słowa,które cisnęły się na usta były bardzo niereformowalne.Shamowałam się słuchając tłumaczeń,że nie zauważył i że i tak nie dam rady tego utrzymać jak należy,bo zielsko rośnie tam niesamowicie szybko.
-Ale ja chcę mieć własne borówki...-wyjęczałam
-Ale nie za wszelką cenę!Toż to ponad Twoje siły.
Skapitulowałam.Nie chcę,by obietnica była prawie obsesją i powodem do kłótni.Jutro obejrzę dokładnie uszkodzenia i ewentualnie opatrzę złamanie....
A szparagi....?
Mam miejsce upatrzone na nie.Kiedyś eksperymentowałyśmy z Młodą jedząc młode pędy asparagusa.
Mnie i Młodej smakowało i jednocześnie bawiło,że zostałyśmy krowami,bo przecie krowy jedzą kwiaty ;)
Spróbuję uprawy,bo obiecałam sobie,że będę mieć swoje szparagi, a nie chcę nadal być krową i nie chcę drażnić teściowej.Ma kobieta swoje lata i ma prawo do "niewiedzy".
Jutro poniedziałek,więc u mnie dzień bez internetu i bez komputera....choć różnie bywa z tą obietnicą daną samej sobie ;)
Obiecałam Chłopu,że nie będę długo klikać,więc wypada dotrzymać słowa ;)
Wystawię tylko do chłodzenia gar z bigosem.Obiecałam babci,że ugotuję specjalnie dla niej.I że ją odwiedzę!
A ileż to można sobie obiecywać????
piątek, 14 marca 2014
Działanie w afekcie !
O mały włos się nie pokłóciłam dziś z Chłopem.Tzn chodziło o więcej niż o włos,w sumie nawet o warkocz...
A zaczęło się od tego,że poszło o kasę ;P
Opowiadałam Chłopu jak przemiła Pani w banku namawiała mnie na oszczędzanie.Bym po 100 zł odkładała co miesiąc na jakąś tam lokatę,a ja nie chciałam nawet by Pani traciła czas,bo stan konta mówił sama za siebie ;).Chłop głaskał i czochrał cielęta i chyba mnie nie słuchał...?
-Chyba zagram w tego totka-powiedziałam dojąc krowę.
-COOOOOOOO? Ja Ci dam totka! Lepiej sobie kawałek ryby kup to lepiej będzie! Niech no tylko ja znajdę kupon w twoim portfelu!-i tu kiwał mi bardzo groźnie palcem,aż cielęta uciekły wystraszone ;)
-Taaaa....10 złotych nie umie znaleźć w moim portfelu,a kupon podejmuje się zobaczyć-pomyślałam.
-Widzisz jakiego masz głupiego gospodarza-zagaiłam do krasuli -kiedyś miał szansę mieć dużo kasy,a nie skorzystał.
A było to tak...
Pojechaliśmy we troje do pobliskiego miasteczka.Chłop,szwagier i ja.Celu wypadu nie pamiętam,bo był to czas świąt,a ja z racji świąt mam czasami luki w pamięci ;)
Poszliśmy do skrzydlatego dyskontu na drobne zakupy,a że humory nam dopisywały to szaleliśmy na zakupach;)
Wpierw prosiłam by Chłop powoził mnie wózkiem,bo mi nogi bolą od łażenia po tak wielkim sklepie za jedynym chlebem,masłem i czosnkiem.Chłop badawczo na mnie patrzył,a szwagier skwapliwie chciał wykonać moją prośbę.Ale ja wpadłam na ciekawszy pomysł.Zauważyłam ochroniarza,który bacznie nam się przypatrywał.Więc wyszarpnęłam wózek Chłopu i wycedziłam:-ja prowadzę!
W przepastnym wózku już był czosnek,po drodze wrzuciłam chleb.Pan ochroniarz teraz patrzył w całkiem innym kierunku.
-Jaki cwany!-pomyślałam.
-Przepraszam...Mogę coś zapytać...?
-Tak.Słucham.
-Wie pan.Mamy tu taki malutki problem.Nie wie pan czy w bankomacie jest dużo pieniędzy...? Bo my tu zaparkowaliśmy przy samym wejściu i w dodatku tyłem(to ostatnie zmyśliłam na poczekaniu ); i mamy zacny cel,by bankomat we troje wyrwać z posadzki i umieścić w aucie.Jak pan myśli?Czy bankomat zmieści się w bagażniku passata kombi? Bo ja myślę,że upchniemy,a moi panowie mówią że nie da rady....
Spojrzałam na swoich Chłopów.Jednemu oczy latały prawo-lewo-góra-dół ;drugi trzymał się za brzuch by ten nie opadł mu ze śmiechu na posadzkę.Jaką miał minę Pan ochroniarz nawet nie wiem,bo poszłam w kierunku nabiału po masło :)))
Jeszcze jedna akcja się wydarzyła.Spotkaliśmy koleżankę,a ta zajrzała ciekawie mi do wózka i pyta:-A co ty takie małe zakupy zrobiłaś?
-Wiesz...-odpowiedziałam jej w miarę dyskretnie i cicho na tzw "ucho" -Chłop zamyka przede mną lodówkę ,zabrania mi jeść i kupuję tylko tyle ile zjem sama i by mi się nie zepsuło.Wiesz jak to jest...
Patrzyła na mnie zdumiona i zszokowana,a ja strzelałam oczami ze strachu czy Chłop nie idzie.To by było dopiero!!!!
Potem jechaliśmy naszą krajową 19,która biegnie przez nasze miasteczko i przez jego centrum m.in.
Chłop powoził,ja jako pasażer z boku,a zmęczony wrażeniami szwagier z tyłu.Chłop komentował fakt łatania dziury budżetowej przez fotoradary i takowy był tuż przed nami.Z premedytacją pokazałam mu język ! Ooo! Najwyżej będę mieć fotę pamiątkową! Teraz to Chłop się uśmiał.
-Co ci się dziś stało -zapytał śmiejąc się.
-A to,że każdy wie,że pieniądze bierze się z bankomatu i te pieniądze fotoradar może zabrać na mandat!
Uffffff ! Odreagowałam śmiechem.
Pisząc ostatnie 2 wyrazy zastanowiłam się nad ich sensem i doczytałam conieco. Ponoć artysta komediowy Bill Cosby powiedział kiedyś: „Jeśli potrafisz się śmiać z ciężkiej sytuacji tzn. że ją przetrwasz”.
Hmmmm....minus w bankomacie,kredyt do spłacania...A bo to pierwszy raz się zdarza?
Hmmmm....2 mandaty za przekroczenie prędkości ...czas przywyknąć lub dostosować się do ograniczeń prędkości.I to akurat chciałabym by się więcej nie zdarzyło!!!
Boooo! Inaczej policjantowi pokażę język,gdy mnie chwyci na "suszarę"(swoją drogą-ciekawe czy bym się odważyła tak twarz w twarz ;D ;D ;D )
A zaczęło się od tego,że poszło o kasę ;P
Opowiadałam Chłopu jak przemiła Pani w banku namawiała mnie na oszczędzanie.Bym po 100 zł odkładała co miesiąc na jakąś tam lokatę,a ja nie chciałam nawet by Pani traciła czas,bo stan konta mówił sama za siebie ;).Chłop głaskał i czochrał cielęta i chyba mnie nie słuchał...?
-Chyba zagram w tego totka-powiedziałam dojąc krowę.
-COOOOOOOO? Ja Ci dam totka! Lepiej sobie kawałek ryby kup to lepiej będzie! Niech no tylko ja znajdę kupon w twoim portfelu!-i tu kiwał mi bardzo groźnie palcem,aż cielęta uciekły wystraszone ;)
-Taaaa....10 złotych nie umie znaleźć w moim portfelu,a kupon podejmuje się zobaczyć-pomyślałam.
-Widzisz jakiego masz głupiego gospodarza-zagaiłam do krasuli -kiedyś miał szansę mieć dużo kasy,a nie skorzystał.
A było to tak...
Pojechaliśmy we troje do pobliskiego miasteczka.Chłop,szwagier i ja.Celu wypadu nie pamiętam,bo był to czas świąt,a ja z racji świąt mam czasami luki w pamięci ;)
Poszliśmy do skrzydlatego dyskontu na drobne zakupy,a że humory nam dopisywały to szaleliśmy na zakupach;)
Wpierw prosiłam by Chłop powoził mnie wózkiem,bo mi nogi bolą od łażenia po tak wielkim sklepie za jedynym chlebem,masłem i czosnkiem.Chłop badawczo na mnie patrzył,a szwagier skwapliwie chciał wykonać moją prośbę.Ale ja wpadłam na ciekawszy pomysł.Zauważyłam ochroniarza,który bacznie nam się przypatrywał.Więc wyszarpnęłam wózek Chłopu i wycedziłam:-ja prowadzę!
W przepastnym wózku już był czosnek,po drodze wrzuciłam chleb.Pan ochroniarz teraz patrzył w całkiem innym kierunku.
-Jaki cwany!-pomyślałam.
-Przepraszam...Mogę coś zapytać...?
-Tak.Słucham.
-Wie pan.Mamy tu taki malutki problem.Nie wie pan czy w bankomacie jest dużo pieniędzy...? Bo my tu zaparkowaliśmy przy samym wejściu i w dodatku tyłem(to ostatnie zmyśliłam na poczekaniu ); i mamy zacny cel,by bankomat we troje wyrwać z posadzki i umieścić w aucie.Jak pan myśli?Czy bankomat zmieści się w bagażniku passata kombi? Bo ja myślę,że upchniemy,a moi panowie mówią że nie da rady....
Spojrzałam na swoich Chłopów.Jednemu oczy latały prawo-lewo-góra-dół ;drugi trzymał się za brzuch by ten nie opadł mu ze śmiechu na posadzkę.Jaką miał minę Pan ochroniarz nawet nie wiem,bo poszłam w kierunku nabiału po masło :)))
Jeszcze jedna akcja się wydarzyła.Spotkaliśmy koleżankę,a ta zajrzała ciekawie mi do wózka i pyta:-A co ty takie małe zakupy zrobiłaś?
-Wiesz...-odpowiedziałam jej w miarę dyskretnie i cicho na tzw "ucho" -Chłop zamyka przede mną lodówkę ,zabrania mi jeść i kupuję tylko tyle ile zjem sama i by mi się nie zepsuło.Wiesz jak to jest...
Patrzyła na mnie zdumiona i zszokowana,a ja strzelałam oczami ze strachu czy Chłop nie idzie.To by było dopiero!!!!
Potem jechaliśmy naszą krajową 19,która biegnie przez nasze miasteczko i przez jego centrum m.in.
Chłop powoził,ja jako pasażer z boku,a zmęczony wrażeniami szwagier z tyłu.Chłop komentował fakt łatania dziury budżetowej przez fotoradary i takowy był tuż przed nami.Z premedytacją pokazałam mu język ! Ooo! Najwyżej będę mieć fotę pamiątkową! Teraz to Chłop się uśmiał.
-Co ci się dziś stało -zapytał śmiejąc się.
-A to,że każdy wie,że pieniądze bierze się z bankomatu i te pieniądze fotoradar może zabrać na mandat!
Uffffff ! Odreagowałam śmiechem.
Pisząc ostatnie 2 wyrazy zastanowiłam się nad ich sensem i doczytałam conieco. Ponoć artysta komediowy Bill Cosby powiedział kiedyś: „Jeśli potrafisz się śmiać z ciężkiej sytuacji tzn. że ją przetrwasz”.
Hmmmm....minus w bankomacie,kredyt do spłacania...A bo to pierwszy raz się zdarza?
Hmmmm....2 mandaty za przekroczenie prędkości ...czas przywyknąć lub dostosować się do ograniczeń prędkości.I to akurat chciałabym by się więcej nie zdarzyło!!!
Boooo! Inaczej policjantowi pokażę język,gdy mnie chwyci na "suszarę"(swoją drogą-ciekawe czy bym się odważyła tak twarz w twarz ;D ;D ;D )
środa, 12 marca 2014
Baby są od sprzątania!
Kobieta-puch marny. Słabiutkie toto jest ;często nie ma pojęcia,że koło w samochodzie się wymienia ;stworzenie marudne i zapatrzone w siebie.Hmmm...tak często się słyszy głosy silnej płci o tej słabej.
ALE!
Przytoczę przykład.
Siedzimy w pracy na przerwie obiadowej i rozmawiamy na różne tematy.Kobiety,dziewczyny,baby opowiadają o pewnym wspólnym znajomym jakie to on ciasta piecze,jakie obiady gotuje,zawsze sam sprząta itd...Przez to zapewne jego połowica ma czas na ploteczki i nicnierobienie.Inna grupa rozmawia na tematy związane z pracą.Ja słucham jednych i drugich( jak dobrze mieć podzielną uwagę! ) Nagle do mnie docierają słowa dwudziestokilkuletniego chłopaka.Powiedział to stwierdzając:
-Baby są od sprzątania.
Na taki tekst bardzo szybko się uruchamiam!
-Hola!Hola kolego!Chyba trochę się mylisz! Ja i inne baby bardzo często wykonujemy prace,które robisz TY(i wyliczyłam kolejno) !!! I czy w związku z tym odpadną Ci ręce jak pomożesz posprzątać? .... Ponadto nie sądziłam,że taki młody człowiek myśli tak starymi stereotypami!
Uchhhhhhhhhh!!! Przy okazji zapytam go po co sam myje kubek po kawie,bo to też babska robota przecie...
Przytoczę drugi przykład.
W swojej pracy muszę nieraz skorzystać z preparatu ,który jest pakowany w 25 lub 30 litrowe baniaki.Jeśli brak takowego idę do magazynku i niosę na stanowisko pracy.W obrębie wzroku jest zwyczaj do 10 panów.Każdy z nich mógłby oderwać się od swej czynności na te 2 minuty i pomóc mi słabej kobiecie.Przecie to panowie są silni.Z całej obsady jest 2,którzy biegną by pomóc i jeszcze potrafią opieprzyć,że sama dźwigam.Czasami zdarzy się ,że jakiś desperat ma "dzień dobroci dla bab" i łaskawie pomoże.
Mi tam nie ciężko i zazwyczaj nikogo nie proszę.Raz na tydzień lub dwa mogę zatalaszczyć ten baniak.
Sorry!!!! Czasami,w wyjątkowych sytuacjach proszę.Ale to czasami ;)
Przykład kolejny(sprzed lat ).
Na firmowym parkingu zmagam się ze swoim fiatem 126 p.Miał "odpały" ,bo nie chciał odpalać bez przyczyny.Tzn przyczyna była [dla zainteresowanych moją motoryzacją].
Otóż po godzinie 14 po zakończonej pracy okazało się,że właśnie odpał nastąpił.Tzn nieodpał !
Przyczyna? Brak iskry.Instrukcji udzielił mi mój Chłop co w takim przypadku robić(w sumie mogę powiedzieć,że pozostawił mnie na pastwę losu :/ ).Otóż należało wymienić świecę.Ale nie chodzi mi o sprawy mechaniczne.Chodzi mi o to,że z ludzi wychodzących z pracy z dość dużej firmy nikt się nie zainteresował,by mi pomóc.Nikt! Żaden facet! A rzekomo oni tak się znają....
Gdy już straciłam wszelką nadzieję i gdy wymieniłam chyba z 5 świec i gdy miałam już chęć użyć zapalniczki w pobliżu baka z benzyną (!!!!), a fiacik dalej tylko podskakiwał kaszląc objawił się przesympatyczny Pan! I ku uciesze mojej zaraz zrobiło się zbiegowisko doradców i mędrców. Z tym,że zabrudzone ręce miałam tylko ja i przesympatyczny Pan.W końcu fiacik odpalił.Od tak.Z radości na uciechę.Na świecy,która była w użyciu przy pierwszej próbie uruchomienia. Hmmmmm.....Przesympatyczny Pan dociekał przyczyny buntu auta,a widzowie coraz to mi sugerowali domniemaną awarię.Oczywiście wszyscy się mylili.
Przykład kolejny.Sprzed lat bardzo wielu.
Będąc u swej serdecznej koleżanki zauważyłam dziwne zachowanie jej chłopaka.Chodził po domu(po JEJ!!! domu) i sprawdzał palcem pokłady zalegającego kurzu! Zrobił to ot tak jakby od niechcenia przysłuchując się naszemu plaplaniu "co dziś robiłam".I tak z perspektywy czasu...
Nosz kurna !!!!! Rozumiem,że Chłop mój narzeka,że musi w kasku po domu chodzić (by mu pająk na łeb nagle nie skoczył).
Rozumiem,że nadmienia,że musi se kupić gacie,bo mu te jakoś "wyszły"( a te leżą poprane i poskładane z tym,że akurat nie w miejscu do tego przeznaczonym-nie miałam czasu ich tam położyć albo najnormalniej zapomniałam !).
Jestem nawet w stanie zrozumieć puste słoiki w lodówce ( Chłopie Ty mój!-przecież w kącie w kuchni stoi urządzenie zwane lodówka,a nie zmywarka; zmywarki przecie nie mamy ;) )
Rozumiem też powyjmowane i powyrzucane z szafy spodnie,koszulki czy koszule robocze(rozumiem,że się śpieszy,ale kurna mać kiedyś i tak kupię mu kuferek w którym sobie pokopie,pogrzebie i zakryje wiekiem i będzie cacy ;) )
Rozumiem,że na moje narzekania na trudne babskie dni łączy się ze mną w bólu i stwierdza:
-Dobra! Dla twojej spokojności jutro będę miał ciotę.Pożyczysz mi podpaskę?
No i tu jest problem...Czy podpaska zda egzamin u miesiączkującego faceta? ;D
P.S.
Że panowie plotkują,obgadują,sieją intrygi nie będę już pisać,bo mi się po prostu nie chce.Ale tak jest i nie jest to tylko przywarą babską !
A że są panowie,którzy szanują kobiety bez względu na ich poglądy też nie będą pisać.Ale są tacy!
Przypomniała mi się piosenka Alicji Majewskiej ;)
Tak se słucham na słuchawkach,a mi Chłop zagląda przez ramię ;>
-OOOOOOOO! To ta babka co w piwnicznej kuchni na plakacie wisi!!!!!
-Oszzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz........-pomyślałam sobie.Babę z plakatu podziwia i rozpoznaje ,a na mnie nie spojrzał gdy wróciłam do domu po 3 godzinnym pobycie na mieście (w tym wizyta u fryzjera) .
-Kupiłaś końcówkę do sprężarki? Bo muszę alternator w traktorze przedmuchać
Taaaa...faceci...Podzielna uwaga to nie ich domena :P
Szczęściem Chłop zauważył,że będzie spał z ostrzyżoną babą ;>
W nagrodę pozwoliłam mu dokonać wyboru ;)
Nawet zauważył,że to ta sama osoba,a ja dowiedziałam się kto to słuchając piosenki i czytając komentarze pod ;D
(chociaż podpis widnieje na plakacie ;D-ale mam prawo nie zwrócić na to uwagi ;P )
-Wypijemy herbaty?-pyta Chłop.
-Jak wstawisz czajnik...
-A co zjemy na kolację?
-Ja herbatę zieloną a wcześniej czerwone jabłko.
-Hahaha.Cwaniara.Poszukam sobie coś do zjedzenia.
-Ciesz się,że Ci cytrynę do herbaty kupiłam!-wykrzykuję sprzed komputera
-Kurde! Już dwa dni nie było obiadu.Poza tym w lodówce tylko cebula,marchew i papryczka chilli.Kawałek pasztetu i kawałek sera-pomyślałam...
-Opierdol Ci się należy,że nie dbasz o Chłopa-marudził.Ale poczęstował mnie surówką z papryczek.WOW! Jaka dobra!
ALE!
Przytoczę przykład.
Siedzimy w pracy na przerwie obiadowej i rozmawiamy na różne tematy.Kobiety,dziewczyny,baby opowiadają o pewnym wspólnym znajomym jakie to on ciasta piecze,jakie obiady gotuje,zawsze sam sprząta itd...Przez to zapewne jego połowica ma czas na ploteczki i nicnierobienie.Inna grupa rozmawia na tematy związane z pracą.Ja słucham jednych i drugich( jak dobrze mieć podzielną uwagę! ) Nagle do mnie docierają słowa dwudziestokilkuletniego chłopaka.Powiedział to stwierdzając:
-Baby są od sprzątania.
Na taki tekst bardzo szybko się uruchamiam!
-Hola!Hola kolego!Chyba trochę się mylisz! Ja i inne baby bardzo często wykonujemy prace,które robisz TY(i wyliczyłam kolejno) !!! I czy w związku z tym odpadną Ci ręce jak pomożesz posprzątać? .... Ponadto nie sądziłam,że taki młody człowiek myśli tak starymi stereotypami!
Uchhhhhhhhhh!!! Przy okazji zapytam go po co sam myje kubek po kawie,bo to też babska robota przecie...
Przytoczę drugi przykład.
W swojej pracy muszę nieraz skorzystać z preparatu ,który jest pakowany w 25 lub 30 litrowe baniaki.Jeśli brak takowego idę do magazynku i niosę na stanowisko pracy.W obrębie wzroku jest zwyczaj do 10 panów.Każdy z nich mógłby oderwać się od swej czynności na te 2 minuty i pomóc mi słabej kobiecie.Przecie to panowie są silni.Z całej obsady jest 2,którzy biegną by pomóc i jeszcze potrafią opieprzyć,że sama dźwigam.Czasami zdarzy się ,że jakiś desperat ma "dzień dobroci dla bab" i łaskawie pomoże.
Mi tam nie ciężko i zazwyczaj nikogo nie proszę.Raz na tydzień lub dwa mogę zatalaszczyć ten baniak.
Sorry!!!! Czasami,w wyjątkowych sytuacjach proszę.Ale to czasami ;)
Przykład kolejny(sprzed lat ).
Na firmowym parkingu zmagam się ze swoim fiatem 126 p.Miał "odpały" ,bo nie chciał odpalać bez przyczyny.Tzn przyczyna była [dla zainteresowanych moją motoryzacją].
Otóż po godzinie 14 po zakończonej pracy okazało się,że właśnie odpał nastąpił.Tzn nieodpał !
Przyczyna? Brak iskry.Instrukcji udzielił mi mój Chłop co w takim przypadku robić(w sumie mogę powiedzieć,że pozostawił mnie na pastwę losu :/ ).Otóż należało wymienić świecę.Ale nie chodzi mi o sprawy mechaniczne.Chodzi mi o to,że z ludzi wychodzących z pracy z dość dużej firmy nikt się nie zainteresował,by mi pomóc.Nikt! Żaden facet! A rzekomo oni tak się znają....
Gdy już straciłam wszelką nadzieję i gdy wymieniłam chyba z 5 świec i gdy miałam już chęć użyć zapalniczki w pobliżu baka z benzyną (!!!!), a fiacik dalej tylko podskakiwał kaszląc objawił się przesympatyczny Pan! I ku uciesze mojej zaraz zrobiło się zbiegowisko doradców i mędrców. Z tym,że zabrudzone ręce miałam tylko ja i przesympatyczny Pan.W końcu fiacik odpalił.Od tak.Z radości na uciechę.Na świecy,która była w użyciu przy pierwszej próbie uruchomienia. Hmmmmm.....Przesympatyczny Pan dociekał przyczyny buntu auta,a widzowie coraz to mi sugerowali domniemaną awarię.Oczywiście wszyscy się mylili.
Przykład kolejny.Sprzed lat bardzo wielu.
Będąc u swej serdecznej koleżanki zauważyłam dziwne zachowanie jej chłopaka.Chodził po domu(po JEJ!!! domu) i sprawdzał palcem pokłady zalegającego kurzu! Zrobił to ot tak jakby od niechcenia przysłuchując się naszemu plaplaniu "co dziś robiłam".I tak z perspektywy czasu...
Nosz kurna !!!!! Rozumiem,że Chłop mój narzeka,że musi w kasku po domu chodzić (by mu pająk na łeb nagle nie skoczył).
Rozumiem,że nadmienia,że musi se kupić gacie,bo mu te jakoś "wyszły"( a te leżą poprane i poskładane z tym,że akurat nie w miejscu do tego przeznaczonym-nie miałam czasu ich tam położyć albo najnormalniej zapomniałam !).
Jestem nawet w stanie zrozumieć puste słoiki w lodówce ( Chłopie Ty mój!-przecież w kącie w kuchni stoi urządzenie zwane lodówka,a nie zmywarka; zmywarki przecie nie mamy ;) )
Rozumiem też powyjmowane i powyrzucane z szafy spodnie,koszulki czy koszule robocze(rozumiem,że się śpieszy,ale kurna mać kiedyś i tak kupię mu kuferek w którym sobie pokopie,pogrzebie i zakryje wiekiem i będzie cacy ;) )
Rozumiem,że na moje narzekania na trudne babskie dni łączy się ze mną w bólu i stwierdza:
-Dobra! Dla twojej spokojności jutro będę miał ciotę.Pożyczysz mi podpaskę?
No i tu jest problem...Czy podpaska zda egzamin u miesiączkującego faceta? ;D
P.S.
Że panowie plotkują,obgadują,sieją intrygi nie będę już pisać,bo mi się po prostu nie chce.Ale tak jest i nie jest to tylko przywarą babską !
A że są panowie,którzy szanują kobiety bez względu na ich poglądy też nie będą pisać.Ale są tacy!
Przypomniała mi się piosenka Alicji Majewskiej ;)
Tak se słucham na słuchawkach,a mi Chłop zagląda przez ramię ;>
-OOOOOOOO! To ta babka co w piwnicznej kuchni na plakacie wisi!!!!!
-Oszzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzzz........-pomyślałam sobie.Babę z plakatu podziwia i rozpoznaje ,a na mnie nie spojrzał gdy wróciłam do domu po 3 godzinnym pobycie na mieście (w tym wizyta u fryzjera) .
-Kupiłaś końcówkę do sprężarki? Bo muszę alternator w traktorze przedmuchać
Taaaa...faceci...Podzielna uwaga to nie ich domena :P
Szczęściem Chłop zauważył,że będzie spał z ostrzyżoną babą ;>
W nagrodę pozwoliłam mu dokonać wyboru ;)
Nawet zauważył,że to ta sama osoba,a ja dowiedziałam się kto to słuchając piosenki i czytając komentarze pod ;D
(chociaż podpis widnieje na plakacie ;D-ale mam prawo nie zwrócić na to uwagi ;P )
-Wypijemy herbaty?-pyta Chłop.
-Jak wstawisz czajnik...
-A co zjemy na kolację?
-Ja herbatę zieloną a wcześniej czerwone jabłko.
-Hahaha.Cwaniara.Poszukam sobie coś do zjedzenia.
-Ciesz się,że Ci cytrynę do herbaty kupiłam!-wykrzykuję sprzed komputera
-Kurde! Już dwa dni nie było obiadu.Poza tym w lodówce tylko cebula,marchew i papryczka chilli.Kawałek pasztetu i kawałek sera-pomyślałam...
-Opierdol Ci się należy,że nie dbasz o Chłopa-marudził.Ale poczęstował mnie surówką z papryczek.WOW! Jaka dobra!
sobota, 8 marca 2014
Dumki zgryźliwej baby czyli myśli uczesane ;)
Jeśli chodzi o zgryźliwość to raczej taka nie jestem...Raczej! Bo kobieta zmienną jest! I ja jako kobieta-baba mam prawo do zgryźliwości.Chociaż ta moja zgryźliwość to takie bardzo swoiste i ciężkie poczucie humoru. Tak ja dumam przynajmniej...
Dziś mi się nadumało wiele.Czy to z powodu święta miałam dzień do zadumy czy przyszło samo.Tego nawet czort i i Belzebub nie wie,a co dopiero ja!!!
Wczoraj skwapliwie zaplanowałam sobie dzisiejszy dzień.Ujęłam ciut roboty z dzisiaj i wczoraj późnym wieczorem upiekłam chleb i tartę z owocami i budyniem.Ciekawe czy dużo jest takich durni jak ja,że w dniu gdy idą na nocną zmianę naplanują sobie full roboty. No dobra! Jestem dureń,bo o 6 rano będąc jeszcze bez przyodziewku domagam się od Chłopa pyszczyska (tak po swojemu zwiemy buziak,pocałunek).No żeby nie było,że Chłop mój to pierdoła;że nie pamięta ! Pamięta! A jakże! A że poczęstował mnie tylko jednym pyszczyskiem to ja domagałam się jeszcze!jeszcze! i zaszantażowałam go,że jak odmówi to sam będzie doił krowy.Nic nie ma do stracenia,bo za więcej cycek potrzyma ;D
Podoić,ogarnąć kuchnię,w głos się zachwycić :- o jaka ja fajna dziewczynka!!!jakiego dobrego chleba napiekłam!!! z cebulą i z kapustą kiszoną!chwalę siebie!chwalę!
Bo do uja wafla jak sama siebie nie pochwalę to nikt tego nie zrobi !!!
Dobra samochwało! Zasuwaj do piwnicy i worki z popiołem wytalaszaj na podwórko! I przesiewaj koszykiem/przez koszyk?(jak poprawnie,bo mózg mi się odgramatykował!!!!)
Nasypać,przesiać,wysypać odpady do kubła.Nasypać,przesiać,wysypać odpady do kubła....i tak około godziny.W międzyczasie pali się w piecu,grzeje się woda,grzeje się ziemia.
Ja pierdolę! Ziemia powinna już mieć kiełkujące papryki! Ja pierdolę! Jak ja mogłam zapomnieć!?
Ciul tam-jutro posieję.Wyrośnie też!
A czego ten Chłop się drzeee...??? Phi! Chwali mnie !!!!???? Że ja robocza Maryna jestem ! O kurwa! Wataha wilków w lesie zdechła!!!! Mój Chłop mnie chwali!!!!!
Taaa....pochwalę ja go zaniedługo jak mi kaptura w piecu nie podwiesi,jak mi wieszaka nie umocuje .A oświetlenie z łazienki to najbardziej po terminie. Hehehe...ale on znajdzie i wymówkę i zajęcie.A wiertarki nie pozwoli mi użyć bo to,bo sro! bo to ,bo tamto!!!!! Uchhhhhhhhhhhhhhh!
Nabijałam się,że go zleję na boki tym kijem co kaptur w piecu podpiera.A on odwzajemnił mi te nabijanie się.Śmiał się,że dobrze,że nie mam fiuta,bo by jakaś baba miała przejebane. Phi! Nawet nie wie jak kiedyś chciałam być facetem jak byłam małą dziewczynką.Jak zwykle kiwał palcem i groził mi :noooo! bo jak zdejmę majtki i wleję po gołej dupie.Hehehe...niedawno wymyśliłam,że kobiety powinno się lać! i to fiutem po gołej dupie!!! A jak się z tego zaśmiewamy nieraz! Hahaahahaha...Dobrze mieć ostry jęzor.Nie można wtedy narzekać ,że noże tępe !
Karrrrrrrrrrwwwwwwwwwwwwaaaaaaaaaa! Kiedy ja się nauczę w końcu je sama ostrzyć????????????
Chłop nie ma czasu,a jak ma czas to mu się nie chce.Aja na osełce ni w ząb,bo mam coś z koordynacją ruchową chyba nie tak i za cholerę nie mogę się tego nauczyć choć bardzo,bardzo chcę!!!!
Hehe...Mody mnie chwycił za rękaw i przyciągnął do siebie tak,że gdybym była ciapą to bym leżała na dnie garażu.A wszystko to zrobił po to by mnie soczyście sponiewierać buziakiem z okazji mego święta.
Bachor wredny!Poleruje ten motor jak nawiedzony i obaj z Chłopem mędrkują i politykują .A godzinę temu darli koty o końcówkę do wiertarki wytykając sobie wzajemnie "beztroskość" i kto po kim ma.
Wysiliłam się na krótkie, dobitne :spierdalajcie...
Teraz się zgrywają ze mnie,że ja biegam z taczką.Bo biegam! Obora,taczka,łopata,odpady fasoli-bieg pod dom-ok 100 metrów-ze wzgórka to szybko.Pod dom,wiadro,gorąca woda,wiadro,gorąca woda,wiadro gorąca woda,zlać wodę,bieg pod oborę,wywrotka z pędem do wanny.Tak 4 razy.W międzyczasie odpisywałam na smsy i pisałam je.Zrobiłam pusty przebieg i przed dom zajechałam pustą taczką.Zmmęłam treściwe przekleństwo(zrzeszenie szewców by nie powstydziło się ) i pobiegłam spowrotem. Kury,psy,koty plątały się przed taczką,a koty to mnie eskortowały.Hehehe...myślały,że idę doić- nienażarte pasożyty...Slalom na czas pomiędzy zwierzakami mógł się zakończyć siurowato(nie będę treściwie,więc upiększam),bo przez omijanie psa wjechałam na kamień i taczka chciała dosięgnąć mojej szczęki.Biegłam z górki i właśnie wtedy na pusto.
Ja pierdolę! Bym wreszcie miała proste zęby ;D .Humor mi się poprawił po pomyślunku naprawy szczeny,ale,że nie wyobrażam sobie siebie w protezie to zrobiłam szybki zawrót i pobiegłam po towar.
Karrrrwa!!!!!Obiecałam babci,że będę na 14. A tu jeszcze żarcie zrobić;oddzwonić,bo telefon smyra mnie w kieszeni już któryś raz i jeszcze Chłop mnie spod prysznica wygania,bo go nagle oświeciło zebranie wioskowe na którym MUSI być!Ja pierdolę!Mam na sobie 6 łyżek zaparzonej kawy!!!!! I woda niezbyt ciepła.Yyyyyyycccchhhhhhhhhhhhhhhhhhhh!!!!!!!!!!!!!!!
Babcia już od zmysłów odchodziła czemu mnie jeszcze nie ma(nie dlaczego-tylko czemu ;) ).
Uśmiechnęła się gdy jej przekazałam pozdrowienia od Chłopa,a gdy ucałowałam ją to podniosła głowę z poduszki.Tak dumała co się stało,że mnie nie ma.Herbata ostygła.Przecież chlapnę zimną!Nic mi nie będzie!
Brat wżerał obiad,bratowa krzątała się po kuchni. Ależ on się podnieca tą robotą.Ale jak ja nie umie być w pracy ani ślepy,ani głuchy...Jego córka skakała po mnie.Jasia!Jasia!Jasia! Syszyyyysz?????
Jeju!!!!!!Dobrze,że mam duże bachory!!!!!!
Przyszedł bazyliszek.Znów patrzy na mnie jak na starym zdjęciu.Kurwa! Czy z taką miną wyzionie ducha????Bo jak tak to ja nie piszę się na stypę pożegnalną własnej matki!!!!
Ufffffffffff !!!!!Odpowiedziałam grzecznie zamiast odpierdolić ostro.Super zajebiście!!!Nawet nie musiałam gryźć się w język!
Z bratuchą spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo.Sister przyjechała.Ja pierdolę!Święto kobiet zgoniło wszystkie baby z rodziny! Babcia siedziała i słuchała.Chłonęła! I była taka zadowolona! Wcześniej mnie przywołała,obmacała i wcisnęła mi banknot.Dzięki babciu!W końcu pójdę do fryzjera.Cholera! A może szkoda kasy....? Huragan skurwiel wywiał z bankomatu nawet i to czego w nim nie było.Ale uj tam.Na pytanie bazyliszka skąd bierzemy pieniądze odpowiadam:jak się seksujemy to rano są pieniądze pod materacem.Hahaha.Jak kiedyś na zapytanie co za śmieszny grzejnik odpowiedziałam,że do suszenia kondomów,a to był zwykły dekoracyjny potocznie zwany skarpetkowym.Do dziś mi Chłop to wypomina,że odpyskowałam mamusi,a ja mu odpalam,że tak mnie wychował.Miałam przecie tak mało lat....
"A breszy matwoj wiop" -rzucał nieraz w amoku.Teraz ze śmiechem wspomina te moje brechanie;)
O ja pindolę! Spindalam do wyrka udać,że grzecznie leżę i odpoczywam przed nocną zmianą!!!!
O kurwa! Idzie! Zjebka!
"A ty joptwoj mać!Ty miela spati!!!!A szto ty robisz?????? Bo ja woźmu skinu tobie majtki i po gołej dupie wleju......"
I oczy mu skakały jak dla emotka z gg :D ;D:D
Kazałam mu tłumaczyć co gada,albo po polsku przemawiać ;D
To potoczne rzekomo i rzekomo nie wiem czy mi ktoś to prawilno wytłumaczy ;D
O kurwa!!!!! Ale smród!!!!!Nie,nie z obory.To ten pierdolony rozpuszczalnik.Weź tego Beztroskiego odpędź od tego motoru,bo zaćpa się tym smrodem.
A ja se wody walnę,chleba zjem.Hmmmm....z boczkiem?ze smalcem?z serkiem pleśniowym?z makrelą?
hmmm...szlachta panie-tyle w lodówce!!!!
Jak to mówią:dość buiednie żyć! Smaż matka całe jajko!
....a może herbatka zielona?
A może muzyki posłucham?Wszyscy wybyli do piwnicy "ćpać" i podziwiać wypolerowanego motura to ja posłucham.A tyle czasu myślałam co to za tekst....?A to Leśmian w wykonaniu Swobodnej....
Zajebista nuta.Przeszło mi przedwiosenne odrętwienie i dam radę słuchać muzyki.To jeszcze raz!
Ty przychodzisz do mnie jak noc majowa.....
Kurde! Poprosiłam teściową by mi zdjęcie zrobiła.Ale teraz nie pokaże ;P
Wiem,wiem...wredna,podła bladzina jestem !
Tak mi koleżanka zawsze dogaduje (żartobliwie)
Maułpa kazała pewnie swemu chłopu wysłać mi życzenia.Spapugowała moje (też spapugowane) szczęścia zdrowia pomarańczy niech ci chłop twój nago tańczy.Odżyczyłam mu by też tańczył nago i w dodatku żonglował pomarańczami.Choćby dwoma ;)
Jaki to dureń tę robotę w nocy wydumał????
Jutro się wygniję,bo niedziela.
A gówno! Spakować transport żarła zamrożonego i innych"przydasi".I jak będzie ładna pogoda to koniecznie spacer z psami.Hmmm...chyba skorzystam z zaproszenia poleżenia ;)
Może mi kanapkę do/na kanapy/ę ktoś przyniesie ;)
Dziś mi się nadumało wiele.Czy to z powodu święta miałam dzień do zadumy czy przyszło samo.Tego nawet czort i i Belzebub nie wie,a co dopiero ja!!!
Wczoraj skwapliwie zaplanowałam sobie dzisiejszy dzień.Ujęłam ciut roboty z dzisiaj i wczoraj późnym wieczorem upiekłam chleb i tartę z owocami i budyniem.Ciekawe czy dużo jest takich durni jak ja,że w dniu gdy idą na nocną zmianę naplanują sobie full roboty. No dobra! Jestem dureń,bo o 6 rano będąc jeszcze bez przyodziewku domagam się od Chłopa pyszczyska (tak po swojemu zwiemy buziak,pocałunek).No żeby nie było,że Chłop mój to pierdoła;że nie pamięta ! Pamięta! A jakże! A że poczęstował mnie tylko jednym pyszczyskiem to ja domagałam się jeszcze!jeszcze! i zaszantażowałam go,że jak odmówi to sam będzie doił krowy.Nic nie ma do stracenia,bo za więcej cycek potrzyma ;D
Podoić,ogarnąć kuchnię,w głos się zachwycić :- o jaka ja fajna dziewczynka!!!jakiego dobrego chleba napiekłam!!! z cebulą i z kapustą kiszoną!chwalę siebie!chwalę!
Bo do uja wafla jak sama siebie nie pochwalę to nikt tego nie zrobi !!!
Dobra samochwało! Zasuwaj do piwnicy i worki z popiołem wytalaszaj na podwórko! I przesiewaj koszykiem/przez koszyk?(jak poprawnie,bo mózg mi się odgramatykował!!!!)
Nasypać,przesiać,wysypać odpady do kubła.Nasypać,przesiać,wysypać odpady do kubła....i tak około godziny.W międzyczasie pali się w piecu,grzeje się woda,grzeje się ziemia.
Ja pierdolę! Ziemia powinna już mieć kiełkujące papryki! Ja pierdolę! Jak ja mogłam zapomnieć!?
Ciul tam-jutro posieję.Wyrośnie też!
A czego ten Chłop się drzeee...??? Phi! Chwali mnie !!!!???? Że ja robocza Maryna jestem ! O kurwa! Wataha wilków w lesie zdechła!!!! Mój Chłop mnie chwali!!!!!
Taaa....pochwalę ja go zaniedługo jak mi kaptura w piecu nie podwiesi,jak mi wieszaka nie umocuje .A oświetlenie z łazienki to najbardziej po terminie. Hehehe...ale on znajdzie i wymówkę i zajęcie.A wiertarki nie pozwoli mi użyć bo to,bo sro! bo to ,bo tamto!!!!! Uchhhhhhhhhhhhhhh!
Nabijałam się,że go zleję na boki tym kijem co kaptur w piecu podpiera.A on odwzajemnił mi te nabijanie się.Śmiał się,że dobrze,że nie mam fiuta,bo by jakaś baba miała przejebane. Phi! Nawet nie wie jak kiedyś chciałam być facetem jak byłam małą dziewczynką.Jak zwykle kiwał palcem i groził mi :noooo! bo jak zdejmę majtki i wleję po gołej dupie.Hehehe...niedawno wymyśliłam,że kobiety powinno się lać! i to fiutem po gołej dupie!!! A jak się z tego zaśmiewamy nieraz! Hahaahahaha...Dobrze mieć ostry jęzor.Nie można wtedy narzekać ,że noże tępe !
Karrrrrrrrrrwwwwwwwwwwwwaaaaaaaaaa! Kiedy ja się nauczę w końcu je sama ostrzyć????????????
Chłop nie ma czasu,a jak ma czas to mu się nie chce.Aja na osełce ni w ząb,bo mam coś z koordynacją ruchową chyba nie tak i za cholerę nie mogę się tego nauczyć choć bardzo,bardzo chcę!!!!
Hehe...Mody mnie chwycił za rękaw i przyciągnął do siebie tak,że gdybym była ciapą to bym leżała na dnie garażu.A wszystko to zrobił po to by mnie soczyście sponiewierać buziakiem z okazji mego święta.
Bachor wredny!Poleruje ten motor jak nawiedzony i obaj z Chłopem mędrkują i politykują .A godzinę temu darli koty o końcówkę do wiertarki wytykając sobie wzajemnie "beztroskość" i kto po kim ma.
Wysiliłam się na krótkie, dobitne :spierdalajcie...
Teraz się zgrywają ze mnie,że ja biegam z taczką.Bo biegam! Obora,taczka,łopata,odpady fasoli-bieg pod dom-ok 100 metrów-ze wzgórka to szybko.Pod dom,wiadro,gorąca woda,wiadro,gorąca woda,wiadro gorąca woda,zlać wodę,bieg pod oborę,wywrotka z pędem do wanny.Tak 4 razy.W międzyczasie odpisywałam na smsy i pisałam je.Zrobiłam pusty przebieg i przed dom zajechałam pustą taczką.Zmmęłam treściwe przekleństwo(zrzeszenie szewców by nie powstydziło się ) i pobiegłam spowrotem. Kury,psy,koty plątały się przed taczką,a koty to mnie eskortowały.Hehehe...myślały,że idę doić- nienażarte pasożyty...Slalom na czas pomiędzy zwierzakami mógł się zakończyć siurowato(nie będę treściwie,więc upiększam),bo przez omijanie psa wjechałam na kamień i taczka chciała dosięgnąć mojej szczęki.Biegłam z górki i właśnie wtedy na pusto.
Ja pierdolę! Bym wreszcie miała proste zęby ;D .Humor mi się poprawił po pomyślunku naprawy szczeny,ale,że nie wyobrażam sobie siebie w protezie to zrobiłam szybki zawrót i pobiegłam po towar.
Karrrrwa!!!!!Obiecałam babci,że będę na 14. A tu jeszcze żarcie zrobić;oddzwonić,bo telefon smyra mnie w kieszeni już któryś raz i jeszcze Chłop mnie spod prysznica wygania,bo go nagle oświeciło zebranie wioskowe na którym MUSI być!Ja pierdolę!Mam na sobie 6 łyżek zaparzonej kawy!!!!! I woda niezbyt ciepła.Yyyyyyycccchhhhhhhhhhhhhhhhhhhh!!!!!!!!!!!!!!!
Babcia już od zmysłów odchodziła czemu mnie jeszcze nie ma(nie dlaczego-tylko czemu ;) ).
Uśmiechnęła się gdy jej przekazałam pozdrowienia od Chłopa,a gdy ucałowałam ją to podniosła głowę z poduszki.Tak dumała co się stało,że mnie nie ma.Herbata ostygła.Przecież chlapnę zimną!Nic mi nie będzie!
Brat wżerał obiad,bratowa krzątała się po kuchni. Ależ on się podnieca tą robotą.Ale jak ja nie umie być w pracy ani ślepy,ani głuchy...Jego córka skakała po mnie.Jasia!Jasia!Jasia! Syszyyyysz?????
Jeju!!!!!!Dobrze,że mam duże bachory!!!!!!
Przyszedł bazyliszek.Znów patrzy na mnie jak na starym zdjęciu.Kurwa! Czy z taką miną wyzionie ducha????Bo jak tak to ja nie piszę się na stypę pożegnalną własnej matki!!!!
Ufffffffffff !!!!!Odpowiedziałam grzecznie zamiast odpierdolić ostro.Super zajebiście!!!Nawet nie musiałam gryźć się w język!
Z bratuchą spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo.Sister przyjechała.Ja pierdolę!Święto kobiet zgoniło wszystkie baby z rodziny! Babcia siedziała i słuchała.Chłonęła! I była taka zadowolona! Wcześniej mnie przywołała,obmacała i wcisnęła mi banknot.Dzięki babciu!W końcu pójdę do fryzjera.Cholera! A może szkoda kasy....? Huragan skurwiel wywiał z bankomatu nawet i to czego w nim nie było.Ale uj tam.Na pytanie bazyliszka skąd bierzemy pieniądze odpowiadam:jak się seksujemy to rano są pieniądze pod materacem.Hahaha.Jak kiedyś na zapytanie co za śmieszny grzejnik odpowiedziałam,że do suszenia kondomów,a to był zwykły dekoracyjny potocznie zwany skarpetkowym.Do dziś mi Chłop to wypomina,że odpyskowałam mamusi,a ja mu odpalam,że tak mnie wychował.Miałam przecie tak mało lat....
"A breszy matwoj wiop" -rzucał nieraz w amoku.Teraz ze śmiechem wspomina te moje brechanie;)
O ja pindolę! Spindalam do wyrka udać,że grzecznie leżę i odpoczywam przed nocną zmianą!!!!
O kurwa! Idzie! Zjebka!
"A ty joptwoj mać!Ty miela spati!!!!A szto ty robisz?????? Bo ja woźmu skinu tobie majtki i po gołej dupie wleju......"
I oczy mu skakały jak dla emotka z gg :D ;D:D
Kazałam mu tłumaczyć co gada,albo po polsku przemawiać ;D
To potoczne rzekomo i rzekomo nie wiem czy mi ktoś to prawilno wytłumaczy ;D
O kurwa!!!!! Ale smród!!!!!Nie,nie z obory.To ten pierdolony rozpuszczalnik.Weź tego Beztroskiego odpędź od tego motoru,bo zaćpa się tym smrodem.
A ja se wody walnę,chleba zjem.Hmmmm....z boczkiem?ze smalcem?z serkiem pleśniowym?z makrelą?
hmmm...szlachta panie-tyle w lodówce!!!!
Jak to mówią:dość buiednie żyć! Smaż matka całe jajko!
....a może herbatka zielona?
A może muzyki posłucham?Wszyscy wybyli do piwnicy "ćpać" i podziwiać wypolerowanego motura to ja posłucham.A tyle czasu myślałam co to za tekst....?A to Leśmian w wykonaniu Swobodnej....
Zajebista nuta.Przeszło mi przedwiosenne odrętwienie i dam radę słuchać muzyki.To jeszcze raz!
Ty przychodzisz do mnie jak noc majowa.....
Kurde! Poprosiłam teściową by mi zdjęcie zrobiła.Ale teraz nie pokaże ;P
Wiem,wiem...wredna,podła bladzina jestem !
Tak mi koleżanka zawsze dogaduje (żartobliwie)
Maułpa kazała pewnie swemu chłopu wysłać mi życzenia.Spapugowała moje (też spapugowane) szczęścia zdrowia pomarańczy niech ci chłop twój nago tańczy.Odżyczyłam mu by też tańczył nago i w dodatku żonglował pomarańczami.Choćby dwoma ;)
Jaki to dureń tę robotę w nocy wydumał????
Jutro się wygniję,bo niedziela.
A gówno! Spakować transport żarła zamrożonego i innych"przydasi".I jak będzie ładna pogoda to koniecznie spacer z psami.Hmmm...chyba skorzystam z zaproszenia poleżenia ;)
Może mi kanapkę do/na kanapy/ę ktoś przyniesie ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)