niedziela, 6 lipca 2014

Przez dwa tygodnie...

W/w czas rozpoczęłam w bardzo dziwaczny sposób ;)
A to przytykami koleżanek z pracy,że : ...dziś dzień przytulania... a że jutro dzień seksu
 ;D
Po powrocie do domu na kuchennym stole oczekiwała mnie micha sałaty że śmietaną zrobiona przez Chłopa mego i Szwagra mego.Ponadto zobaczyłam dziwnie błyszczące oczy u panów co było znakiem kontynuowania tutejszej tradycji zwanej "wiankowym" (czyli zakończenie pracy, odebranie roboty i sowite opicie w/w)Jako,że na drugi dzień zaplanowane było bielenie obory szybko poszliśmy spać.
Przez dwa tygodnie codziennie chodziłam szybko spać ;)
Ale i robiłam wiele innych "rzeczy" (że tak rzeknę ;)  )

zbierałam kurki
jadłam poziomki prosto z krzaczka w lesie
słuchałam stukania dzięcioła
cykania świerszczy w trawie
patrzyłam na niebo
patrzyłam na portale pogodowe by "przepowiedzieć" czy będzie padać
niecierpliwie wyglądałam bocianków w gnieździe by stwierdzić że jest ich 3 sztuki młodych
obserwowałam jaskółki budujące gniazdo w w nowej oborze i w garażu
zasypiając słyszałam świergolenie ptaków wszelakich;czasem szelest deszczu w rynnie
jeździłam autem z otwartym szyberdachem  i przy okazji fałszowałam przeokrutnie wraz jakimś DJ co mi "leciał" ze starego kaseciaka
robiłam twaróg
robiłam ser  (o taki)
piekłam drożdżówki czasem chleb
robiłam masło ze śmietany od swoich krów (ziołowo-czosnkowe najlepsze! )
warzywa w ogrodzie wypieliłam tak,że nigdy tak nie było
nasadziłam kwiatów w donice,by teściowa miała zajęcie przestawiać je coraz w inne miejsce ;)
w oknach piwnicznej kuchni samodzielnie zrobiłam moskitiery od wstrętnych much
zaplanowałam przemeblowanie w tejże kuchni
czytałam książki(Poradnik pozytywnego myślenia,I będę żyć, i coś jeszcze(nie pamiętam tytułu ;))
z ironicznym uśmieszkiem patrzyłam na rozpacz Chłopa gdy zepsuł się telewizor
z nieukrywaną radością szybko wyłączałam komputer,gdy z braku wieczornej rozrywki przy TV padała propozycja "idziemy spać"
;D
wkładałam dziurawe skarpety piętą do góry/wyrzucić szkoda,szyć się nie chce,a na robocze mogą być ;)
wkładałam zbyt obszerne spodnie dresowe i z uwag Chłopa wnioskowałam ,że wyglądam jak Sindbad/nie sprawdzałam nawet ;)
robiłam soki i dżemy z truskawek
robiłam soki z kwiatów bzu czarnego/przy okazji nalewkę z  dodatkiem cytryny i arcydzięgla
głaskałam cielęta drażniąc się z Chłopem/on nazywa cielęta Kraśniaki(od ich koloru)  a ja (przekornie) Koźlaki
wspólnie z teściową doglądałyśmy kury siedzącej na jajach
ja pierwsza odkryłam,że już wykluły się kurczęta!!!!
uczestniczyłam w akcji ratunkowej młodych kociąt,które nie potrafiły zejść z dachu starego domu
nazwałam je Kajtki( 2 chłopczyki i 1 dziewczynka)
gadałam z bocianem co przyleciał na dach mego domu/by leciał se srać gdzie indziej ;>
dotrzymałam towarzystwa Chłopu w bardzo niemiłej wizycie u pewnego cwaniaka
jeździłam z Chłopem autem po okolicznych polach i słuchałam jak piał z zachwytu,że nasze zboże najładniejsze w okolicy
leżeliśmy z Chłopem na polnej drodze porośniętej wysoką trawą i wygłupialiśmy się jak małolaty
z premedytacją musiałam wtedy ( i nie tylko wtedy! ) mordować!
...komary,muszki i inne brzęczące plugastwa
rozmawialiśmy o naszym dzieciństwie
Chłop mówił do mnie:"dzieciaku ty mój"
a ja do niego:"tak tatusiu"
rozśmieszał mnie wtedy w dość wyszukany sposób jeśli zważyć powagę sytuacji
grabiłam siano na podmokłej łące
podrzucałam  siano do dmuchawy,a ta dalej w czeluście stodoły
po zmroku chodziłam do ogródka po sałatę i rzodkiewki(świeciłam sobie telefonem) by zjeść spóźnioną kolację
fikałam fikołki radości na trawie gdy Młoda powiadomiła,że zdała najgorszy egzamin jakim jest anatomia
zbierałam zarobkowo kurki by zarobić na opłacenie abonamentów za nasze telefony komórkowe i 2 przeglądy techniczne traktorów
w trakcie zbierania kurek prowadziłam dość długie rozmowy telefoniczne
dałam się namówić na zakupy w taniej odzieży (second hand)
w związku z powyższym zrobiłam ostre wietrzenie szafy polegające na naładowaniu worka ubrań(za luźnych lub nie używanych przeze mnie przez ostatnimi czasy)
gotowałam namiętnie kompoty -jabłko,cytryna,odrobina cukru i mięta-mój ulubiony smak
pojechałam z Chłopem do metropolii wojewódzkiej, by w Media Markt Nie Dla Idiotów kupić nowe TV(kupiliśmy w innym sklepie RTV  ;)  )
pomyłam okna,poprałam firanki,powycierałam,powymiatałam
 jadąc na przyczepie z sianem upatrzyłam na polu drzewo jarzębiny(będzie ekologiczny jarzębiak jesienią)
o poranku Chłop wypatrzył stado dzików
kolejne stado,które przebiegło  przed traktorem(ok 30 sztuk różnej wielkości/wieku)  wywołało moje kolejne zdziwienie-dlaczego nigdy nie spotykamy się w lesie?
w trakcie wędrówek za kurkami wypatrzyłam rumiankowe pole-ale jeszcze nie nazbierałam ;>
nie naprawiłam klik-klak w zlewie
nie poszyłam-drobiazgi,ale kopiec leży do dziś
nie posortowałam słoików i nakrętek
nie zrobiłam inwentaryzacji piwnicy z przetworami i nalewkami
za mało było czasu na tym urlopie ;)))
wszak od 9 czerwca byłam na 2-tygodniowym urlopie wypoczynkowym płatnym...
i jeszcze by się przydało do tych pór ;)
I pomyśleć ,że już 2 tygodnie pracy za mną <szok>

Mini relacja foto z urlopu.











Więcej zdjęć na takie tam pstrykanie  i    z wiejskiego podwórka.






10 komentarzy:

  1. Czyli urlop pracowity strasznie i pelnom gembom. :))) Ze wzruszeniem czytalam o wszystkim, masz takie bogate zycie! Bogate w prace, ale i w milosc, radosc z pracy, spelnienie, umiejetnosc cieszenia sie z drobiazgow, widzenia niezauwazalnych dla innych drobiazgow. Zyjesz pelna piersia, czerpiesz z zycia szczera ucieche. Z Twoich slow przebija nieskonczony optymizm.
    Naprawde przyjemnie sie czyta! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się jak najbardziej optymistycznie patrzeć na świat,ale nie zawsze mi to się udaje.Lubię wnosić w życie innych choćby odrobinę radości mimo,że ktoś pomyśli żem wariatka ;))
      Jak to gdzieś wyczytałam :"Bo trzeba się śmiać,wariatkę grać,szczęśliwą być i z życia drwić"

      Ale miewam też swe gorsze dni,tygodnie,miesiące nawet.Może kiedyś o tym napiszę ...?

      Usuń
  2. To wszystko w ciągu dwóch tygodni tylko? Sporo tego można zrobić, jak się okazuje :)
    I okrasić wypowiedź zdjęciami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja właściwie też jestem dziewczyna ze wsi, co prawda wiele lat temu uciekałam stamtąd jak oparzona, bo wieś przygnębiała, to teraz marzę o powrocie i kto wie, może to zrealizuję...

    OdpowiedzUsuń
  4. moooooje klimaty :)
    Fajnie spędzony aktywnie czas.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja od siedemnastu dni jestem w takim urlopowym kieracie...Końca nie widać, a urlop się kończy...;o)

    OdpowiedzUsuń
  6. Coś wspaniałego, to się nazywa aktywne życie!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziewczyno, jesteś mega!!!! Życzę Ci nieustającego zachwytu tym wszystkim, bo on daje SIŁĘ!

    Do pewnego momentu myślałam sobie ja też..., ja też..., ale tam gdzie Krażniaki Kożlaki to już nie moja bajka...

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak, codzienna nasza babska robota... Nikt jej nie widzi, jeśli jest zrobiona. Za to od razu widać, jeśli nie... Czasem szału dostaję od tej rutyny obrzydłej. Ale wstaje nowy dzień... I jakoś tam idzie :)

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !