O mały włos się nie pokłóciłam dziś z Chłopem.Tzn chodziło o więcej niż o włos,w sumie nawet o warkocz...
A zaczęło się od tego,że poszło o kasę ;P
Opowiadałam Chłopu jak przemiła Pani w banku namawiała mnie na oszczędzanie.Bym po 100 zł odkładała co miesiąc na jakąś tam lokatę,a ja nie chciałam nawet by Pani traciła czas,bo stan konta mówił sama za siebie ;).Chłop głaskał i czochrał cielęta i chyba mnie nie słuchał...?
-Chyba zagram w tego totka-powiedziałam dojąc krowę.
-COOOOOOOO? Ja Ci dam totka! Lepiej sobie kawałek ryby kup to lepiej będzie! Niech no tylko ja znajdę kupon w twoim portfelu!-i tu kiwał mi bardzo groźnie palcem,aż cielęta uciekły wystraszone ;)
-Taaaa....10 złotych nie umie znaleźć w moim portfelu,a kupon podejmuje się zobaczyć-pomyślałam.
-Widzisz jakiego masz głupiego gospodarza-zagaiłam do krasuli -kiedyś miał szansę mieć dużo kasy,a nie skorzystał.
A było to tak...
Pojechaliśmy we troje do pobliskiego miasteczka.Chłop,szwagier i ja.Celu wypadu nie pamiętam,bo był to czas świąt,a ja z racji świąt mam czasami luki w pamięci ;)
Poszliśmy do skrzydlatego dyskontu na drobne zakupy,a że humory nam dopisywały to szaleliśmy na zakupach;)
Wpierw prosiłam by Chłop powoził mnie wózkiem,bo mi nogi bolą od łażenia po tak wielkim sklepie za jedynym chlebem,masłem i czosnkiem.Chłop badawczo na mnie patrzył,a szwagier skwapliwie chciał wykonać moją prośbę.Ale ja wpadłam na ciekawszy pomysł.Zauważyłam ochroniarza,który bacznie nam się przypatrywał.Więc wyszarpnęłam wózek Chłopu i wycedziłam:-ja prowadzę!
W przepastnym wózku już był czosnek,po drodze wrzuciłam chleb.Pan ochroniarz teraz patrzył w całkiem innym kierunku.
-Jaki cwany!-pomyślałam.
-Przepraszam...Mogę coś zapytać...?
-Tak.Słucham.
-Wie pan.Mamy tu taki malutki problem.Nie wie pan czy w bankomacie jest dużo pieniędzy...? Bo my tu zaparkowaliśmy przy samym wejściu i w dodatku tyłem(to ostatnie zmyśliłam na poczekaniu ); i mamy zacny cel,by bankomat we troje wyrwać z posadzki i umieścić w aucie.Jak pan myśli?Czy bankomat zmieści się w bagażniku passata kombi? Bo ja myślę,że upchniemy,a moi panowie mówią że nie da rady....
Spojrzałam na swoich Chłopów.Jednemu oczy latały prawo-lewo-góra-dół ;drugi trzymał się za brzuch by ten nie opadł mu ze śmiechu na posadzkę.Jaką miał minę Pan ochroniarz nawet nie wiem,bo poszłam w kierunku nabiału po masło :)))
Jeszcze jedna akcja się wydarzyła.Spotkaliśmy koleżankę,a ta zajrzała ciekawie mi do wózka i pyta:-A co ty takie małe zakupy zrobiłaś?
-Wiesz...-odpowiedziałam jej w miarę dyskretnie i cicho na tzw "ucho" -Chłop zamyka przede mną lodówkę ,zabrania mi jeść i kupuję tylko tyle ile zjem sama i by mi się nie zepsuło.Wiesz jak to jest...
Patrzyła na mnie zdumiona i zszokowana,a ja strzelałam oczami ze strachu czy Chłop nie idzie.To by było dopiero!!!!
Potem jechaliśmy naszą krajową 19,która biegnie przez nasze miasteczko i przez jego centrum m.in.
Chłop powoził,ja jako pasażer z boku,a zmęczony wrażeniami szwagier z tyłu.Chłop komentował fakt łatania dziury budżetowej przez fotoradary i takowy był tuż przed nami.Z premedytacją pokazałam mu język ! Ooo! Najwyżej będę mieć fotę pamiątkową! Teraz to Chłop się uśmiał.
-Co ci się dziś stało -zapytał śmiejąc się.
-A to,że każdy wie,że pieniądze bierze się z bankomatu i te pieniądze fotoradar może zabrać na mandat!
Uffffff ! Odreagowałam śmiechem.
Pisząc ostatnie 2 wyrazy zastanowiłam się nad ich sensem i doczytałam conieco. Ponoć artysta
komediowy Bill Cosby powiedział kiedyś: „Jeśli potrafisz się śmiać z
ciężkiej sytuacji tzn. że ją przetrwasz”.
Hmmmm....minus w bankomacie,kredyt do spłacania...A bo to pierwszy raz się zdarza?
Hmmmm....2 mandaty za przekroczenie prędkości ...czas przywyknąć lub dostosować się do ograniczeń prędkości.I to akurat chciałabym by się więcej nie zdarzyło!!!
Boooo! Inaczej policjantowi pokażę język,gdy mnie chwyci na "suszarę"(swoją drogą-ciekawe czy bym się odważyła tak twarz w twarz ;D ;D ;D )
Jaska, nie mow, ze nie skorzystaliscie z okazji wyrwania bankomatu ze sciany.
OdpowiedzUsuńDruga taka okazja moze sie w zyciu nie przytrafic :)))
Na razie chodzę do niego grzecznie i patrzam czy mi figi nie pokaże.Bo ten mój bankomat zwykł figę pokazywać ;)
UsuńGłaskam go grzecznie i jak mi cokolwiek da to chowam do portfela i zwiewam w podskokach.
Ale kto wie...kto wie...
Kurczę, taka okazja poszła na marne ;) W trójkę dalibyście radę, a moze pan ochroniarz by Wam pomógł? ;) Fakt, że jeden więcej do podziału, ale trudno.
OdpowiedzUsuńAhhaha. To było jak mawia mój syn, epickie.
OdpowiedzUsuńJuż Cię lubię kobieto :)
Wybitnie spuentowałaś i nawyk gapienia się na zakupy wózku i nadgorliwego ochroniarza ;)
Oooo! Mój syn też tak mówi ;)
OdpowiedzUsuńWariatka!!! :D
OdpowiedzUsuń