sobota, 15 grudnia 2012

Ku pamięci!


Ostatnie moje wspomnienie o Tobie...
...jak biegasz po swoim podwórku w roboczych spodniach uciętych naprędce tuż za kolanem i  ściśniętych paskiem, w poplamionym podkoszulku i usiłujesz pomóc memu Chłopu przy naprawie kombajnu.Przedłużacz,wiertarkę,przecinarkę i komplet kluczy przynosisz w locie i nadzorujesz prace naprawcze.Któż by lepiej się znał niż Ty! Przecież zęby na tym zjadłeś jak mówiłeś sam o sobie.
-Zaraz naprawimy!Nie panikuj!- i zapaliłeś kolejnego papierosa.Biegając od garażu do kombajnu  flirtowałeś ze mną i pokrzykiwałeś do swojej żony,by nie podsłuchiwała.Swymi beztroskimi żartami rozładowałeś napiętą atmosferę jaka powstała w wyniku awarii maszyny i zbliżającej się burzy.
-Chodź się czegoś napijemy.
- A co masz?-żartowałam
-Zależy co chcesz.
Kochanie!Zaraz jedziemy!-krzyknąłeś w głąb domu

I poszedł do domu.Zanim skończyłyśmy pić kawę wyszedł umyty,ogolony i ubrany "do ludzi".
Spodnie na nim wisiały,bo schudł ok 20 kg...

To jednak nie ostatnie wspomnienie...

Mieliśmy odwieźć Młodą na ognisko,które zorganizowała Twoja Młoda. Mój Chłop postanowił,że się wprosimy i my.Przy okazji Chłop wspomniał rozmowę z Tobą,że z żalem powiedziałeś,że: - "jak zwykle będziecie się wybierać nie wiadomo ile i przyjedziecie na ten ostatni raz..."
Pojechaliśmy.Ognisko się paliło i wszyscy siedzieliśmy pod starą kosztelą.Młodzież żartowała ,a Twój syn szturał kijem w ognisku jakby nieobecny...
Martwili się wszyscy o Twoją Młodą,bo pojechała motorem po znajomych,którzy jadąc z daleka na ognisko zabłądzili i nie wiedzieli gdzie są.
Ty polemizowałeś,"że młodzi,że się znajdą,że mają telefony,że nie ma się czego martwić dopóki nic się nie stało,że młoda sobie poradzi"
I za jakiś czas usłyszeliśmy ryk motorów.
Impreza się zaczęła ,a my jako "starostwo" ewakuowaliśmy się do domu.Tam gadaliśmy i gadaliśmy.Syn siedział wciąż przy Tobie i skrupulatnie wykonywał wszystkie Twoje polecenia.Przynosił nam kiełbaski z ogniska,robił kompot,wprowadzał motory do garażu.Przyniósł też zegarek(oczywiście na Twoją prośbę).Kazałeś ten zegarek założyć memu Chłopu a potem mnie.Zapytałeś czy zdajemy sobie sprawę ile kosztował.
-Gdyby był oryginalny to kosztowałby...(i wymieniłeś niebagatelną sumę).Ale to podróba.Młody będzie miał ,by wyrywać dziewczyny-żartowałeś.
Twoja Młoda wniosła smakowicie pachnącą karkówkę.
Obczęstowała wszystkich nas siedzących i postawiła na stole.
-A chuj tam! i ja zjem kawałek!-i wziąłeś dosłownie jeden kęs na widelec.Dyskutowaliście z żoną o konsekwencjach tego czynu,ale dyskusję zakończyłeś żartując,że nawet jedzenia własna żona żałuje.
Siedzieliśmy do późna w nocy gadając o wszystkim i o niczym.Byłeś  zmęczony, a nam się gadało i gadało.Nie pamiętam nawet o czym.Leżałeś na kanapie i prosiłeś byśmy jeszcze nie jechali.Gdy mieliśmy odjeżdżać to obowiązkowe  gadanie przy samochodzie zaliczyliśmy.Tak już u nas było,że mamy sobie wzajemnie tyle do powiedzenia,że wyobrazić się nie da...
***
Pamiętam dokładnie jeszcze jak 2 lub 3 lata temu leżeliśmy na kocu przed domem.Nas 4 dorosłych i 2 kaski motocyklowe.Kaski służyły nam za poduszki pod głowę i coraz sprzeczaliśmy się czyja teraz kolej "do poduszki".Tuje dawały upragniony cień,a sąsiedzi spacerujący leniwie po wsi zaglądali ciekawie na nasze podwórko.A my jak gówniarze chichotaliśmy i żartowaliśmy.Gdy wsiadaliście na motor mocno użyłeś klaksonu i z piskiem odjechałeś.Żona objęła Cię mocno "przez pół". Cała Wasza rodzina "zakochana" w motorach.Szybko zniknęliście za zakrętem...

Wydawali się tacy szczęśliwi...Mimo wszystkich problemów życiowych jakie pokonali...

***
Pamiętam jak w mieście się spotkaliśmy.Zawołałeś  nas do swego nowego samochodu.Siedzieliśmy i gadaliśmy,aż szyby nam pozamarzały i my zmarzliśmy.Zimą to było...
***
Pamiętam jeszcze jak nasze dziewczyny zwiały nam.My zajęci byliśmy oczywiście gadaniem i młodszymi dziećmi,a te na małych rowerach zajechały do odległej ok 2 km wsi.Sześciolatki rzuciły się w oczy sąsiadowi o czym nas poinformował.Całowałeś je wtedy obie,gdy wystraszone przywiozłeś samochodem do domu...
***
Pamiętam jak na kolanach lub na kucka staliśmy przed łóżkiem na którym leżały obecnie pełnoletnie nasze Młode,a wtedy jako niemowlaki.Ty i mój Chłop byliście na rauszu,ale "gugaliście" do dziewczynek i cieszyliście się,że chcą z wami gaworzyć.
***
Pamiętam jak zapraszałeś nas na swoje wesele:
-A żenię się.Nie ładna,ale nie brzydka,ale żenię się.
Chwaliłeś się pieniędzmi co je dostałeś w ramach prezentu od dziadka.Zgubiłeś je na ulicy przed naszym domem.Szczęściem znalazła je teściowa.
Głupio było nam wszystkim,a najbardziej dla mnie.To ja żartowałam z Tobą,że razem zaszalejemy bo mamy kasę od dziadka.No i Chłopa mego urodziny były akurat...
***

...jeszcze mnie jako 17 latkę podwoziłeś do domu,gdy w wiejskiej świetlicy zasiedziałam się z młodszą siostrą do północy.
-Gdyby nie ta lala co z nią wtedy byłem byś chłopie nie miał żony takiej jaką masz-zgrywałeś się z mego Chłopa

***
..już nie będzie się zgrywał i żartował
nie będzie chętnie służył pomocą innym
miał 43 lata...
***

takie życie...
jedni się rodzą
a drudzy odchodzą...
***





Dopisano...
Mieliśmy wspólnie zjeść swojski  chleb z kiszoną kapustą i z żurawiną z pieca chlebowego...
Byłeś ciekawy jego smaku.
Nie zdążyliśmy...
Obiecałam dziś Twojej żonie,że zjemy wspólnie... z nią i z Twymi dziećmi.



5 komentarzy:

  1. współczuję, bardzo...
    ewe

    OdpowiedzUsuń
  2. .....wręcz chce się krzyczeć gdy odchodzi bliska nam osoba...ale piękne jest to ,że zostawiła piękne wspomnienia....

    OdpowiedzUsuń
  3. Krucha, ale masz piękne o Nim wspomnienia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Witaj, Kruszynko, zajrzalam sobie z ciekawosci do Ciebie, a tu cos tak tragicznego!
    Zostane jednak na dluzej, bo czuje w Tobie pokrewna dusze.

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !