sobota, 1 października 2011

Jesienna chandra...?

Zastanawiam się dlaczego właśnie teraz wszyscy są jacyś skwaszeni...?
Koleżanki z pracy bardziej niż zwykle przeżywają swoje problemy,moja teściowa chodzi nabuniona,chłop cały czas narzeka,Młody o 17 kładzie się spać bo zmęczony.
Podobnie jest ze mną...Niby funkcjonuję,bo chodzę normalnie do pracy.W domu jak zwykle coś do roboty też jest .Załatwiam różniaste sprawy w mieście,zobowiązuję się do upieczenia tortu i ciasta na rodzinną uroczystość.Szczerze...?Ale wszystko ni przede mną,ni za mną!
Forum na które zaglądam też owiało jakimś smutkiem-powód opisałam we wcześniejszej notce...
Nie cieszą mnie nawet znalezione wczoraj kasztany,których tak pragnęłam.Jak zwykle włożyłam kilka do kieszeni(skąd ten nawyk?) i pozostałe pozbierałam do torebki.Nie skakałam z radości co powinno być normalne.Ze złością pomyślałam,że jest jesień i za niedługo nastąpi cholerna zima.
Ogólnie mam płaczliwy nastrój i wszystko wokół mnie wk....a!!!
I najgorsze nie wiem jak przełamać ten stan!!!
Może długa rozmowa z córką podniesie mnie na duchu?
Wiem co powie:"Matka! Co ty taka zdołowana!?Ogarnij się kobieto! Toż to nie ty tylko jakiś inny dziwoląg ze mną rozmawia!!!"


No tak dziwolągu...nie użalaj się nad sobą!Będzie dobrze!Ciasto się uda,bigos ugotujesz,zrobisz kilka słoików jabłek.Wieczorem gorąca kąpiel i jutro masz być jak nowonarodzona!!!


Tak jest!Postaram się;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !