piątek, 16 lutego 2018

Dzień legata...

Dzień legata, a jutro jego brata.
To powiedzenie mojej babci, które (nie wiem czemu) utrwaliło się w mej pamięci. Bo legat to  wg słowników poseł,wysłannik lub przedstawiciel. A babci chodziło konkretnie o lenia. Więc przyjmijmy, że legat to przedstawiciel nicnierobienia ;).


   W ostatnią sobotę siedząc przy kuchennym stole z młodym kuzynostwem ze Śląska sączyliśmy południową kawę. I tak sobie rozmawialiśmy o ich pobycie u nas, o ciągle napiętym czasie, o zmęczeniu z powodu ciągłego pośpiechu, z powodu przeziębienia czy te grypy itp. I wspólnie ustaliliśmy ów dzień legata na niedzielę. Oczywiście obgadaliśmy temat regionalizmów białostockich (klik).
W niedzielę młodzi powiadomili nas, że cały dzień przebimbali. No cóż...mogliśmy pochwalić się tym samym.

Jako,że brak snu odczuwaliśmy oboje z Chłopem to po porannych obowiązkach na podwórku i w oborze; po rozpaleniu pieca C.O. czmychnęliśmy do sypialni. Niech komuś do głowy nie przychodzi, że my mieliśmy w głowie jakieś igraszki!!! O NIE!!! Spaliśmy jak zabici tak, że nawet moszczący się w nogach pies nam nie przeszkadzał. Przeszkodził tylko telefon, który Chłop w zapomnieniu zostawił w kieszeni. Szybko przepędziłam z sypialni Chłopa, bo ten rozmawia wrzeszcząc niemożebnie. Sen przerwał mi sen lub wrażenie, że ktoś nade mną stoi...

-Jak mamuśka...? Pospałaś?-zapytał Młody. Miał jeszcze na sobie oznaki niewyspania, ale On tak ma zawsze.
-Która godzina...?
-Zaraz dwunasta mamuśka.

No nieźle myślę sobie...

W kuchni zastałam Dziewczynę Młodego i jej koleżankę obierające ziemniaki. Rozśmieszyło mnie to, bo gościnnie nie wszyscy obierają ziemniaki ;)). W sumie Młody i jego Dziewczyna zadeklarowali się dzień wcześniej, że przygotują obiad.
Sączyłam kawę i rozmawiałam z kolegami Młodego, których to wizyta pokryła się w czasie z wizytą kuzynostawa ze Śląska. A Młody wraz Dziewczyną uwijali się przy produkcji "zawijków" czyli schabu z papryką, ogórkiem konserwowym i serem żółtym. Mój wkład w obiad to było przygotowanie dwóch rodzai kompotu i pozmywanie po obiedzie. Młodzież rozjechała się po obiedzie, a Chłop po prostu wypędził mnie z domu.
-Dość legatowania! To dla twego dobra jak poruszasz się.



Nie powiem, że mnie to jakoś specjalnie uszczęśliwiło, ale siana  nazrzucałam na dwa dni karmienia i pospacerowałam z psem. Jakieś ptasiory ściergoliły wiosennie i przelatywały z drzewa na drzewo. Jakby mi chciały zrobić na złość...A ja chciałam jak najszybciej z kawą i książką umościć się wygodnie w swoim łóżku. Oczywiście wsparta kilkoma poduszeczkami jakbym za chwilę miała się wywrócić. I cały czas jak jakaś mantra powracało mi te legatowanie na myśl. Jakbym miała wyrzuty sumienia...


Poniedziałek postanowiłam zacząć energicznie. Od rana uwijałam się pomiędzy kuchnią, łazienką i kuchnią piwniczną. W tzw międzyczasie biegając na podwórko i w miejsce ważnych wydarzeń (koparka kubot-klik).
Pozmywałam w dwóch kuchniach wszytko co było możliwe, ugotowałam pyszną zupę jarzynowo-grzybową, zrobiłam twaróg, zamroziłam wędliny, których całe mnóstwo naprodukowaliśmy kilka dni temu. W piwnicznej kuchni ugotowałam ziemniaki dla kur i gar jedzenia dla kotowatych. Nastawiłam 2 prania i poskładałam zaległe. Na koniec ugotowałam kisiel, by po powrocie z pracy nie jeść (tzn nie żreć...). Tuż przed wyjściem do pracy dopadł mnie ból głowy.
-To chyba od tego legatowania...-pomyśla zgryźliwie sama o sobie.
W trakcie pracy do kolekcji pojawił się ból gardła, migdała i ucha. Dało o sobie znać przechodzone do pracy przeziębienie...
I we wtorek werdykt lekarza przedłużył moje legatowanie. L4...
Gdy oznajmiłam w domu to usłyszałam momrotanie teściowej, że "znów legat będzie spał"...
Chłop odrzekł, że "w końcu dobrze odpoczniesz i porządnie wykurujesz się".
Nawet wtedy, przy złym samopoczuciu chciałam na wiele decybeli puścić piosenkę z Akademii Pana Kleksa "Na tapczanie siedzi leń". Ale uznałam to za niewłaściwe, bo moja teściowa z tych co szydery i ironii nie rozumie.


Także był dzień legata, potem jego brata, potem jego bratowej itd. itp.
Chłop mnie pilnował, bym jak najwięcej spała. Coraz to zaglądał do sypialni i zabierał mi z rąk czytaną książkę. Nieraz musiałam go przywoływać do porządku, że nie mogę ciągle spać!!!!
Spałam, czytałam, surfowałam po internecie, jadłam, piłam herbatki, robiłam inhalacje.Kontaktowałam się z koleżankami z pracy i innymi znajomymi. Nie wiem jak teściowej serce z żalu nie pękło czy wątroba nie zgniła. Bo przecież kobieta na wsi nie może leżeć, czytać czy inne byle-jakie rzeczy robić!!!!
Byle-jakie znaczy nieproduktywne- tłumacząc z języka wioskowego na język normalny ;).
W sumie w tym czasie mogłam rozliczyć podatek i takie tam inne domowe zajęcia. Ale co wyleżałam się i wyspałam TO MOJE! I mam nadzieję, że grypa czy przeziębienie (jak zwał tak zwał, ale upierdliwe!!!) nie powróci.



W sumie to babcia miała rację mówiąc, że "dziś dzień legata, a jutro jego brata". Bo legat jednodniowy to nie legat.




8 komentarzy:

  1. "... przechodzone do pracy przeziębienie..." - znam ja takich chojrakow, co to MUSZA do pracy, bo cos tam. Jeden grype przechodzil do pracy, co zakonczylo sie ciezkim zapaleniem osierdzia i bez mala zgonem. Z grypa nie ma zartow, a zdrowie ma sie jedno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja taki głupek jestem...

      Usuń
    2. Ja zna(ła)m taką, co zmarła na powikłania po grypie.

      Usuń
    3. Jak umierać to młodo i z ironią na ustach ;D ;D ;D

      Usuń
    4. No to my już nie zdążymy. Młodo.
      :)

      Usuń
    5. E tamm...
      Podrychtują nas i będzie młodo. Zmarszczki można rozprasować, bo po śmierci dupa nie wierci i piekło nie już będzie.
      W sumie z piekła człek się wtedy wyzwala ...

      Usuń
  2. A może ten "legat" wziął się od "leżenia"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zalegać na łóżku...?
      Zawiły też nasz język ;))

      Usuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !