-5 grudnia jest rocznica... :)
Gdy usłyszałam to pierwszy raz nie miałam pojęcia o co jej chodzi.
Bo kto by pomyślał, że to taka ważna rocznica!
Pierwsza rocznica ślubu z wózkiem widłowym! ;)
Jeśli komuś się wydaje, że to takie wspaniałe, łatwe itp. to proponuję zatrudnić się w mojej firmie na moim stanowisku. Do opanowania jest wózek widłowy wyposażony w tablet z systemem MFG. Zdarza się, że z powodu braku obsady wózkowy obsługuje dodatkowy komputer (stacjonarny) z drukarką (wprowadza i drukuje stany magazynowe).
W takich momentach ironicznie mówię, że wskazane jest zacewnikować się przed pójściem do pracy.
Dziś o 22 zacznę pracę na 3 zmianę. Tak samo jak rok temu, z tymże moja wiedza i umiejętności są nieporównywalnie inne. Teraz ja jestem "nauczycielem" lub/i "koordynatorem".
Dużo można by opowiadać na temat tej pracy.Słodko nie jest i kokosów nie mam jeśli chodzi o zarobki. Ale praca podoba mi się i wiem, że wykonuję ją dobrze.
Podobne warunki jazdy będą dziś bowiem z nieba leci białe gówno z deszczem.
A świętować będę na słodko. Zakupiłam torbę cukierków, by poczęstować nimi współpracowników. Mam nadzieję, że uda się spokojnie wypić kawę i osłodzić sobie tę rocznicę ;)
Tu było o początkach (klik).


Gratulacje. Kilka razy jechałem wózkiem widłowym elektrycznym i wiem że łatwo nie jest.
OdpowiedzUsuńE tam...To jest proste. Pod warunkiem, że jedziesz prosto ;)).
UsuńOsobiście wolę wózki elektryczne, bo nie czuje się smrodu spalin.
Mankamentem elektrycznych są stare i krótko "trzymające" baterie.
Ten był< nowy, serwisowany i zamiast kierownicy miał taki drążek którym się trzeba było nakręcić żeby zmienić tor jazdy. :D
UsuńNowy wózek!!! Aż pozazdrościłam! W mojej firmie nie zapowiada się takie wydarzenie. Niektóre wózki są z przebiegiem ok 22000 mth. Ten, którym jeżdżę ma ok 11000.
UsuńJa w ogole boje sie maszyn, cud ze auto ogarniam, choc z ledwoscia. Chyba nie nadaje sie do cywilizacji.
OdpowiedzUsuńGratulacje, Jasia :*
Też wolałabym żyć w jakimś dzikim plemieniu, które nie zna pieniędzy...Ale cóż...
UsuńUwielbiam patrzeć na pracujące maszyny. Koparki,dźwigi, traktory z "przystawkami", kombajny itp..
Chłop obiecał mi,że nauczy mnie "powozić" kombajnem i używać ładowacza czołowego w traktorze;D.
Moje rocznicowe gratulacje!
OdpowiedzUsuńPrzyjęte!
UsuńAż zapomniałam, że to Twój blog jest :))))
OdpowiedzUsuńPamiętam dobrze Twój post i o Twoich początkach na wózku widłowym.
Gratulacje zatem i dalszej owocnej współpracy z rzeczonym sprzętem Tobie życzę :)))
Ten sprzęt potocznie nazywam "konikiem" ;).
UsuńBo czyż nie ładniej brzmi, że jeżdżę konikiem?
;))
Tak, pewnie, że ładniej brzmi :)) Tak romantycznie hehe ;)
UsuńPodziwiam Twój kunszt w opanowaniu maszyny!
OdpowiedzUsuńI wogóle...
Imponuje mi Twoje zajęcie, bo lubię duże i sensownie zaprojektowane maszyny a nie miałam okazji spróbować...
Pozdrawiam serdecznie :)
To nie są tak duże maszyny, a w całym "kunszcie" najważniejsze jest bezpieczeństwo i co się z tym wiąże wyobraźnia, która jest często ważniejsza od wiedzy.
UsuńPozdrawiam!
Zaglądam i zaglądam do Ciebie i w końcu się doczekałam.Fajnie ze znów piszesz.Podziwiam umiejętność opanowania takiego pojazdu,zawsze wydawało mi sie,ze to tylko mężczyzni potrafią.
OdpowiedzUsuń