poniedziałek, 1 maja 2017

Źle ze mną.

A nawet bardzo źle!
W sobotę spadłam ze schodów.
Nagromadziłam sobie pracy w kuchni. Wszystko dlatego, że w piątek po powrocie z pracy miałam lenia. W sobotę gotowałam galaretę, robiłam chleb i ciasto drożdżowe. Pieczenie w piecu kaflowym opalanym drzewem. Przygotowałam mięso na niedzielny obiad, sałatki na lekką kolację, odkurzałam i myłam podłogi. Po zakończeniu wymienionych prac obiecałam Chłopu pomoc przy załadowaniu obornika. Ale przed tym sprawdziłam czy galareta jest zimna i czy przypadkiem już nie zastyga. Garnek był wystawiony na schody przed domem. Podniosłam pokrywkę i uznałam, że to co w garnku jest jeszcze dość ciepłe. Nakryłam pokrywkę i odwróciłam się i ... runęłam. Wylądowałam na swej przepięknej terakocie. Nogi na schodach (czyli w górze), a ręce na terakocie werandy i dupa jakoś-takoś w górze. Zaklęłam tak siarczyście, że nie wiem jak balkon nie urwał się i nie spadł na moją nieszczęsną głowę ... ale szybciej wstałam niż upadłam i prawie normalnie poszłam w kierunku obory. Po drodze czułam ból piszczeli obu kończyn i zrobiłam wstępne oględziny. Na jednej nodze odbiły się 3 ranty schodów z terakoty; a na drugiej dwa. Jedno niewielkie otarcie i opuchnięte kolano i lekki ból dłoni (oparłam się padając). Chłop zripostował, że karoseria cała, więc nie jest źle. Córka (studentka medycyny 4 roku) nakazała robić okłady z lodu.
-Taaaa....chyba ze śmietankowego bambino w czekoladzie...
-Z lodu mamo, a nie z lodów!!!!!
-Skąd ci lodu wezmę? Zima już minęła, a w zamrażarce nie ma. Ważniejsze jest to, że  nie mogę nijak zrozumieć jak w taki bezsensowny sposób upadłam???? Rozmyślania i dywagacje na ten temat zaprzątnęły mi głowę.
Zastanawiam się nad tym do tych pór...


Jak można stojąc na drugim stopniu (chyba...) odwrócić się i przewrócić się...?
NO JAK???


Przeze mnie jedna z naszych krów została niewydojona w niedzielę wieczorem.
Jak to się stało, że orzekłam Chłopu, że już wszystkie wydojone to naprawdę nie wiem!
 Albo mi upadek zaszkodził, albo odór obornika, albo nie wiem co...
Tzn. domyślam się...


Przeze mnie woda w bojlerze była niezbyt ciepła dziś rano.
Chłop wysłał mnie, by zamknąć podwiew i szyber w piecu c.o. i przestawić sterownik pompki c.o.
Podwiew zamknęłam, sterownik przestawiłam, a szyber został otwarty...i ciepło poszło sobie...
W sumie mogę złożyć winę na Chłopa, że mnie wysłał zamiast sam iść; ale już nie miałam argumentów na swoją obronę.

Po prostu źle ze mną...

Chyba spełnia się teoria mego Chłopa, który kilka lat temu wysnuł taką opowieść:
" Jadę ja przez sąsiednią wieś i widzę, że jakaś zgarbiona staruszka chodzi. Przyglądam się uważniej i patrzę, patrzę... a to starość mojej Jaśki! Kurcze! Jak ona już blisko jest!"

Wtedy było mi do śmiechu.
Teraz ...?


Poniższe zdjęcia też dowodzą prawdziwości moich powyższych wywodów.

Niedziela godz 19.55

Poniedziałek godz. 20.15
 W niedzielę nie miałam ładowarki i na ostatniej energii baterii zrobiłam zdjęcie.
Dziś miałam wyjętą baterię (była w ładowarce), wyjętą kartę pamięci (była w laptopie). Zanim zabiegłam z podwórka, złożyłam aparat i znów zabiegłam na podwórko spektakl na niebie mijał.
Chłop z daleka skandował, bym szybciej biegła, a ja po prostu nie mogłam, bo z pośpiechu mogły mi się cycki urwać! Na szczęście mam jeszcze pomiędzy cyckami wisiorek, a nie pępek ;)) !!!

Trzeba iść zamknąć drzwi na klucz, by cichcem starucha nie wlazła. Może ominie mój dom i pójdzie dalej...?
;))

11 komentarzy:

  1. Jaska, trzeba sie nauczyc zyc wolniej i ostrozniej. Po moim upadku przed dwoma laty, kiedy to na dluzej popsulam sobie kolano i grozila mi operacja na lakotke, teraz nauczylam sie stapac jak kot, nie skakac i chodzic znacznie wolniej.
    Nie ma zartow.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najgorsze jest to, że ja właśnie idąc wolno upadłam.O!

      Usuń
  2. Nareszcie ktoś napisał całą prawdę o bieganiu!!! Za Chiny Ludowe nie zaryzykuję urwania cycków! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie! Tym bardziej, że pomiędzy cyckami wisiorek, a nie pępek!

      Usuń
  3. Grawitacja, ot co ;) Albo jakiś chochlik dowcip Ci zrobił ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to grawitacja to bym między cyckami pępek miała ;D

      Usuń
  4. O staruszce swietne! :)
    Poczytalam, zdjecia obejrzalam, jeszcze bede tu wracac :)

    OdpowiedzUsuń
  5. generalnie u mnie zmywarka jest wynikiem nie widzenia naczyń podczas zmywania ręcznego. A bieganie to złoooooooooo
    pozdrawiam jesiennie - Dośka

    OdpowiedzUsuń
  6. oglądałam twój ogrodowski , koniecznie musimy się spotkać !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja (tępy chłop) myślałem, że na wsi, to żyje się powolusieńku i nie nerwowo, za to w mieście pośpiech i larum grają na każdym rogu.
    jak czytam - znowu mi się wydawało, że myślałem... a ja nie myślałem wcale, tylko zdawało mi się.
    z tymi cyckami, to nie poradzę - natura nie obdarzyła, a mądrzyć się nie zamierzam w swojej ignorancji (poważnie pomaga wisiorek pomiędzy?)

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !