sobota, 25 marca 2017

Będziesz stała przez cały rok.

Były już normalne nocne ciemności, gdy szłam z podwórka (domostwo dzieli droga asfaltowa).
Odruchowo spojrzałam w kierunku swej lewej.
-JEST! KURDE JEST! PRZYLECIAŁ!!! HURA!!!
-Co takiego?-zapytała mnie teściowa siedząca na ławce przed domem.
-No jak to co?! Bocian przeleciał! Patrz! Stoi na gnieździe!
-Oooo...Pierwszy bocian. To będziesz stała przez cały rok...-odpowiedziała teściowa.
-Mogę stać, mogę chodzić, ale najważniejsze, że bocian przyleciał!!!

Pobiegłam co sił  w moich zmęczonych nogach po aparat fotograficzny. Przecież tak ważne wydarzenie trzeba zarejestrować!!!
Potem pobiegłam zobaczyć bociana. Jednocześnie drażnił mnie fakt, że bocian może odlecieć w każdej chwili. A, że miałam z sobą towarzysza na smyczy to bieg nie był łatwy. W jednym ręku aparat, który przygotowywałam do "pstryknięcia"; a  w drugim ręku smycz z psem, który dostał szału do zabawy i biegł wraz ze mną jednocześnie podskakując i bawiąc się smyczą. Biegnąc zaczepiłam się o coś miękkiego i o mało nie rozłożyłam się na chodniku jak rozjechana żaba...
Ta myśl mnie rozbawiła i od razu pomyślałam sobie:
-Oj miałby bardzo długo bociek co  jeść! Bo taką wielką żabę skonsumować... ;)

Będąc już blisko włączyłam aparat i pstryknęłam raz i drugi. Efekt bardzo, bardzo niezadowalający. Ponadto pies zaczął się niecierpliwić, bo nie lubi jakichkolwiek czynności związanych z robieniem zdjęć. Musiałam uspokajać psa i kombinować z ustawieniami co nie było łatwe z uwagi na zmarznięte dłonie. Gdy już ugłaskałam psa, a smycz założyłam tak, by mieć wolne ręce zaczęłam kombinować z ustawieniami aparatu bocian popatrzył i podumał i z gracją odleciał. A ja zostałam z psem, apartem w ręku i dowodem rzeczowym jaki jest widoczny po lewej stronie ;).


Płakać z tego powodu nie będę, bo jeszcze będą okazje do fotografowania (moich bocianów-klik).

W drodze powrotnej zauważyłam, że to coś o co się potknęłam to była olbrzymia ropucha. Brrrrrr....
-Nie chciałabym jej rozdeptać-pomyślałam tylko.
-Niech bocian się z nią rozprawi....
Pies dystyngowanie ominął ropuchę. Widać i dla niego nie po drodze z tym stworzeniem ;).


-A wiesz....-zagaiła teściowa, gdy wróciliśmy pod dom-wczoraj w radiu Simona Kossak opowiadała o bocianach. Mówiła, że pierwszy przylatuje zawsze bocian, a potem dopiero bocianicha. A bywa i tak, że bocianichi bijo się. Ale ta Simona gadała, że nie bijo się o bociana, a o gniazdo. I ta bocianicha co wygra zostaje partnerką bociana***.
-A wiesz, że ja taką scenę widziałam. Ale nie mogłam zrozumieć o co chodzi w tej bijatyce. Dwa bociany biją się, a jeden stoi i patrzy. Teraz już rozumiem...

To zdarzenie zaobserwowałam rok temu po przylocie mego bociana(klik). Niestety, nie miałam przy sobie sprzętu, by zrobić zdjęcia lub nagrać...  ;/
A pierwszy bocian rok temu był 7 kwietnia (klik)
W tym roku zobaczyłam bociana po raz pierwszy 22 marca (zbrakło czasu i weny, by pisać na gorąco ;) )

A to bocianie widoki z  czerwca 2016.

Widok z przybliżenia tuż przed przejściem przez drogę asfaltową.
Widok w trakcie przechodzenia przez drogę.
Tuż przy gnieździe.

Zbliżenie. Bocian porządkuje gniazdo lub otula jaja...?

I oczekuje na bocianową,która zapewne poleciała na łowy.

30.07.2016. godz20.50
Oboje pilnują bocianiętek.

Dlaczego lubię bociany?
Bo tak? ;)
Dla mnie jest to naturalny symbol walki o przetrwanie. Lecą tak daleko. Po co i dlaczego? Różne są teorie, ale ja nie zagłębiam się w to.Wiem, że wykorzystują dogodności natury takie jak wznoszące prądy powietrzne. Wiem, że wyrzucają z gniazd jaja lub nawet słabe potomstwo. Nieraz żartowałam, że wyrzucanie jej to naturalna antykoncepcja, a wyrzucanie piskląt to naturalna selekcja dająca większe szanse dla silniejszych (to już stwierdzenie).

No cóż...Czeka mnie nieszczęśliwy rok, bo pierwszego bociana widziałam stojącego na gnieździe ;). Trudnoświetnie! Przeboleję! W poprzednim roku pierwszy bocian był siedząco-klekoczący i jestem, żyję i mam się dobrze (chyba?!...bo zawsze może być lepiej). Klęsk nie było,urodzaj  na polach względny, a w oborze wręcz wspaniały. Pieniądze rzecz nabyta w drodze ciężkiej pracy lub tyrania (oczywiście są jeszcze inne sposoby pozyskania pieniędzy, ale to nie dla mnie) i są po to, by je wydawać. Więc skąd dziw, że ich nie ma?;D

Żartujemy ostatnio, że bocian nam przyniósł trzecie dziecko. A jest nim adoptowany pies ( o tym kiedyś w przyszłości postaram się napisać).
A o przynoszeniu dzieci przez bociana pisałam w 2012-klik.
Mam nadzieję, że bociany  będą mi towarzyszyć i pozwolą się fotografować.
Są bardzo fotogeniczne (klik)
Ciekawostki bocianie w ludowych wyobrażeniach (klik)




***słownictwo oryginalne-jak zasłyszane tak napisane ;)

8 komentarzy:

  1. Zazdroszczę Ci tych bocianów i całego otoczenia, mimo że nie widzę związku między bocianem a rocznym staniem. Na baczność masz tkwić przed tą teściową, czy jak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Phi!
      Jeszcze czego!

      To takie ludowe przepowiednie,ale zapewniam,że są jeszcze bardziej dziwne(te przepowiednie)!

      Usuń
  2. Ja aktualnie jestem na Białorusi i widzę tylko puste gniazda :( Dzisiaj nawet śniegiem posypało...
    Pozdrawiam :)
    Zosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oooooo!!! Jak miło! :))

      Chyba ten śnieg z Białorusi przygnało do nas, bo w nocy poprószyło chwilę, ale ślad nie pozostał. I dobrze!

      Usuń
  3. I tym śniegiem sypnęliście w naszą stronę, żeby przykro nie było, bo rano lekki mrozik na szybie samochodu był. A dzisiaj wstaliśmy z Moim skoro świt, bo wedle czasu zimowego 4.30 ;/
    A z tym bocianem to co cho, bo nie znam tych przepowiedni? Pierwszego w tym roku z pociągu na polu widzialam ;)
    Powodzenia w fotografowaniu Twoich boćków :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boćki fotogeniczne, ale sprzętu mi potrzeba.
      Mróz "normalnie" w maju bywa,więc teraz nie dziw ;))

      Usuń
  4. Bociany zawsze kojarzyły mi się z naszą polską ziemią, na równi z orłem białym.
    Zabawnie, a zarazem bardzo ciekawie opisałaś tą chwilę przylotu boćka. Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń
  5. Bociany hmmm nigdy się and nimi nie zastanawiałam, może dlatego, ze nie mam ich tak blisko, miasto to dżungla, ale niestety betonowa i tak piękna zjawisko jak bocian, by się w niej nie utrzymało ... ale fakt są piękne, takie dostojne i zawsze tak dumnie kroczą (słyszałam, że wcale nie jedzą żab)... Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !