Zazwyczaj zbywam to żartem,ale zaczyna we mnie kipieć i czekam momentu aż się nie powstrzymam i wybuchnę!
Ale zacznę od początku...
Kilka dni temu w pracy zrobiłam dobry uczynek.Zajęcie kilkuminutowe,ale nikomu się nie chciało tego zrobić.Zaanonsowałam koleżankom,że to co odwlekane to już przez mnie zrobione.
-Daj tobie zdorowie i sobacze nóżki-odpowiedziała jedna w tutejszym chachłackim narzeczu .
-A ja Ci życzę ,żebyś Kacperka urodziła!-odpowiedziała druga.
-No,no,no!Nie przyjmuję takich życzeń-odpowiedziałam z miną wyrażającą moje niezadowolenie ;/
Często żartujemy,ale te żarty przestają mnie bawić ...
I żeby to tylko ten jeden incydent,ale nie!
Napotkana znajoma pyta:
-Jak tam dzieci sobie radzą z dala od domu?
Odpowiadam i opowiadam jednocześnie o szkołach i o internatach moich Młodych.
-No to wam teraz nic nie zostało jak zrobić sobie trzecie dziecko.Duży dom,sami jesteście,a wtedy byłoby weselej.Pustkę spowodowaną wybyciem dzieci do szkół byście mieli zapełnioną.
NOOOOO!Zbaraniałam,zowczałam i dostałam wytrzeszczu obu oczu!
Grzecznie odpowiedziałam:
-Ale ja wcale,a to wcale się nie nudzę ani nie czuję żadnej samotności.Tak samo jest z moim Chłopem i teściową!
Odwiedza nas znajoma z dwójką rocznych bliźniąt.Urocze łobuzy.Jeden z nich jest chrześniakiem mojej Młodej.Młoda uwielbia dzieci i marzy,by mieć bliźnięta.
-A jaki on słodziutki mamo!Popatrz jak się śmieje do mnie!-woła zachwycona.
Zagaduję,zabawiam itd..ale jakiegoś szczególnego zachwytu typu "ochy' i 'achy' nie umiem okazać.
-Mamo!zróbcie sobie takiego-śmieje się córka.Argumentuje,że oboje z bratem by pomagali ,a ja przy dziecku uspokoiłabym swoje nerwy(co to nieraz na nich pożytkuję!)
-Dochód nasz skromny też chcesz podzielić na was troje?Zastrzegam,że pampersy zabiorą więcej kasy niż Ci się wydaje,a na ubrania wydam o wiele więcej bo dziecko rośnie.
-No tak...-mówi skapitulowana Młoda.
Przechodzący sąsiedzi nieraz żartują,że bocian coś nam przyniesie jeszcze ;>
Bociany bowiem upatrzyły sobie nasz dom jako punkt obserwacyjny.A może chcą zrobić gniazdo ...?
Przy okazji tematu przypomina mi się moja dawna koleżanka z pracy.Pracowała razem ze mną i mieszkała w hotelu pracowniczym.Mąż mieszkał w odległej o ok 50 km miejscowości zajmując się gospodarstwem rolnym.Koleżanka bardzo pragnęła dziecka i często o tym opowiadała.Z czasem zaczęła mówić o swoich obawach co do posiadania potomstwa.Pamiętam jak z okazji imienin złożyłam jej życzenia..."Zdrowia,szczęścia i co tam sobie jeszcze zamarzysz.I przede wszystkim zdrowego dzidziusia jak najszybciej." Na moje życzenia koleżanka zalała się łzami,a ja czułam się bardzo głupio...bo pomyślałam,że te moje życzenia przyjmie z radością. Odtąd jestem bardzo powściągliwa w ich składaniu.
Tak więc...
Dobrego wiele Wam życzę ;)))
A niech tam przynosi, byle sąsiadom i tym życzącym :D
OdpowiedzUsuńJak mnie to wkurwia....
No to sobie wyobraź, jak mnie wszyscy pod kołdrę zaglądają... pytając nachalnie kiedy, albo dlaczego...
OdpowiedzUsuńHmmm...czy w takim przypadku wypada puścić siarczystego bąka...?
OdpowiedzUsuńhahahahahaha....
Kruszynka, fajna z Ciebie babko. A to bocian przynosi dzieci, a ja myślałam, że znajduje sie je w kapuście
OdpowiedzUsuńNo tak! Życzenia...jak ja mogłam o tym zapomnieć. Mnie nawet cyganka ostatnio dopadła i mi w ciągu roku dzieci wywróżyła...ehhh boszszsz!!!!
OdpowiedzUsuń