Widzę jednak,że to były czcze obietnice ;). Powód !? Bardzo prosty!O osobach,które znam wirtualnie myślę w realu.Ale jak nie pomyślisz o prowadzącym świetnego bloga fotograficznego,gdy widzisz babę żniwną ;) Na ową babę żniwną trafiłam przypadkowo na forum kulinarnym, by potem obejrzeć ją "u źródła"
Baba żniwna na WŻ
Chłop i baba ...u Grzegorza
Ponadto mam swoją babę :D
Moja baba ;)
Babę swoją pozyskałam w bardzo spontaniczny sposób.Z Chłopem robiliśmy foty naszym zwierzakom,gdy grupa rowerzystów zatrzymała się,by zagadnąć o niecodzienny widok jakim są beztrosko brykające cielęta przy swoich matkach.Ponadto rowerzyści mieli w planach obejrzeć bunkry, a nie mieli pojęcia gdzie ich szukać.Chłop zaproponował właściwą osobę czyli mnie.I dzięki temu,że miałam spontaniczną przejażdżkę rowerową mam babę żniwną i nowe kontakty realno-wirtualne ( oczywiście wymieniliśmy się adresami email).
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jednak sednem mego pomieszania z poplątaniem było spotkanie kilku osób,które znają się z pewnego forum( a niektóre z pewnych-chodzi o liczbę mnogą).Czyż real nie pomieszał się z życiem wirtualnym?
Pomieszał się!
Spotkanie było planowane od dość dawna i miejsca spotkań były planowane różne.Osób miało być ok 15.Bardzo chciałam być na tym spotkaniu, a martwiłam się ,że jak zwykle coś wypadnie i wytężając swoje szare komórki obmyśliłam je na Podlasiu w pobliskiej agroturystyce. Pomysł spontaniczny,ale bardzo korzystny dla mnie.Myślę jednak,że nikt nie posądził mnie o egoistyczne myślenie ;).Z agroturystyki zrezygnowaliśmy na konto pobytu na moim "ranczo"'
Co mogę napisać o spotkaniu...? A to ,że było nas razem sztuk 8.Była 65-latka i 25-latka i zdecydowana większość w wieku około moim.Przyjechały z różnych stron Polski i nie tylko z Polski! Radość ze spotkania była niesamowita.Była to radość połączona z ciekawością.Można powiedzieć ,że byłyśmy w stanie euforii i ekstazy.Rozmowy były bardzo długie i poważne oraz lapidarne i chaotyczne. O wszystkim i o niczym.Prawdziwe Polek nocne rozmowy ...Śmiech pomieszany ze łzami wzruszenia...Wszystko to uświetniło pieczenie chleba i babki ziemniaczanej w piecu kaflowym;krojenie gruszek do suszenia nad piecem(i ich podjadanie :D);ubijanie masła z wiejskiej śmietany;gotowanie bogracza;spacer do lasu i gotowanie i suszenie plonów z lasu i kilka innych typowo babskich spraw.Koty i psy zostały wygłaskane na zapas :)
Dla mnie to spotkanie dało wiele! Utwierdziłam się w przekonaniu,że są ludzie tak samo zwariowani jak ja,podobnie rezolutni i całkowicie obiektywni.Ludzie,którzy potrafią uszanować inność.Nie będę się tu rozpisywać szczegółowo ,bo nie o to chodzi.
Po prostu dziękuję dziewczyny!!!
Ponadto hymnem tego spotkania jest dla mnie Fiolka
Śpiewam sobie na głos mimo późnej pory i mam ochotę wznieść toast wódką cytrynową!
NA S'DROFIE!!!!
Jej... to już tydzień minął...
OdpowiedzUsuńDzięki za to spotkanie...
Jaśka I love U :*
OdpowiedzUsuńNa S'droffie :) Cytrynówką a co!
Kofam Cię !
OdpowiedzUsuńMoja 90 letnia Ciocia bardzo była ciekawa spotkania, właśnie skończyłam rozmawiać z Nią przez telefon, oczywiście musiałam jej poopowiadać jak było fajniście. Dzięki Jasiu! Rzymianka
Aaaaa Jaśka :*** Było cudownie, Ty jesteś cudowna, kochana i taka... no swoja babka :)
OdpowiedzUsuńBuziaki
Ciacho
Cieszę się ,że nie ciekłam w ostatniej chwili, a były takie plany jeszcze w Warszawie...
OdpowiedzUsuńEwe
fajnie że Wam spotkanie się tak udało..pozdrawiam
OdpowiedzUsuńSzkoda, że czas tak szybko mija, te dwa dni to było mgnienie. Dzięki, było cudnie :)
OdpowiedzUsuńophrys