niedziela, 17 stycznia 2016

O niedzielnej lekkości bytu (czyt. pełnej wrażeń!) i czy wszyscy wokół mają głupawkę i czy do trzech razy sztuka? ;)

Chyba każdy człowiek pracujący zawodowo oczekuje niedzieli...!?
I chyba nie mylę się.
Chyba,że ktoś oczekuje soboty i niedzieli ;)
Dla mnie bardziej oczekiwana jest niedziela z racji że zarówno i w sobotę i w niedzielę mam podobne obowiązki ;)

Dziś dzień rozpoczęłam ok 6 i jakoś w tym czasie robiłam zimowe  zdjęcia (o tutaj!)
Potem zajrzałam do kotłowni,pogadałam ze swoją kocią ferajną.W trakcie wybierania popiołu z popielnika obserwowałam jak chrupią swoje kocie chrupki,a gdy potem w piecu wesoło trzaskał ogień patrzyłam i słuchałam jak błogo mruczą.
Potem zajęłam się codziennością,czyli parzeniem herbaty,zdejmowaniem suchego prania z kaloryferów i wywieszeniem następnego,szperaniem  w internecie,słuchaniem regionalnego radia i przygotowaniem śniadanio-obiadu czyli tzw śniadanie z obiadem za jednym zasiadem :)
Upichciałam roladki ze schabu z suszonymi pomidorami z oleju w sosie śmietanowo-cebulowym.Do tego surówka z "kapusty z Pekinu",papryki z przeceny i cebuli obranej przez Chłopa.
-Do czego to doszło-marudził Chłop-muszę obierać cebulę i  jeszcze muszę kroić...
-Nie płakać mi tu!Chłopaki nie płaczą!-zgrywałam się,a skrycie cieszyłam się,że szybciej wszystko przygotuję.
-W nagrodę dostaniesz słodkiego soku z malin do herbaty!
-A ciasto jakieś będzie?
-Jest keks...
-Hura!Hura!Hura!
-..ale w zamrażarce.
-Uuuuu...-zmartwił się Chłop-a przyniesiesz?bo ja bym wyjął,ale nie wiem gdzie jest i zaraz będziesz się złościć,żem pogrzebał jak sobaka.
-Przyniosę,przyniosę.A przy okazji wyjmę kości naszym sobakom.Tylko masz ich nie zjeść!!!!!-pogroziłam wymachując łyżką.
-Odstąpię Tobie część.
-Nie udawaj,żeś taki dobry ,bo kto uwierzy jeszcze!
-Ot brechuny,brechuny!!!-skwitowała teściowa,która niby patrząc w TV na bokserski pojedynek słyszała nasze pogadanki.
-A ty mamo patrz czy dobrze Szpilka boksuje i pilnuj kanapy-rzucił Chłop mrugając porozumiewawczo do mnie (ale że po co to nie wiem!).
-Jak zwykle nie ma soli i nie ma octu w surówce.Jak dla świni-marudził Chłop próbując surówkę.
-Niech se prosiaczek doprawi-odfuknęłam,bo nie po drodze mi ze smakiem Chłopa-bo prosiaczek jest pełnosprytny przecie.
-Kurde.Wczoraj zostałem niedźwiadkiem ,bo lubię miód.I nawet zrozumiem,że zgrywacie się z H. ze mnie,że miód najlepszy jest z kocimi chrupkami(poprosiłam koleżankę H.,by mi kupiła m.in. miód i chrupki kotom),no ale prosiak to lekkie przegięcie.
-Cicho,bo Ci łeb utnę i będzie po zabiegu-zgromiłam-i w końcu powiedz gdzie schowałeś mój pokrowiec od aparatu cyfrowego!!!!
-COOO????JAAAA?
-A co nóg dostał i se poszedł na piwo?
-Nie wiem.Nie mam pojęcia.Ale jak chcesz to mogę Ci postawić piwo-oznajmił Chłop.
-Jak se  chcesz to ja Ci postawię.Ale nie piwo!!!!
-Oooooo! Ja wiem,że bystra jesteś!
-Ale nie wiesz jeszcze za co Ci te piwo chcę postawić.

Po posiłku za jednym przysiadem każdy zajął się czymś innym. Ja szperałam w folderach zdjęciowych i w internecie,Chłop patrzył w Tv,a teściowa zmywała.
-Nażer sie to zrobi sztoniebut*-gadała do zlewozmywaka po swojomu (czyli po chachłacku).

-Idziesz ze mną na podwórko?-zagaił po jakimś czasie Chłop-szybciej obrobimy się to niedziela będzie dłuższa.
-Hahaha...o sobie mówisz,no nie? ;P. Dobra,dobra,idę.Zrobię pare fotek,nazrzucam Ci słomy i siana,zaniosę ciepłej wody kurom i psom.
Gdy buszowałam w sąsieku usłyszałam z obory wrzask Chłopa:
-Hej,ho,cho no szybko! Biegusiem!
Wrzask wydał mi się jakiś płaczliwy,wiec zbiegłam po drabinie.Pomyślałam,że coś się stało,bo ileż można rżnąć głupa...?
Chłop poił krowy i ponaglał mnie:
-No chodź tu do mnie i masz telefon.
Zanim szeptem zapytałam kto dzwoni do mnie na jego telefon usłyszałam miły głos;
-Mamo! Jak nazwiesz trzecie dziecko?
-Ło matko i córko i babko i prababko!!!!Młoda nie jest w ciąży!!!!Nie wierzę!!!-przemknęło mi przez myśl lotem błyskawicy.
-A czyje dziecko? Co masz na myśli?
-No twoje przecież,bo ja nie mam żadnego i na razie mieć nie powinnam-roześmiała się mi do ucha-Taki sen miałam.Że urodziłaś trzecie dziecko i że pojechałaś z nim na Śląsk do wujka i wszyscy się nim opiekowali,nosili na rękach...
-DOŚĆ!ZAMKNIJ SIĘ!!! A Ty nie śmiej się jak idiota!!!!-wrzasnęłam do tłumiącego śmiech Chłopa,bo......-i tu już zadęłam się i... zabrakło mi argumentu...
-Mamo! Nie złość się.Ale co ja poradzę,że mam takie poronione sny i że nie lubisz bachorów-i znów porcja gromkiego śmiechu do słuchawki.
Ze mnie zeszło powietrze i przeszłyśmy do normalnej pogawędki.
Chłop nadal chichotał i by nakręcić sytuację zapytał;
-Czy chcesz wiedzieć za co mam Ci to piwo postawić?
-Nie chcę!-warknęłam-i ja Tobie też nic stawiać nie będę-powiedziałam buńczucznie.
-HHAHAHAHAHA!!!!! Ale ja o piwie mówię a nie o stawianiu czegoś tam.Postawię Ci piwo za to,że poszłaś na podwórko.
-Dziękuję!Smacznego!- Nie lubię piwa.Ot tak po prostu nie lubię.
-Aaaaa.Zaraz będziemy mieć gości.
-????
-Dzwonili do mnie,że przyjadą.Zrobisz kawę i ten keks pewnie rozmarzł już.
-Jak do Ciebie dzwonili to Twoi goście i zrobisz im Ty kawę.

Goście przyjechali.Chłop zrobił kawę sam.I dla gości i dla mnie :))).Po dość długich pogawędkach panowie postanowili napić się trunku co robi wódę z mózgu(wróć!!! -wodę!).Dalej rozmawialiśmy podzieleni na 2 grupki.Jeden z gości politykował z Chłopem na temat rolnictwa ( i ten był kierowcą,więc wody z mózgu nie robił sobie),a drugi mając ciut wody w mózgu spoglądał na moje zdjęcia.Akurat dodawałam je na bloggera.
- Ciekawe hobby-zagaił,więc pokazałam mu swoje perełki.M.in  TĘ-(klik)
-Ale ładne zdjęcia.Jakby na pocztówki.
-Ona cały czas pstryka i marudzi,że ma słaby aparat.A zdjęcia ładne robi.Pokaż te koty w mitusie (O te! -klik)
-Te kotki mają u was lepiej niż u pana Boga za piecem.Widziałem jak przyjechaliśmy jak wchodzą swoim wejściem chyba do piwnicy-powiedział gość z wodą w mózgu ;)
Tu już Chop zszedł z dyskusji o rolnictwie na kocie opowieści i zażerał się rozmrożonym keksem.
Głupawka jakby minęła,ale gotując wieczorem zupę na jutro zauważyłam pusty kubek po śmietanie.
-Co to-pytam Chłopa.
-Dżon wypił-odpowiedział wzruszając ramionami.
Kot Dżon tymczasem smacznie spał pod kaloryferem...
-Zresztą po co śmietana do zupy teraz.Doda się jutro przy jedzeniu,bo tak może skwaśnieć.
-Taaa....skwaśnieje w twoim brzuchu  do rana-rzekłam uszczypliwie.
-Cały czas robisz ze mnie balona.Jak z tym pokrowcem od aparatu-powiedziałam z lekkim fochem.
-Ale ja go nie brałem naprawdę-prawie płacząc kolejny raz kłamał w ten sam sposób.-Nawet nie wiedziałem gdzie on leży!!!!!
-Leżał na blacie kuchennym tuż przy telefonie.Przygotowałam nawet smycz,by nie zgubić go kolejny raz.Bo trzy razy zgubiłam ,a niby do trzech razy sztuka.A teraz sztuką będzie, by go znaleźć...

   ...a było tak z tym pokrowcem:
1 raz zgubiłam,gdy w czasie letnich przejażdżek rowerowych zauważyłam dziki na polu sąsiadującym z naszym dobrze rokującym pszenżytem,a że wystraszone pobiegły w tym kierunku to postanowiłam je wystraszyć.Z aparatem cyfrowym w jednym ręku,a zapewne pokrowcem w drugim i 2 metrowym kijem z uwiązanym foliowym workiem (to rzekome straszaki na dziki miały być z których to dziki sobie drwiły) biegłam w kierunku szeleszczącego zboża.Biegłam miedzą i chciałam nagrać film,by pokazać Chłopu,że tam były(o głupia ty babo!).gdy dziki wyskoczyły ze zboża sąsiada kilka metrów przede mną zaczęłam wrzeszczeć:
-A wy mendy nochate! Do lasu ryć a nie pole!Wyp*******!!!!!
Dziki w popłochu pobiegły do pobliskiego lasu a ja stałam w zbożu i od razu pomyślałam:
-Przez te nochate zgubiłam pokrowiec...K****!!!
Nie wiem na co byłam bardziej zła.Czy na dziki czy na brak pokrowca,którego nie znalazłam z powodu zapadającego zmierzchu.A potem dnia następnego...
Tu są te dziki,tyle że więcej liczebnie(klik).
Ale w trakcie jesiennej orki Chłop przyszedł i oznajmił:
-Wyorałem dwie rzeczy.Pocisk i takie coś...
I pokazał mi mój pokrowiec,którego szukałam  tuż po żniwach,gdy widoczność była znacznie lepsza niż w rosnącym jeszcze zbożu.Pocisk jakoś szczególnie mnie nie zainteresował,bo przecie pokrowiec ważniejszy!
 ;)
Tu foto z orki,a ja zrezygnowana szwendałam się po okolicy(klik)


2 raz zgubiłam   poprzedniej niedzieli.A wszystko przez to,że włożyłam aparat do kieszeni bluzy,bo miałam porobić zdjęcia naszym pierwiastkom z cielakami.W trakcie dojenia na wyścigi z cielakiem zauważyłam brak sprzętu w kieszeni!!!!! Od razu zapomniałam o dojeniu i gorączkowo zaczęłam macać nogą słomę pod krową ważącą ok 700 kg i beztrosko ssącym ją cielakiem.Wpierw macałam,a potem już nerwowo kopałam klnąc w myślach na swoją bezmyślność!!!!!Wstyd nawet było mi przyznać się Chłopu do porażki.Po kilku minutach odetchnęłam z ulgą!!!!!
Jest!!! Jeszcze drżącymi rękoma zrobiłam foto cielaczkowi.Warte nerwów,no nie? ;)


3 raz zgubiłam  TEŻ poprzedniej niedzieli,gdy to Benek wziął mnie na spacerek(klik).
Fajnie się spacerowało.Rozmawiałam przez telefon z kolegą,potem z Młodym aż zaczęło zmierzchać.A,że ok 5-6 km byłam od domu postanowiłam ruszyć z buta krótszą trasą.Niestety było to niemożliwe,bo okazało się,że nie mam pokrowca od aparatu.Wystraszona nie byłam jak w południe ,ale zła sama na siebie.
-Dobrze,że białe gówno napadało to łatwo znajdę.I znalazłam .



Powiadomiłam Młodego,że gadając z nim o jego studniówce i o tym,że wyglądał jak gówniarz na zdjęciach i że jego dziewczyna wyglądała bardzo ładnie w czerwonej sukience zgubiłam pokrowiec.I że zaraz go znalazłam.Syn nakazał mi szybki powrót do domu,bo dziki mnie zjedzą na kolację.I miał rację,bo z Benkiem natknęliśmy się na małe stadko. Benek je przepędził a ja nie wiem kto był bardziej wystraszony: ja czy dziki ;].
Najbardziej zdziwiło mnie,gdy na moje wejście do domu Chłop zagaił:
-Gdzie mam teraz jechać orać?
Wytrzeszczyłam na niego swoje oczy nie wiedząc o co mu chodzi!!!
-No pokrowca szukać!!!
-SKĄD TO WIESZ????
-.....................
-No nie! Kabel jeden podkablował.Mały był i zawsze kablował i teraz kabluje!
-Eeee...tam...W teleekspresie gadali...-powiedział niewinnie Chłop.
Szybko chwyciłam jego telefon,ale niestety połączenia z Młodym nie było.
-Od razu Cię pouczył jak usunąć połączenie...?
-O czym ty mówisz?jakie połączenie?
Młody nie odbierał telefonu,ale w sms powoływał na świadka swą dziewczynę,że nie,że oni nic nie mówili.Do dziś nie odkryłam prawdy,gdzie jest pokrowiec.A smycz czeka na zgubę,by ją uwiązać.
-Kurde! A sama niedawno śmiałam się z Młodej,która gubi rękawice ,że potrzebne jej są troczki.A tu sama będę latać z troczkami.Tzn.ze smyczą.Aby nie pomylić się i aby Benek mnie na niej nie prowadził;D

 I tak sobie myślę patrząc na słit-fotki,które sobie machnęłam na spacerze.
Ile w tej głowie jest głupawki,głupoty i mądroty?


Wiem,że nos jest zadarty,krzywy i ma wygląd kartofla ;D
Ktoś oceni inaczej? ;]





*-najadł się to zrób chociaż cokolwiek

P.S. W ZWIĄZKU ZE ZMIANAMI NA STRONIE PROSZĘ O UWAGI ODNOŚNIE CZYTELNOŚCI.
Postaram się nie popełnić gafy przy ulepszaniu ;)

8 komentarzy:

  1. Czytelnosc jest ok.
    Pokrowiec musisz wyposazyc w smycz i nosic na szyi, jak male dziecko nosi swoje rekawiczki. Inaczej sie nie da! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten niebieski trochę się w oczach troi, ale ładnie wygląda :)
    Fajnie, że u Was cielaczki mają możliwość wypicia mleka matek, z cyca bezpośrednio, a nie tylko jakieś mieszanki.
    Pokrowiec - wędrowiec jeden :)))
    Nos, jak nos, każdy jakiś tam ma :) Idealne to tylko po operacjach plastycznych, bądź na antycznych rzeźbach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy takie same oczy,bo tak samo odbieramy ;))
      Zmieniłam i mam nadzieję,że jest dobrze.

      Usuń
  3. Czytelność jest spoko;)
    Ja namiętnie gubię pokrowce...i rękawiczki...i parasole.
    Ja słyszałam, że zadarty nos świadczy o dużym poczuciu humoru;)
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i masz rację...z tym ,że ja mam dość specyficzne poczucie humoru ;>
      A dlatego zadarty,że w dzieciństwie wycierałam go rękawem prawej ręki ;]

      Usuń
  4. Głupawka jest super, ja uwielbiam :-)))
    A kartofla nie widzę ...

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !