A więc :
1.
Koleżanka naprawiła mi maszynę do szycia . W sumie nie wymagała naprawy ,a ustawienia co dla mnie jest nie lada wyczynem , bo ... nie mam do takich prac cierpliwości...
2.
Kupiłam sobie 2 nowe książki : Ferben Lehre Bez pokory i Gościu Auto-Bio-Grabaż . Wydałam na to swą roboczą dniówkę...
3.
Byłam u dentysty .Przejrzała moje zęby , usunęła kamień nazębny i stwierdziła , że nie mam ubytków . We wrześniu minie 4 lata od mojej ostatniej wizyty u dentysty . Cieszę , się , że na nią trafiłam i nie żałuję ani grosza , który u niej zostawiłam . Były to pokaźne sumy , bo poprzedniczka leczyła na odwal (uwaga!) biorąc za to pieniądze .
4.
Zaczęłam pielgrzymkę po lekarzach z teściową. Trzeba z nią iść do gabinetu , bo nie ma pamięci do pojęć lekarskich i gubi się w ogromie gabinetów przychodni czy szpitala . Dobrze , że się w końcu zdecydowała , bo jeszcze trochę , a laska nie pomagałaby już jej w chodzeniu...
Mimo wszystko mam chęć , by ją zapytać czy nie boi się , że wstrzykną jej pavulon . Oczywiście nie zrobię tego!
5.
Przychodzi na nas coraz częściej rudy kot . I to nie w celach "marcowych" , ale stołówkowych . Kilka razy widziałam jak wychodzi z naszego garażu , gdzie zazwyczaj zlewamy do kociej miski mleko z konwi . Cieszy mnie ten fakt , bo jego właścicielka zmarła , a u starszej pani , która chciała go adoptować chyba mu nie spodobało się , bo wrócił na swoje podwórko . Przy naszych 10 sztukach i 11 utrzyma się .
Dziś go pogłaskałam nawet , gdy zajadł się kawałkami wędlin.
6.
Koleżanka winiarka pochwaliła moje wino . -"Te co ja robię jest dobre , ale twoje jest zajebiste !"-powiedziała po degustacji . Butelki z jej winem też czekają na moją dalszą degustację w kuchennej szafce , bo spróbowałam tylko aroniowe .Wymieniłyśmy się doświadczeniami w produkcji domowego wina . Mam jej podać nazwę drożdży , które używam do produkcji wina . A tę wiedzę też mam dzięki pewnemu winiarzowi , który przewyższał mnie wiedzą i doświadczeniem i któremu szybko dorównałam ;)) .
7.
Utylizując zawartość zamrażarki gotuję bigos . Przy okazji zużywam kiszoną kapustę , której mam nadwyżki . Chłop się cieszy , bo będzie miał syte śniadania .
Cieszy się też , gdy mu mówię o zamiarach upieczenia sernika , bo kupiłam tanio trzykrotnie zmielony ser .
-Naleśniki , naleśniki ! -wykrzykuje . Jednocześnie oblizuje się i podskakuje jak mały chłopczyk , któremu obiecano kupno nowego samochodzika . Jednocześnie oczy jego śmieją się i promienieją . Lubię taki "jego stan"...
8.
Lubię też , gdy mnie obejmuje i całuje i prosi bym nie denerwowała się nazywając mnie "narwantusem" , nerwusem itp ... Wie o podłożu mego zbyt emocjonalnego podchodzenia do niektórych spraw związanych z życiem osobistym . I rozumie to !
9.
Prawdopodobnie oboje jesteśmy na drodze do wyjaśnienia sporego problemu ciągnącego się latami .
To też powód do nerwów . W końcu nauczyliśmy się na spokojnie o tym rozmawiać i wysłuchać jedno drugie .
10.
Mimo trudów w pracy w mojej firmie stanowimy dość zżytą grupę jeśli chodzi o babską część personelu . Rzadkość w tych czasach , że w pracy jeden drugiemu pomaga zamiast "podkładać świnię" .
11.
Wciąż poznaję nowych ludzi i odświeżam bardzo stare znajomości . Np w szpitalu poznałam przedsiębiorczą i sympatyczną panią po czterdziestce z Warszawy . Zgadałam się z panią , która pracowała jako kucharka w internackiej stołówce . Pani ta dawała dla mnie i dla innych głodomorów ( a byli to tylko chłopacy !) niezjedzone porcje .
Obecnie jestem w kontakcie z przesympatyczną panią ze Stowarzyszenia Miłośników Zwierząt . Nie byłam w stanie sobie wyobrazić takiej osoby w rzeczywistości i tak blisko ! Mam przed oczami jak uśpione koty (po zabiegu sterylizacji) przykrywa kocem .
Nowi ludzie niedawno zostali przyjęci do pracy w mojej firmie . A ja lubię poznawać nowych ludzi .
( Jakkolwiek dziwnie to brzmi i jakkolwiek ułoży się nasza znajomość) .
12.
Zrobiłam dziś sobie leniwą niedzielę . Po porannych obrządkach zaszyłam się w wygodnym łóżku z książką . Naprzemian czytałam i spałam . Na poduszkach i kołdrach nie było nawleczonej pościeli , bo ... zwleczoną uprałam , a następnej nie chciało mi się wyjmować z szafy .
Zjedliśmy "warzywa z patelni" dzięki utylizowaniu zawartości zamrażarki .
Ja sobie klikałam , a Chłop patrzył w TV .
Niedzielna idylla ...
13.
Zakwitł hiacynt , którego dostałam od koleżanki w ramach przysługi . Podwiozłam ją na zakupy .
A hiacynt pachnie obłędnie i zastanawiam się czy nie przenieść go do sypialni ;) . Zastanawiam się też czy na oknie w sypialni nie postawić 5-litrowego balona z winem . Bardzo lubię słuchać bulgotania w rurce fermentacyjnej . Uspokaja mnie . Dziwne jest ,że bardzo podobny dźwięk jakim jest kapanie wody drażni...
14.
Postanowiłam kilka swoich zdjęć przerobić na papierowe . Może zrobię komuś miłą niespodziankę w postaci mini-albumu ?
Może zostawię je ot tak dla siebie ?
Oto kilka z nich .
( niestety nie znalazłam odpowiednika oryginału )
15.
Chłop mówi , że wszystko co mi radzi to dla mego dobra ;) .Słucham go , ale sama staram się ocenić co jest dla mnie dobre , a co nie . Słucham go nawet gdy mówi , że jestem szczęściarą . Hmmm...niechaj mu będzie ;)) . Zrobiłam dziś sobie niedzielny spacer . Tu zdjęcia (klik) .
To były pozytywy . Teraz czas na negatywy ...
1.
Od jakiegoś czasu odbywam wędrówki po lekarzach . Mam nadzieję ,że to przejściowe i , że moje zdrowie nie szwankuje zbyt mocno .
2.
Młody przeszedł ciężką grypę i mimo zbliżających się 20 urodzin jest chorowity jak mały chłopak w wieku przedszkolnym . Młoda ma ciągle stan podgorączkowy i jako przyszły lekarz sama doszukuje się różnych chorób. Jest na etapie badań i niecierpliwie czekamy na wyniki . Chciałabym , by było to permanentne przemęczenie z powodu ilości materiału do przyswojenia , który ma na 3 roku studiów medycznych .
3.
Ponadto Młody kupił sobie kolejne auto . Uznał ,że nie stać go na utrzymanie poprzedniego i wymienił na drugie -młodsze rocznikowo . Trudna decyzja dla nas rodziców czy pomóc mu w realizacji tego trochę szalonego pomysłu ...
4.
Moja matka dzwoni do mnie z byle powodu . Nie cieszy mnie to , bo nie mam ochoty z nią rozmawiać o swoich problemach . Ani o niczym innym . Szydera Chłopa jest druzgocząca i podszyta sarkazmem pomieszanym z ironią : -"Mamusia o Ciebie się martwi ? Dziwne to bardzo . "
Tylko my oboje rozumiemy tę szyderę ...
5.
Trudno mi zapanować nad moim głodem . Jestem świadoma , że za dużo jem , ale to jest silniejsze ode mnie . Ostatnio dołożyło mi 5 kg ...
Muszę się bardziej kontrolować ...
6.
Znów mam bolesne nagniotki na stopach . Uczucie podobne jakby wsypać żar do butów . Czeka mnie kolejna kuracja polegająca na smarowaniu .
7.
Patrząc na ludzi zatrudnionych w mojej firmie przez Agencję Pracy Tymczasowej czuję żal ( do kogo ??? ) za sposób w jaki ich się zatrudnia .Umowy o pracę na 2-3 tygodnie i potem "skierowanie" do innego zakładu pracy z którym powyższa Agencja ma umowę . Tragedia na rynku pracy to jedno (zwłaszcza na moim "dzikim wschodzie" ) . Szacunek do ludzi , którzy chcą pracować to drugie . To tylko medialne pierdolenie , że trzecia umowa o pracę powinna być na czas nieokreślony i minimalna stawka za godzinę pracy powinna wynosić 12 zł . W końcu po coś są luki prawne ...
8.
Patrząc na politykę (która mnie brzydzi!) . Czy Bolek czy Lech ?
Czy prawdę zawiera Człowiek z teczki czy Człowiek z nadziei . Czy Wajda chce nas okłamać ?
Czy Cenckiewicz ukazuje nagą prawdę ?
9.
Polityka rolna też nie napawa optymizmem . Producenci mleka uzyskują marne grosze za jego sprzedaż . Kryzys i susza dołożyły się . Ale możliwa jest rekompensata . Opisane w Polityce .(klik)
Za wyprodukowanie nadwyżki mleka rolnicy muszą płacić kary W izbie rolniczej (klik).
Obecne ceny skupu mleka od ok 60 gr/ litr do 1,20 zł/litr . Chyba nie jest trudno wyobrazić radości z jaką krowy oddają mleko...
Wiele tak można wyliczać . I pozytywów i negatywów . Ważne , by nie skupić się na samych negatywach . Wiem, że nie jest to łatwe . Ale nie można dać się pogrążyć negatywom , bo to do niczego nie prowadzi . Chyba , że ktoś chce świadomie rozsiewać wokół negatywną aurę .
Ja wolę pozytywnie patrzeć na świat i nie rozpaczać z powodu ,że pobiłam Chłopu jego kubek lub ,że pan posiadający przechowalnię jabłek nie raczył ruszyć dupy ,by mi sprzedać 4 skrzynki jabłek odmiany ligol (które uwielbiam!) , bo mu się nie opłaca czy nie chce ... Ja nie chciałam nawet słuchać wymówek i desperacko ruszyłam do auta . W akcie desperacji zwiedziłam rezerwat nad Bugiem (klik) .
Jest kilka trudnych momentów w których odechciewa mi się patrzeć na świat z optymizmem .
1.
Gdy ktoś na mnie krzyczy lub ma nie uzasadnione pretensje . Wtedy mogę się uruchomić i dość konstruktywnie i dobitnie "dać do wiwatu" lub popaść w stan beznadziei milcząc .
2.
Gdy zwraca mi się uwagę , że z byle czego się cieszę lub śmieję . Uwagi tego typu gotują mi krew pod paznokciami . Niby niewinne ,a bolą ... A może sprawdza się teoria , którą gdzieś wyczytałam :
"Jeśli potrafisz cieszyć się szczęściem innego człowieka jesteś naprawdę szczęśliwym człowiekiem "
Ojjjjj !!! Pomedytowałam ;) !!!
Moja medytacja sprzed kilku lat (Medytacja-klik)

Jesuuu, Jaska! To wyglada jak rachunek sumienia przed podroza na tamten swiat! :)))
OdpowiedzUsuńU nas mówią tak : " Rachuj , nie rachuj i tak wszystko na ch** " ;)))
UsuńNo i jakby nie patrzeć pozytywów jest więcej ;-)
OdpowiedzUsuńChyba też muszę taką listę ułożyć.