wtorek, 19 listopada 2013

Refleksje na dachu


-Nie będziesz się bać?
-Czego?
-No nie wiem.
Włażę powoli i idę jak kot.Przynajmniej tak zostaje określone moje chodzenie po dachu.
-Możesz chodzić śmiało.Popatrz na mnie.
-Spokojnie.Obadam jak stawiać stopy,jak jest wygodniej,jak jest pewniej i bezpieczniej.Muszę się po prostu rozeznać w sytuacji.Ale wejdę na pewno i na pewno będę pomagać.
-No widzisz!!!-pada radosne stwierdzenie po jakimś czasie.
-Już nie chodzisz jak kot tylko w pozycji pionowej!
-Jeszcze trochę i będę skakać po dachu jak koza ;D
Jak robiłam foto do pamiątkowej dokumentacji z budowy to chodziłam już całkiem odważnie.
Cudne uczucie być tak ponad wszystkim...Widzieć wszystko z góry...I to nic,że nie jest to żaden ośmiotysięcznik tylko dach budynku gospodarczego.
Widok z kalenicy na moją wieś


I ja na kalenicy ;)

czwartek, 14 listopada 2013

Tak trochę o życiu, o słodyczach i takie tam ...

Często się zastanawiam nad życiem.Może nawet za często.Gdyby ktoś"podsłuchiwał" moje myśli to zapewne jak najszybciej wykręciłby numer na pogotowie ratunkowe by jechali z kaftanem.Nie! Spokojnie! Nie zamierzam sobie odbierać życia! Wczoraj przeczytałam że "Życie jest jak pudełko czekoladek.Nigdy nie wiesz co ci się trafi". Znałam ten cytat wcześniej,bo gdzieś obił mi się o uszy lub o oczy,ale nie wiedziałam,że to cytat z filmu (którego i tak  nie oglądałam). I to pudełko czekoladek mnie zastanowiło...
Jeśli sugerować się przenośnią to możemy powiedzieć ,że nie wiadomo co nam się trafi w życiu.Zgadzam się.
Ale jeśli popatrzeć "trzeźwo" jak  kupujemy czekoladki to mamy : albo mieszankę,albo kakaowe,albo mieszane smaki z opisem poszczególnego(np kształtu)  na opakowaniu.Czyli raczej wiemy co kupujemy.A w życiu raczej nie wiemy co nas czeka ...Więc co do cytatu czy to jest prawdziwa prawda? Wg mnie nie.
Ale uznając że tak jest (że życie jest jak pudełko czekoladek) to podam swoją luźną i taką trochę z sarkazmem interpretację(może nawet nadinterpretację albo suche fakty).
Niektórzy  jedzą czekoladki i narzekają :a to smak nie taki...a to kolor nie taki...a to kartonik brzydki...a to cena wysoka
Ja nie szaleję za czekoladkami.Co nie oznacza,że nie lubię życia ;>
Wg mnie życie jest jak ciemna czekolada z chilii i skórką pomarańczy.Jest trochę gorzkie,trochę słodkie.Jest trochę pikantne a trochę egzotyczne.

Przeglądałam w necie  cytaty o życiu ( szczęśliwym ;> ). Wpadł mi w oko ten:

"Szczęśli­we życie, to ta­kie które ma set­ki zakrętów, a na je­go końcu znaj­du­je się pros­ta droga. "
 i ten:
"- Całe życie był pan prze­cież szczęśli­wy ..
- Nie sy­nu . Ja tyl­ko całe życie się uśmie­chałem . "
 Cytatów jest mnóstwo ,ale mi się szukać dalej nie chce...
Bardzo lubię Życie  Eldoki . Tekst powalający.

Sortowałam swe ubrania i bardzo ubolewam,że ten t-shirt zrobił się na mnie sporo za luźny.Mimo wszystko będę go jeszcze ubierać i tak !

 Life is a joke.


Ta koszulka rozładowała dziś napiętą sytuację.Moje "stare patelnie"(czytaj-koleżanki z pracy) zamiast rzucać do siebie jadem( a wszystko na to wskazywało...) zaśmiewały się,że noszę faceta pomiędzy cyckami.Czyli sentencja znad pępka jest prawdziwa...?

Eh życie...Czy dasz mi jutro znów dzień pełen wrażeń ?




P.S.
Post refleksyjno- ironiczny.Wbrew wszystkiemu i niczemu nie kierowany personalnie do nikogo.Ot taka se filozofia ...

niedziela, 10 listopada 2013

Jak się pozbyć stresu?

Patrzę na otaczających mnie ludzi i widzę,że większość z nich to kłębek stresu i nerwów.Mówi się że 'takie czasy",a ja mówię:'gówno prawda!' Najważniejsze jest uzmysłowienie sobie,że za dużo się stresujemy i oprócz tego,że za dużo to i niepotrzebnie.I co z tym zrobić???
* Nie martwić się na zapas!
* Nie denerwować się "codziennością"  i z błahych powodów nie przeżywać spazmów.Przyjąć problem na klatę i iść do przodu!
* Więcej dystansu do życia i do samego siebie.Więcej żartów i więcej  uśmiechu na twarzy.
* "Oczyszczające" rozmowy z przyjacielem,kumplem lub współmałżonkiem z założeniem,że wiemy komu chcemy się wygadać.
*  Więcej snu,więcej seksu(chyba mogę "legalnie" to napisać? ;D ) i od czasu do czasu kawałek gorzkiej czekolady do kawy ;)
* Poranne budzenie się z założeniem,że "będzie dobry dzień"  + poranne przeciąganie się ;D I raz ;D i dwa jakby było mało ;D
* Wieczorne zasypianie ze świadomością,że " to był dobry dzień"
*Chwila dla siebie czyli  "robię co lubię".

Dziś mogłabym pracować w ramach 200% wynagrodzenia dziennego.Nie chciałam.Chciał dorobić Młody Beztroski i była taka możliwość.Zawiozłam go na 6 rano do "tyrki" (czyt. pracy) i wracając puściłam radio na full ;))




Lubię tak ;))

Wyznaję zasadę,że "trzeba żyć z całych sił i uśmiechać się do ludzi".
A jeszcze niedawno się  byle czym stresowałam...


Moje uwagi do powyższego tekstu ;]
- żartować potrafią ludzie którzy potrafią korzystać z mózgu.

- i jakby co to ja  nie stresuję się,a najwyżej wk***** *  się czasami i to ostatnie ulotne jest ;)






niedziela, 3 listopada 2013

Zachciało mi się ;)

Gdy ktoś popatrzy na tytuł i mnie trochę zna to może sobie różnie pomyśleć,ale już sprostuję sprośne myśli i wyjaśnię co mi się zachciało ;)
Otóż zachciało mi się szarych,nudnych i leniwych dni i w pewnym sensie takie one były gdyby nie liczyć wyjazdu na łąkę w celu nagrabienia ostatniej jesiennej trawy i gdyby dodatkowo jeszcze nie liczyć sprzeczki pomiędzy facetami i to,że ja musiałam robić za adwokata.
Zachciało mi się powolnego i leniwego gotowania obiadu i jednocześnie słuchania wywodów studentki medycyny jakie to jest ciekawe dociekanie skąd się wzięła komórka.Monolog o komórce przeszedł w monolog o ludzkim mózgu i ludzkiej psychice,a ja słuchałam i myślałam i 'zawiesiłam się',bo nie usłyszałam nawet pytania :-Matka! Ty słuchasz?!
Zachciało mi się popatrzeć ze "zmywaka" jak cała rodzinka spożywa obiad i żartują wszyscy ze mnie,że nawet ziemniaki obrałam sama.
Zachciało mi się też klusków z serem łyżką kładzionych i polanych śmietaną z cukrem.Jak opowiedziałam Chłopu o zachciance to mu też się zachciało i dziś będą na obiad ;D
Poproszki w kuchni mi się zachciało wysprzątać,zrobić sałatkę "śmietnikową" i wspólnie z Młodą wyjadać/próbować ten śmietnik z dużej miski,bo szkoda brudzić talerze ;D
Ciasta kombinowanego też mi się zachciało.Było kawałek margaryny w lodówce,kawałek masła,więc wyszło kruche;a a kruche poszły gruszki i jabłka z syropu,na owoce poszła pina z białek z odrobiną cukru i z końcówką dżemu z czarnej porzeczki.
Zachciało mi się posiedzieć w łazience i pobawić się we fryzjera i potem być w ramach wymiany usług też ostrzyżoną.Mam w końcu fryzurkę z lewym uchem mocno odkrytym i dość długą grzywką  ściętą na ukos i opadającą na prawe ucho.Fryzjer by pewnie nie zajarzył o co chodzi,ale tak jest jak opisuję ;D
Przez 2 dni chciało mi się wcześnie iść do  łóżka i z tego powodu miałam lekkie wyrzuty sumienia.Brałam książkę do poduszki i szybko zasypiałam.
Dziś zachciało mi się pomierzyć spodnie.Są prawie wszystkie za szerokie ;>
Chyba musi mi się zechcieć wyciągnąć maszynę do szycia i zrobić małe zaszewki.
No i chce mi się pojechać zrobić zdjęcia tamom w rowach melioracyjnych na łące.Tamy robią wszędobylskie bobry,których jest więcej niż saren czy zajęcy.
Głośnej muzyki muzyki mi się chce i wykorzystam fakt,że jestem sama w domu.
Czasem dobrze móc zrealizować swoje zachcianki ;)


czwartek, 31 października 2013

Nie jestem zdenerwowana mimo wszystko.

Wrrrrrrrrrrrr.....czy w obecnych czasach są normalne prace zarobkowe?
Bo słuchając i patrzając  dochodzę do wniosku,że nie.
Relacja z placu boju ...Nie dość ,że zimno,że czasami mokro,że hałas dochodzący momentami do 100 dB to jeszcze nietolerancja i brak uznania dla ciężkiej pracy ludzi ze strony nadzoru.Dodatkowo fochy babskie o nie wiadomo co,wzajemne obrażanie się o byle co i to wszystko w biegu i w tzw międzyczasie i w godzinach pracy ,która trwa od 22 do 6 rano.Opada nos,włos,cycki,dzyndzel i zawijają się paznokcie u nóg od ciągłego biegania w  tę i we wtę.Wszystko "bez tołku" * .Z koleżankami żartujemy i  śmiejemy się,bo nerwów brak na takie dni jak dziś.Śpiewamy w rytmie "Hej sokoły" : wódki,wódki,wódki dla mnie dajcie,a jak umrę to przed boschem** spalcie.
Bezmyślność chcących się wykazać za wszelką cenę(ceną jest  bezproduktywna praca ludzi) jest nie do opisania.

Herbata z imbirem i miodkiem majowym zrobiła swoje i już idę do mego łóżka,które na mnie czeka.
I tak se myślę...Tyrać gdzieś trzeba,a wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.Śmiechem to trzeba wziąść.Jutro powinno być lepiej.




* bez tołku-tutejsze powiedzenie odpowiednik-bez umiaru
**bosch-automat,maszyna pakująca