* Nie martwić się na zapas!
* Nie denerwować się "codziennością" i z błahych powodów nie przeżywać spazmów.Przyjąć problem na klatę i iść do przodu!
* Więcej dystansu do życia i do samego siebie.Więcej żartów i więcej uśmiechu na twarzy.
* "Oczyszczające" rozmowy z przyjacielem,kumplem lub współmałżonkiem z założeniem,że wiemy komu chcemy się wygadać.
* Więcej snu,więcej seksu(chyba mogę "legalnie" to napisać? ;D ) i od czasu do czasu kawałek gorzkiej czekolady do kawy ;)
* Poranne budzenie się z założeniem,że "będzie dobry dzień" + poranne przeciąganie się ;D I raz ;D i dwa jakby było mało ;D
* Wieczorne zasypianie ze świadomością,że " to był dobry dzień"
*Chwila dla siebie czyli "robię co lubię".
Dziś mogłabym pracować w ramach 200% wynagrodzenia dziennego.Nie chciałam.Chciał dorobić Młody Beztroski i była taka możliwość.Zawiozłam go na 6 rano do "tyrki" (czyt. pracy) i wracając puściłam radio na full ;))
Lubię tak ;))
Wyznaję zasadę,że "trzeba żyć z całych sił i uśmiechać się do ludzi".
A jeszcze niedawno się byle czym stresowałam...
Moje uwagi do powyższego tekstu ;]
- żartować potrafią ludzie którzy potrafią korzystać z mózgu.
- i jakby co to ja nie stresuję się,a najwyżej wk***** * się czasami i to ostatnie ulotne jest ;)
Im bardziej zestresowane i przemęczone społeczeństwo, tym lepiej dla rządzących, ale wiele osób otrząsa się już z tego marazmu, albo próbuje przynajmniej.
OdpowiedzUsuńPodpisuję się pod Twoimi przykazaniami, Kruszynko :)
Lidia dobrze pisze - trzeba wziąć dupkę w troki i zacząć się ruszać (przeciągać ;D ) Ruch to endorfiny, endorfiny to mniej stresu.
OdpowiedzUsuńA potem trzeba nauczyć się żyć na nowo - nie stresując się :)
Rozbawiłaś mnie, dzięki :)
Polecam się ! ;}
UsuńKruszynko,rozbawiłaś mnie..ale masz rację...stres nas tylko zabija...pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńA wiesz co?
OdpowiedzUsuńChcę dobitnie zaznaczyć ,że ja nie pierdolę tego wszystkiego ot tak sobie jak Ci się wydaje!
Nie tańczę dzikiego tańca radości z powodu schizofrenii w rodzinie,z powodu bardzo poważnej kontuzji kolana bliskiej mi osoby,z powodu autyzmu dziecka koleżanki,z powodu stanu przedzawałowego mojej ukochanej babci.Nie muszę też obwieszczać całemu światu ile pieniędzy zostawiłam w prywatnej klinice na bardzo poważne leczenie,gdy w tym czasie mieszkałam w domu bez C.O. bez W.C i bez dostępu do bieżącej wody,a nowo pobudowany stał i czekał na lepsze czasy?
I wiesz co?
Nie muszę się też tłumaczyć,że mieszkałam w tym domku na kurzej stopce z własnego wyboru ,bo prawie uciekłam z domu rodzinnego gdzie był luksus zwany kiblem ,wanną i była nawet ciepła woda w kranie?Szkoda,że spaliłam swój pamiętnik co go kiedyś pisałam,bo jego treścią bym Ci udowodniła,że ludzie pierwotni żyjący w jaskiniach bardziej dbali o potomstwo niż moja rodzona matka o mnie
I wiesz co?
Mam bardzo koszmarne i wspomnienia z dzieciństwa,które sprawiły,że bardzo długo było mi źle samej ze sobą i niektórym bliskim było bardzo trudno ze mną "wyżyć"?
I wiesz co?
Mam 39 lat i nadal nie umiem panować nad sobą,gdy dopadnie mnie głód( to są moje kompleksy głodzonego dziecka) i mając tyle lat co mam cieszę się,że mój chłop nie kopnął mnie w dupę i nie posłał do Belzebuba bym pilnowała kadzi z nieudacznikami takimi jak ja.
I wiesz,że po tych latach stresów,nerwów,rozgoryczenia,wyrzutów sumienia czuję się dobrze sama ze sobą i cieszę się ,że tę chujową przeszłość mam za sobą? Że mimo traumy jaką przeszłam umiem być matką,żoną i kochanką co było mi kiedyś czarną magią?
I wiesz,że ja teraz chcę tak żyć jak mi się podoba i pisać to co mi się podoba?
Szkopuł w tym,że cierpienia ludzkie są niewspółmierne i niewspółmierne są ludzkie przemyślenia o życiu.Ja już wieki temu zastanawiałam się nad sensem życia i nad tym czy my jako ludzie jesteśmy warci by ten świat się kręcił.
Zdaję sobie sprawę,że jestem wariatka,bo często widzę jak na mój widok pukają się w łeb.
Niedawno pukali się w łeb kierowcy,którzy jak ja oczekiwali na zmianę światła z czerwonego na zielone.Długo się nie zmieniało to światło,a mi było trochu śpieszno.Uśmiechnęłam się do starszego pana co czekał na wysepce na zielone dla pieszych.Pan był bardzo blisko i słyszałam jak mówił niecenzuralnie słowa o trudach życia.Chciał dojść na dworzec PKS.
"Wsiadaj pan to podwiozę".Pan się wgramolił na tylne siedzenie,a było mu trudno bo miał 2 kule.Za mną było słychać klaksony zniecierpliwionych.Miałam to w dupie choć w dupie powinno być gówno.Starszy pan dziękował mi i powiedział:dobrze,że taka mądra pani się narodziła na ten świat.Mi kapły łzy,bo nieraz myślałam:"po chuj mnie stworzyli"
A swe myśli niefrasobliwe spisałam tak trochę myśląc o wszystkim.Jakiś czas temu czytałam o zagadnieniach z psychologii pozytywnej http://www.kul.pl/files/208/8_t-14-2-art.pdf (patrz-zastosowanie w poradnictwie indywidualnym).
UsuńPsychologia psychologią,a ja poczytałam tekst i wyciągnęłam swoje wnioski i napisałam co napisałam.Fakt,że trochę prawdy i trochę małej szydery z przymrużeniem oka dodałam.
No i fakt,że trochę się wkurwiłam i zapewne będę mieć kaca moralnego"po co ja to napisałam".
Ale dobrze,że kac to takie ustrojstwo co z czasem mija
Ten komentarz został usunięty przez autora.
UsuńTeraz rozumiem,że nie umiem czytać ze zrozumieniem i że kompletnie nie znam się na żartach.Teraz rozumiem,że jestem kompletną idiotką,która chcąc stworzyć lekką "niby humoreskę" napisała debilny post w którym nie ma ani angielskiego humoru,ani "humoru hermetycznego",ani słodzenia-pierdzenia.
UsuńWezmę se lutnię i rzewnie zagram z rozpaczy...
Jasia....biore lutnie i siadam z Tobą grać.A tak naprawde chciałabym osiagnąc to co Ty.....
Usuń