niedziela, 10 listopada 2013

Jak się pozbyć stresu?

Patrzę na otaczających mnie ludzi i widzę,że większość z nich to kłębek stresu i nerwów.Mówi się że 'takie czasy",a ja mówię:'gówno prawda!' Najważniejsze jest uzmysłowienie sobie,że za dużo się stresujemy i oprócz tego,że za dużo to i niepotrzebnie.I co z tym zrobić???
* Nie martwić się na zapas!
* Nie denerwować się "codziennością"  i z błahych powodów nie przeżywać spazmów.Przyjąć problem na klatę i iść do przodu!
* Więcej dystansu do życia i do samego siebie.Więcej żartów i więcej  uśmiechu na twarzy.
* "Oczyszczające" rozmowy z przyjacielem,kumplem lub współmałżonkiem z założeniem,że wiemy komu chcemy się wygadać.
Więcej snu,więcej seksu(chyba mogę "legalnie" to napisać? ;D ) i od czasu do czasu kawałek gorzkiej czekolady do kawy ;)
* Poranne budzenie się z założeniem,że "będzie dobry dzień"  + poranne przeciąganie się ;D I raz ;D i dwa jakby było mało ;D
* Wieczorne zasypianie ze świadomością,że " to był dobry dzień"
*Chwila dla siebie czyli  "robię co lubię".

Dziś mogłabym pracować w ramach 200% wynagrodzenia dziennego.Nie chciałam.Chciał dorobić Młody Beztroski i była taka możliwość.Zawiozłam go na 6 rano do "tyrki" (czyt. pracy) i wracając puściłam radio na full ;))




Lubię tak ;))

Wyznaję zasadę,że "trzeba żyć z całych sił i uśmiechać się do ludzi".
A jeszcze niedawno się  byle czym stresowałam...


Moje uwagi do powyższego tekstu ;]
żartować potrafią ludzie którzy potrafią korzystać z mózgu.

- i jakby co to ja  nie stresuję się,a najwyżej wk***** *  się czasami i to ostatnie ulotne jest ;)






10 komentarzy:

  1. Im bardziej zestresowane i przemęczone społeczeństwo, tym lepiej dla rządzących, ale wiele osób otrząsa się już z tego marazmu, albo próbuje przynajmniej.
    Podpisuję się pod Twoimi przykazaniami, Kruszynko :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lidia dobrze pisze - trzeba wziąć dupkę w troki i zacząć się ruszać (przeciągać ;D ) Ruch to endorfiny, endorfiny to mniej stresu.
    A potem trzeba nauczyć się żyć na nowo - nie stresując się :)
    Rozbawiłaś mnie, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kruszynko,rozbawiłaś mnie..ale masz rację...stres nas tylko zabija...pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. A wiesz co?
    Chcę dobitnie zaznaczyć ,że ja nie pierdolę tego wszystkiego ot tak sobie jak Ci się wydaje!
    Nie tańczę dzikiego tańca radości z powodu schizofrenii w rodzinie,z powodu bardzo poważnej kontuzji kolana bliskiej mi osoby,z powodu autyzmu dziecka koleżanki,z powodu stanu przedzawałowego mojej ukochanej babci.Nie muszę też obwieszczać całemu światu ile pieniędzy zostawiłam w prywatnej klinice na bardzo poważne leczenie,gdy w tym czasie mieszkałam w domu bez C.O. bez W.C i bez dostępu do bieżącej wody,a nowo pobudowany stał i czekał na lepsze czasy?
    I wiesz co?
    Nie muszę się też tłumaczyć,że mieszkałam w tym domku na kurzej stopce z własnego wyboru ,bo prawie uciekłam z domu rodzinnego gdzie był luksus zwany kiblem ,wanną i była nawet ciepła woda w kranie?Szkoda,że spaliłam swój pamiętnik co go kiedyś pisałam,bo jego treścią bym Ci udowodniła,że ludzie pierwotni żyjący w jaskiniach bardziej dbali o potomstwo niż moja rodzona matka o mnie
    I wiesz co?
    Mam bardzo koszmarne i wspomnienia z dzieciństwa,które sprawiły,że bardzo długo było mi źle samej ze sobą i niektórym bliskim było bardzo trudno ze mną "wyżyć"?
    I wiesz co?
    Mam 39 lat i nadal nie umiem panować nad sobą,gdy dopadnie mnie głód( to są moje kompleksy głodzonego dziecka) i mając tyle lat co mam cieszę się,że mój chłop nie kopnął mnie w dupę i nie posłał do Belzebuba bym pilnowała kadzi z nieudacznikami takimi jak ja.
    I wiesz,że po tych latach stresów,nerwów,rozgoryczenia,wyrzutów sumienia czuję się dobrze sama ze sobą i cieszę się ,że tę chujową przeszłość mam za sobą? Że mimo traumy jaką przeszłam umiem być matką,żoną i kochanką co było mi kiedyś czarną magią?
    I wiesz,że ja teraz chcę tak żyć jak mi się podoba i pisać to co mi się podoba?
    Szkopuł w tym,że cierpienia ludzkie są niewspółmierne i niewspółmierne są ludzkie przemyślenia o życiu.Ja już wieki temu zastanawiałam się nad sensem życia i nad tym czy my jako ludzie jesteśmy warci by ten świat się kręcił.
    Zdaję sobie sprawę,że jestem wariatka,bo często widzę jak na mój widok pukają się w łeb.
    Niedawno pukali się w łeb kierowcy,którzy jak ja oczekiwali na zmianę światła z czerwonego na zielone.Długo się nie zmieniało to światło,a mi było trochu śpieszno.Uśmiechnęłam się do starszego pana co czekał na wysepce na zielone dla pieszych.Pan był bardzo blisko i słyszałam jak mówił niecenzuralnie słowa o trudach życia.Chciał dojść na dworzec PKS.
    "Wsiadaj pan to podwiozę".Pan się wgramolił na tylne siedzenie,a było mu trudno bo miał 2 kule.Za mną było słychać klaksony zniecierpliwionych.Miałam to w dupie choć w dupie powinno być gówno.Starszy pan dziękował mi i powiedział:dobrze,że taka mądra pani się narodziła na ten świat.Mi kapły łzy,bo nieraz myślałam:"po chuj mnie stworzyli"




    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A swe myśli niefrasobliwe spisałam tak trochę myśląc o wszystkim.Jakiś czas temu czytałam o zagadnieniach z psychologii pozytywnej http://www.kul.pl/files/208/8_t-14-2-art.pdf (patrz-zastosowanie w poradnictwie indywidualnym).

      Psychologia psychologią,a ja poczytałam tekst i wyciągnęłam swoje wnioski i napisałam co napisałam.Fakt,że trochę prawdy i trochę małej szydery z przymrużeniem oka dodałam.
      No i fakt,że trochę się wkurwiłam i zapewne będę mieć kaca moralnego"po co ja to napisałam".
      Ale dobrze,że kac to takie ustrojstwo co z czasem mija

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Teraz rozumiem,że nie umiem czytać ze zrozumieniem i że kompletnie nie znam się na żartach.Teraz rozumiem,że jestem kompletną idiotką,która chcąc stworzyć lekką "niby humoreskę" napisała debilny post w którym nie ma ani angielskiego humoru,ani "humoru hermetycznego",ani słodzenia-pierdzenia.
      Wezmę se lutnię i rzewnie zagram z rozpaczy...

      Usuń
    4. Jasia....biore lutnie i siadam z Tobą grać.A tak naprawde chciałabym osiagnąc to co Ty.....

      Usuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !