Gdy ktoś popatrzy na tytuł i mnie trochę zna to może sobie różnie pomyśleć,ale już sprostuję sprośne myśli i wyjaśnię co mi się zachciało ;)
Otóż zachciało mi się szarych,nudnych i leniwych dni i w pewnym sensie takie one były gdyby nie liczyć wyjazdu na łąkę w celu nagrabienia ostatniej jesiennej trawy i gdyby dodatkowo jeszcze nie liczyć sprzeczki pomiędzy facetami i to,że ja musiałam robić za adwokata.
Zachciało mi się powolnego i leniwego gotowania obiadu i jednocześnie słuchania wywodów studentki medycyny jakie to jest ciekawe dociekanie skąd się wzięła komórka.Monolog o komórce przeszedł w monolog o ludzkim mózgu i ludzkiej psychice,a ja słuchałam i myślałam i 'zawiesiłam się',bo nie usłyszałam nawet pytania :-Matka! Ty słuchasz?!
Zachciało mi się popatrzeć ze "zmywaka" jak cała rodzinka spożywa obiad i żartują wszyscy ze mnie,że nawet ziemniaki obrałam sama.
Zachciało mi się też klusków z serem łyżką kładzionych i polanych śmietaną z cukrem.Jak opowiedziałam Chłopu o zachciance to mu też się zachciało i dziś będą na obiad ;D
Poproszki w kuchni mi się zachciało wysprzątać,zrobić sałatkę "śmietnikową" i wspólnie z Młodą wyjadać/próbować ten śmietnik z dużej miski,bo szkoda brudzić talerze ;D
Ciasta kombinowanego też mi się zachciało.Było kawałek margaryny w lodówce,kawałek masła,więc wyszło kruche;a a kruche poszły gruszki i jabłka z syropu,na owoce poszła pina z białek z odrobiną cukru i z końcówką dżemu z czarnej porzeczki.
Zachciało mi się posiedzieć w łazience i pobawić się we fryzjera i potem być w ramach wymiany usług też ostrzyżoną.Mam w końcu fryzurkę z lewym uchem mocno odkrytym i dość długą grzywką ściętą na ukos i opadającą na prawe ucho.Fryzjer by pewnie nie zajarzył o co chodzi,ale tak jest jak opisuję ;D
Przez 2 dni chciało mi się wcześnie iść do łóżka i z tego powodu miałam lekkie wyrzuty sumienia.Brałam książkę do poduszki i szybko zasypiałam.
Dziś zachciało mi się pomierzyć spodnie.Są prawie wszystkie za szerokie ;>
Chyba musi mi się zechcieć wyciągnąć maszynę do szycia i zrobić małe zaszewki.
No i chce mi się pojechać zrobić zdjęcia tamom w rowach melioracyjnych na łące.Tamy robią wszędobylskie bobry,których jest więcej niż saren czy zajęcy.
Głośnej muzyki muzyki mi się chce i wykorzystam fakt,że jestem sama w domu.
Czasem dobrze móc zrealizować swoje zachcianki ;)
Jaska, ja po raz ostatni miewalam dziwne zachcianki, kiedy zaczynala mi sie ciaza, z tym, ze bardziej na dziwne jedzenie niz na dziwne czynnosci, ale roznie to bywa... :)))
OdpowiedzUsuńEeee.....spoko loko ;D
UsuńPacz 3 linijka tekstu ;P
Toś Panterko podsumowała naszą Kruszynkę :)))
UsuńTeż mam takie zachcianki i to często...
OdpowiedzUsuńJaśka, normalnie jutro kluchy na obiad. Ruskie i te inne do woreczka i niech czekaja :) Jak mi się chce do Twojej kuchni i jak mi tęskni za moją w piwnicy.....
OdpowiedzUsuńfajne te zachcianki..a mnie żeby się tak chciało jak mi się nie chce..to by była zachcianka;)
OdpowiedzUsuń