Fajnie jest gdy rano chętnie wstajesz z łóżka i paczysz w okno i widzisz,że będzie słoneczny dzień.
Fajnie jest,gdy rano rodzinnie siedzimy w piwnicznej kuchni i pichcimy barszcz biały na wędzonych żeberkach.
Fajnie jest, gdy wyciągam z szafki słoiki z nalewkami i częstuję nimi szwagra i Chłopa.
Fajnie jest,gdy po zjedzonym śniadaniu jedziemy na wycieczkę po okolicy autem.
Fajnie jest ,bo pilotuje nas nasz Młody motorem.
Fajnie jest,bo ja prowadzę i Chłop siedzący z tyłu coraz mnie musztruje:-"Wolniej jedź", a szwagier dogaduje:-"Przecie wolno jedzie ! czego ty chcesz od kobity!"
Fajnie jest szwendać się bez pośpiechu nad Bugiem.
Fajnie żartować,że mogę zdjąć spodnie i buty i wejść do wody,by rozstrzygnąć spory "czy wody jest po pas czy po dupę" w miejscu byłego amfiteatru.
Fajnie pokazać szwagrostwu i Chłopu miejsca znane turystom,a im nie.
Fajnie jest zjeść loda rożka na wyścigi ze szwagierką.
Fajnie słuchać jak szwagier gwiżdże piosenkę Jamala co leci w radio , a ja rytmicznie stukam palcami w kierownicę i kiwam się w rytmie muzyki.
Fajnie zostawić grające auto i wbiec na wieżę widokową po stromych drewnianych schodach.
Fajnie podjechać pod dom i oddać auto w ręce Młodej i patrzeć jak startuje prawie z piskiem opon.
Fajnie zrobić kawę szwagrostwu i nadrzeć się na Chłopa ,by pomógł niesć stół(tzn drewniany taboret ;D )
Fajnie postawić tacę z ciastem,kawą na stole-taborecie przed domem i przepychać się o miejsce na ławce.
Fajnie zgrywać się z Chłopa ,że nakroił grubo i krzywo ciasta, jakby to był chleb krojony kosą.
Fajnie pójść nad rzekę i bujać się na nadciętej wierzbie i chwilę podumać o życiu.
Fajnie wybrać się na przejażdżkę rowerową z telefonem w cyckonoszu,aparatem cyfrowym w kieszeni i okularami antysłonecznymi na nosie.
Fajnie pedałować i słuchać muzyki z telefonu i czuć wiatr we włosach i pod pachami.
Fajnie przejechać się kładką po moście kolejowym i czuć adrenalinę słuchając odgłosu "tuk-tuk,tuk-tuk" jaki wydają ułożone poprzecznie metalowe elementy.
Fajnie pogadać z sympatycznymi nieznajomymi ludźmi.
Fajnie popaczeć na pana w kajaku pływającego po rzece.
Fajnie zjechać z nasypu i zahamować przed nadjeżdżającym autem półobracając się rowerem.
Fajnie stać na nasypie kolejowym i pstrykać fotki okolicy.
Fajnie wejść po drzewie na bunkier by zrobić rzekomo lepszą fotkę.
Fajnie jechać na tempo(na czas) do domu i w trakcie pisać smsy.
Fajnie pójść w skarpetach z adidasami w ręku na podwórko.
Fajnie poleżeć z Chłopem na trawie i popaczeć na gdaczące kury,piejące koguty,pomrukujące krowy.
Fajnie iść z wiadrami pełnymi mleka i obserwować ferajnę kocią jak idzie z tyłu w obstawie.
Fajnie wieczorem siąść przed komputerem i poklikać.
To nic,że żebra i szynki trochę się przewędziły w wędzarni(zjemy i takie-gada Chłop) i że biały barszcz wyszedł ciut za tłusty(odtłuściliśmy go i był/jest bardzo smaczny).
To nic,że 3 lub 4 automaty prania nie pochowane do szafy(nikomu nie przeszkadzają leżąc na szafce z butami).
To nic,że wczorajsze pranie wywiesiłam dopiero dziś(to tylko robocze ubrania).
To nic,że dopiero dziś uprałam białą koszulę Młodej(obie zapominałyśmy,ale do matury zdąży wyschnąć)
To nic,że Chłop pokrzykuje do mnie z kuchni,a ja nie słyszę(przecie słucham na słuchawkach Ferben Lehre )
To nic,że nie mogę dodać zdjęć(albo bloger szwankuje albo mój net)
Oj tam! Zaraz fajnie!
OdpowiedzUsuńTo tez, ale mogloby byc troche lepiej.
Czyli ogólnie jest GIT:)A pranie z 5 pralek u mnie leży na fotelu i czeka na prasowanie. Na razie sobie poleży i tyle:)
OdpowiedzUsuńFajnie, że jest fajnie:)
OdpowiedzUsuńI fajnie jest, że słuchamy podobnej muzyki;)
Fajnie, że mieliście fajne Święta!
OdpowiedzUsuńTrochę mnie tylko martwi noga na gazie, może przesadzam, ale skoro
namawiasz do pisania śmiało, to napisałam.
kokliko