-Nic nie robisz!
-Jak to nic!? Siedzę,leżę,czytam,spaceruję itd...Nie można nie robić NIC.Chyba,że uznamy wymienione czynności za NIC.
Ale ja nie o tym miałam;)
Jest taki dzień w roku( lub 2 lub czasem 3 dni),że zaznaczam domownikom ,że biorę wolne od wszystkiego i żeby NIC ode mnie nie chcieli i nie wydzwaniali do mnie jak długo mnie nie będzie w domu.Jest to dzień w którym oddaję honorowo krew.Wtedy bez pośpiechu umawiam się na babskie pogaduszki z koleżanką,idę do fryzjera lub zasłużenie wyleguję się z książką.Czasami łażę po sklepach(to bardzo czasami !!!),a czasami robię "wykręt" autem i jadę zobaczyć jakieś ciekawe miejsce lub załatwić drobiazg,który od dawna czeka na załatwienie.Wczoraj oznajmiłam w pracy przełożonym,że może mnie nie być,a koleżankom,by mnie nie dręczyły zapytaniami np smsami czy żyję i czy nie jestem "blada twarz".
Jakiś czas temu po zdaniu krwi miałam mega głupawkę i porobiłam zdjęcia łysym drzewom, a że akurat zadzwoniłam do swej fryzjerki i że ta akurat miała zaraz czas to wyszło Profesjonalne strzyżenie.
Moje dzisiejsze nicnierobienie od chwili,gdy byłam gotowa do wyjazdu:
* sporządziłam listę spraw do załatwienia "przy okazji" i to wszystko będzie poniżej,
* oddałam krew-byłam jako drugi dawca i mój czas oddawania to 5 minut z haczykiem ;D
* odwiedziłam starszą bardzo sympatyczną panią(co robię raz lub dwa razy na rok)
* przejechałam się po okolicznych punktach wymiany opon
* pospacerowałam po cmentarzu
* zrobiłam sprawunki dla Chłopa czyli 3 kg śrub i 20 sztuk podkładek-to tak przy okazji... ;>
* pojechałam na pogadanki o życiu do koleżanki i co się nagadałyśmy i nahahałyśmy to nasze-zwłaszcza jak zadzwonił Chłop z drobnym problemem,który w mig rozwiązałam podczas 2 minutowej rozmowy
* od koleżanki zadzwoniłam do punktu wymiany opon,by nie jeździć po okolicy jak nawiedzona
* odwiedzilam mechanika co zrobił drobną przysługę memu Chłopu
* zrobiłam drobne zakupy w spożywczym
* wdepnęłam do księgarni,gdzie bałam się,że sprzedawcy zechcą opłat za czytanie ;)
* pojechałam kupić i wymienić opony swej furmace zwanej passatem kombi
* miałam nieodpartą(ale odparłam niestety) chęć zrobić kilka zdjęć jadąc krajową 19 przez most na rzece Bug
* w domu micha bigosu z chlebem gryczano-pszennym,potem kawa,potem lampka wina,potem zmierzyłam swoją mini co mi w szafie już trochę czasu zalega i słuchałam zgrywów Chłopa,że po zdaniu krwi schudłam i nawet w mini mogę potem latać ;) i w ramach wdzięczności za tak autentyczny komplement dałam się namówić na zabawę we fryzjera( dla odmiany ja strzygłam i to gratisowo).
No i reasumując zaprzeczam sama sobie,bo miałam NIC nie robić.a ja cały czas coś robiłam.Nawet książki do czytania przygotowałam,nawet czekolady co dostałam w punkcie krwiodastwa ukryłam w piwnicznej kuchni i nawet muzyki sobie posłuchałam.
Swobodna-Ważne w życiu
I chyba czas iść spać,bo jutro mam fuuuull roboty ;D
Z tego wszystkiego to Ci zazdroszcze bigosu. Reszty nie chcialoby mi sie realizowac.
OdpowiedzUsuńJestem przemeczona i przeziebiona, a do fabryki musze, bo koniec roku.
Chcialybym cicho i bezbolesnie umrzec.
Obiecuję Ci bigos! Może nie ten,ale obiecuję!
UsuńI nie traktuj tego jak swe przedśmiertne życzenie ;>
To jest własnie to nicnierobienie. Cały dzień zleciał Tobie "na czymś" :)
OdpowiedzUsuńPanterko, musisz jeszcze trochę pożyć. Zwierzyniec chcesz tak zostawić??
Życzę Ci, żeby wszystkie dni upływały ci podobnie (z wyjątkiem oddawania krwi), bo kiedy człowiek robi to, na co sam ma ochotę, to wydaje mu się, że nic nie robi, a bilans jest porażający. Obyś jak najszybciej mogła wyrwać się z "fabryki" i robić tylko to, co sama sobie zechcesz!
OdpowiedzUsuńGrudzień to oczywiście Święta i Nowy Rok. Czas zastanowienia i refleksji nad tym co było i będzie a dla mnie również okres przygotowań do wyjazdu świąteczno-noworocznego.
OdpowiedzUsuńDlatego już teraz składam życzenia Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku!
Ataner