poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Kupiłam se rower ! Hi hi!!!

A dokładnie Chłop mi go kupił :)
Ale zacznę od początku...

Chłop wybierał się na chłopski rynek(mamy babski i chłopski) i zapytał czy nie mam ochoty z nim pojechać.
-Nieeee...-powiedziałam ze skrzywioną miną.
-No co ty!!! Ubieraj się i jedziemy.I tak nie masz nic szczególnego do roboty.
-No dobra...niech Ci będzie-odpowiedziałam niepewna czy jednak chcę jechać ...
Nie korciła mnie perspektywa chodzenia za Chłopem po rynku,gdy ten będzie oglądał zboża na materiał siewny.
Nie chciało mi się iść na babski rynek,by sprawdzić ceny jajek,obejrzeć bogactwo pisanek i spotkać kilka znajomych,by wymienić z nimi grzecznościowe formułki typu "co słychać ?" lub "jak żyjesz?".
Choć w sumie mogłabym sobie kupić wiosenne wdzianko,bo z poprzedniego po prostu wyrosłam ;)
Pojechałam.
Zaczęliśmy od chłopskiego rynku,bo tam sprzedający wcześniej przyjeżdżają i wcześniej się rozjeżdżają.
Chłop oglądał,dyskutował i targował się,a ja chodziłam za nim nie wiedząc co ze sobą zrobić.W końcu dobił targu.Zapłacił za jęczmień i pszenicę i wysłał mnie po worki na zboże,a sam wdał się w ożywioną dyskusję ze znajomym. Worki zakupiłam i musiałam schronić się od deszczu.Stojąc pod okapem zauważyłam kilka rowerów co wywołało moje zdziwienie!Popatrzę-pomyślałam sobie.Oczywiście pan sprzedający rowery mnie zagadał zachęcając do kupna,a ja patrzyłam na jeden rower co mi wpadł w oko i jednocześnie tłumaczyłam,że nie mam kasy na zakup roweru.Rower szosowy z ramą, z przerzutkami(przekładniami) ukrytymi w bębnie,z wygodnym siodełkiem i na oko widać że bardzo lekki do jazdy.Posiada hamulec bębnowy.Bardzo podobnym rowerem jeździł kiedyś nasz znajomy.Siniałam z zazdrości,bo nie byłam wtedy w stanie zakupić takiego(ach te finanse...)
Teraz jest na wyciągnięcie ręki i nie kosztuje tyle co nowy w sklepie(bo jest używany) i tak go nie kupię,bo też cholerne finanse.Popatrzyłam jak pan śmiga alejką pomiędzy sprzedającymi i podziękowałam i poszłam szukać  Chłopa.
-A gdzieś ty była? Ja czekam i czekam i nie mogę się doczekać...
-Oglądałam rowery...
-I co?
-I nic.Dawaj te zboże przesypiemy i pomyślimy jak tu podjechać autem.
  Na rynku było mnóstwo oglądających,kupujących i ciekawskich.Chciałam jak najszybciej wyjść z tego tłumu.
-A gdzie ten rower widziałaś?-drążył Chłop.
-Tam na początku rynku.
-Idziemy zobaczyć!
-No nie wygłupiaj się!Szkoda czasu!A ze zbożem jak będzie?Pójdziesz po auto czy ja mam iść?
 Chłop dogadał się ze sprzedającym,że zboże "potrzyma" i poszliśmy w kierunku rowerów.
-Oooooo! Wróciła pani!-zawołał uradowany sprzedawca rowerów.
-Mówiłam panu,że nie mam kasy na rower.
-Ile pan chce za ten sprzęt co żonie się podoba?-zapytał krótko Chłop.
Sprzedawca podał cenę.Chłop podał swoją(niższą oczywiście ;) ) i podali sobie ręce.Tzn targ dobity!!!
Nie wyobrażam sobie siebie w tej chwili jak oglądałam swego Chłopa w akcji!!!Oczy pewnie miałam jak 5 zł(ze zdziwienia!) i na dodatek zaniemówiłam. W drodze do samochodu zapytałam Chłopa czy on nie oszalał...
-Wcale!Przecież chciałaś mieć swój własny rower.
-No chciałam.Ale tak z marszu zapłaciłeś...? Nawet się nim nie przejechałam!
-To zaraz to zrobisz-zaśmiał się Chłop.
-I pamiętaj,że dla fantazji nie kupiłem tego roweru i masz nim jeździć!
Poczułam się urażona,że wypomina mi,że "wyrosłam" z niektórych ubrań.Przecież jeżdżąc rowerem nie schudnę w okamgnieniu ;)
Zresztą skąd tego czasu wziąść ???

Po zapakowaniu zboża do bagażnika zaczęliśmy myśleć jak tam włożyć rower.Mimo,że auto kombi to z gumy nie jest :)
Ale co pakować rower do auta!!!Trzeba go wpierw wypróbować.Jeździliśmy rowerem z Chłopem na zmianę i zaraz przyszło mnóstwo gapiów.Czułam się jak klown w cyrku,ale kilka kółek zrobiłam.Aplauz tłumu udzielił się i dla mnie i darłam się do Chłopa,by dał mi jeszcze zrobić jedną rundkę :)))).A ten jeździł jak nawiedzony w kółko;)).
W końcu zapakowaliśmy się do auta i na spokojnie pomyśleliśmy co dalej.Oczywiście w pierwszej kolejności bankomat!
(Tu pomijam szczegóły nieistotne dla tematu posta,a zresztą było tego nie mało)

Zajechaliśmy pod dom i Chłop musiał oznajmić klaksonem(samochodowym :))) ),że jesteśmy.Wystraszona teściowa wybiegła z domu myśląc,że coś się stało!
-A myśmy coś fajnego kupiiiliiiii!!!!-pochwalił się Chłop wrzeszcząc prawie.
-A co takiego? Rower!!!!-teściową mam spostrzegawczą ;)
  I zaczęła się powtórka z rozrywki czyli kręcenie kółek wokół auta przez głodnych wrażeń.Przez Chłopa,teściową i przez ze mnie.Z wrażenia,że mam super wygodny,super zwrotny i w ogóle super rower zapomniałam,że mam na 14 do pracy.Rower został odstawiony do garażu . Po pracy wjeżdżając do garażu zauważyłam,że ktoś korzystał z mego roweru ;).Chłop się przyznał ;)

A dziś wybraliśmy się na przejażdżkę.Mimo,że ciepło nie było i mimo tego, że śnieg popadywał.
I była eskorta honorowa.

4 komentarze:

  1. Jaśka, fajna relacja :) Czytałem z zapartym tchem, ładnie to opisałaś.., no i najważniejsze że masz rower. Skąd ja wiedziałem wcześniej, że kupisz sobie rower? :))
    Życzę wspaniałych rowerowych wypraw i dużo zdjęć.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam Jaska po długiej nieobecności. Powiem Ci, że z zazdrością wędrowałam z Wami po tym rynku...u mnie takiego nie ma. Bardzo lubię buszować po różnych zakamarkach w poszukiwaniu czegoś fajnego...Gratuluję zakupu, rower wspaniały, frajda z jazdy i to jeszcze w asyście "ochroniarzy" :))) Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wygodny, lekki rower, a jeszcze i na własność... Marzenie!.. Gratuluję jak nie wiem co!
    A-propos... zgubiłaś się na dobre :( Lubię czytać te Twoje opowiadania :)

    OdpowiedzUsuń
  4. witaj kruszynko!
    Czyżbyś zabłądziła na tym rowerze,bo jakoś długo nie można doczekać się kolejnej notki.Jasiu pozdrawiam Cię bardzo serdecznie

    OdpowiedzUsuń

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !