Pobudka jak zwykle 5.10(jak ja nie cierpię wcześnie wstawać-zwłaszcza po pracy na drugiej zmianie!!!)
Ale wstaję ,bo trza Chłopu pomóc.
Około 6 myślę czy Młody wstanie do szkoły,bo wypada wstać ,bo "szkoła się zaczęła".
Młody wstaje i się sam obsługuje w kuchni,w łazience itd..
A ja umyta wskakuję pod kołdrę ;)
Jak ja lubię swoje łóżko i swoją kołdrę.
I poduszkę też!!!
Nastawiam telefon by mnie obudził o 8.
Po krótkim namyśle...o 9 ;)
Śpię snem dziecka czyli nieświadoma tego co się dzieje w domu i wokół niego.Przez sen słyszę(jest uchylone okno ) jak teściowa targuje się z kotami,że są lenie;jak samochód wiozący pieczywo nadmiernie używa klaksonu;jak Chłop mówi,że na kilka godzin idzie pomóc sąsiadowi;jak narzeka,że nie ma kuriera z zamówionym towarem...A ja śpię sobie smacznie...
Cholera!Spóźniłam się do pracy!!!!
Zadzwonię po urlop,bo wstyd się przyznać że zaspałam na drugą zmianę :(
Ale urlop co drugi dzień to nie za dobrze...?
Na szczęście oczy moje ujrzały na telefonie czas pobudki czyli godzinę 9.
Śniło mi się,że zaspałam i traf trafem sygnał budzika z komórki zbiegł się z sygnałem telefonu stacjonarnego.Nie odebrałam,bo nie chciało mi się biec na łeb na szyję.Zadzwoni jeszcze raz.Acha dzwoni na komórkę...Koleżanka zaprasza na aronię.
-Nie dziś -odpowiadam-ale będę mieć na uwadze,by jak najszybciej odwiedzić cię z wiaderkiem.
-Zrywaj ile chcesz.A co porabiasz dziś...? Może na kawę wpadnij...
-Dzięki!Ale mam trochę roboty przed pracą...
Chyba nie wypadało mówić,że śpię w biały dzień...nie...? ;)
Zrobiłam kawę i leniwie ją wypiłam przed kompem(tak się toto ustrojstwo teraz nazywa :D)
Następnie uświadomiłam sobie,że należałoby obiad zrobić :D
Kurczak gotowy przyprawiony w lodówce,więc do tego będzie dziki ryż i sałatka jaka kto chce(jak zwykle chyba ze 3 słoiki rozpoczęte w lodówce)
Kurczaka obsmażyłam krótko na gorącej patelni i wrzuciłam do duszenia z liściem laurowym,zielem angielskim,porem,marchewką,suszoną pietruszką i selerem;przesmażoną cebulą i czosnkiem.Wlałam marynaty kikkoman.Pyrkał sobie do miękkości.Chłop sprzed domu wykrzykiwał,że coś pachnie.Aż koty się zlazły przed dom.Wiedzą bestie,że my z tych co dzielimy się posiłkiem:D
Kurczak pyrkał,a ja zmagałam się z kopcem prania.Kopiec był niezły i nieźle pokręcony bo co rusz ktoś potrzebował czegoś upranego i wywracał wszystko(tzn kopiec) do góry nogami w nerwowym poszukiwaniu bluzy,koszulki bądź spodni...I wszystkiemu winna "pomagaczka".
Czyli pralka automatyczna,która wzięła i się zepsuła przez co utworzył się kopiec na koszu z brudną bielizną sięgający do pół prysznica.Kopiec po upraniu poszedł do mojej sypialni,by umieścić się w przepastnej szafie.
Tak więc składałam kopiec i czułam się jak matka Polka.Pranie,sprzątanie,gotowanie,dzieci,praca.Tylko matka Polka nie sypia w biały dzień:D.To ja jednak jestem z innej bajki.Rozśmieszyło mnie,że na nic moje składanie, bo Chłop i tak zaraz zrobi burdel na swoich półkach.Na razie wygląda tak,ale wiem,że na niedługo.
Obiecałam mu już uroczyście,że kupię mu kufer i tam będzie sobie grzebał.Pogrzebie,zatrzaśnie wieko i elegancko.Porządek jak się patrzy:D . I ma do wyboru-kufer,albo nauczyć się wyjmować ubrania z szafy nie zostawiając burdelu.Na razie narzeka jaki to on nieszczęśliwy,bo go wszędzie opierdalają -nawet po wizycie w swej własnej szafie :P:P:P
Składając ubrania Młodej zauważyłam,że chyba głupawka mnie dopada.Koszulka kupiona do prac domowych dostała przeznaczenie na treningi:P
A kupiłam ją za zeta:P
I robi furorę na treningach i zawodach:P
Wow!Niech ktoś za mnie pranie wywiesi i posortuje skarpety całej rodzinki.PLissssssssssssss!
A ja spożytkuję ten czas należycie:P
Na prysznic i na wysączenie zielonej lub białej herbaty(nie wiem jaka mi się zaparzy)
Ach! I niech ktoś za mnie do pracy pójdzie.Tylko 8 godzin w chłodni,hałasie ok 80 dB i za najniższą krajową.
Jakoś mnie to dziś nie drażni.Może temu,że Chłop mi wmawia,że się urodziłam pod szczęśliwą gwiazdą...?
Nawet nie wiem o co mu chodzi :P
Alem prze szczęśliwa z tego powodu ;)
I prze szczęśliwa,że od 10.00 do 12.30 etapami napisałam tego posta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!
P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !