piątek, 26 sierpnia 2011

Złośliwość rzeczy martwych.Tak,tak-istnieje takie pojęcie!

Mój sprzęt kuchenny się zegził i psuje się po kolei.Zaczęło się od okapu kuchennego,potem kran,mikser zelmer z michą obrotową,robot wieloczynnościowy też ma drobną usterkę.Mikser naprawiłam za drobną opłatą.Kran kupiłam,bo przecież nie będę biegać po wodę do łazienki.Trochę odetchnęłam...Ale dech mi zaparło gdy podczas prania automat wyświetlił mi jakieś dziwne napisy!!!Cholera! pewnie i to ustrojstwo się psuje :(
Wyłączyłam,włączyłam i poszło dalej.Myślałam,że to tylko kaprys,ale przy następnym praniu okazało się, że niestety nie.Pralka też okazała się złośliwym sprzętem.Zrobiła mi kilka podobnych powtórek zatrzymując się z pełnym wody bębnem.W końcu zła na mnie,że nie wzywam do niej lekarza wylała mi swą zawartość na świeżo wysprzątaną łazienkę."Nie mogłaś tego zrobić przed sprzątaniem??? Teraz  muszę drugi raz myć podłogę!!!" -zamormotałam pod nosem.Umówiłam się z mechaniorem,ale i jednocześnie zastrzegłam  Chłopa,że czeka nas nowy wydatek...prawdopodobnie.Chłop się wkurzył,bo wcześniej "załatwił " mi odkurzacz i już zaklepaliśmy,że kupujemy drugi.W sumie ucieszyłam się,że się zepsuł,bo był do dupy! I z nabożną czcią patrzyłam jak z chłodnicy kombajna wyciągają nim(moim odkurzaczem) zanieczyszczenia.Wiedziałam,że będzie mu kaput.I w sumie mu tego życzyłam.Alem złośliwa hahahaha...życzyć dla odkurzacza by się zepsuł...!
A wracając do "pomagaczki"(pralki-tak nazwały ją moje dzieci tuż po zakupie-pomaga mi prać przecież!)
Mechanior przeczyścił i wszystko działa jak należy.Właśnie sterta prania ubywa i sukcesywnie wywieszam wszystko na balkon.Odkurzacz zakupiony.Stary rozebrałam i okryłam jego chorobę.Zapchane filtry i pęknięty worek na śmieci.Odkurzyłam jego wnętrze używając nowego,złożyłam i jestem posiadaczem dwóch odkurzaczy :))))))
Dwóch działających!

Czyli 2 sprzęty mi zostało do usprawnienia lub wymiany.Ale na razie zamiast włączyć okap to otwieram okno  i obchodzę się jakoś bez robota kuchennego.


P.S.Dopisać należy,że martwą rzeczą jaką jest nasz samochód marki volkswagen  passat też dotknęła choroba,ale biegły  naprawach Chłop szybko zaradził dziurawemu tłumikowi i obeszło się bez kosztów.Ma wprawę w naprawach, bo użytkuje maszynę rolniczą typu kombajn zbożowy w której co raz "coś pada". Właśnie ma drobną awarię i klnie jak szewc,bo u tego samego gościa na polu  nastąpiła podobna awaria co 2 lata temu.Czy maszyna złośliwa czy ktoś źle spojrzał i się zepsuło...?



Dopisano dnia 13.09.2011.
żeby tego wszystkiego było mało krajalnica jeszcze "padła"!
Ale pomógł jej Młody krojąc szynkę.Pod ostrze trafiła się metalowa plomba i zatrzeszczało!!!
Młody się wystraszył,a ja jeszcze bardziej.Dobrze,że nic się mu nie stało!
Sprzęt powędrował do naprawy wraz robotem wielofunkcyjnym.Dwa sprzęty(jeden jako nagroda w konkursie korowaja mielnickiego;drugi jako prezent ufundowany przez burmistrza za honorowe oddawanie krwi) powędrowały do naprawy AGD.Dziś je odbieram.Brakuje nam najbardziej krajalnicy.
Ach...jak to źle żyć w dobie tępych noży :P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pisz śmiało co myślisz!
Bo ja tak robię ;)
Pozdrawiam!

P.S.
Jeśli nie odpowiem na Twój komentarz lub nie ustosunkuję się do niego to wcale nie oznacza,że lekceważę osobę komentującą.Tak mam po prostu ;)
P.S.2
Anonymous annoyed me ;/
Away with spam !